Na terenie miasta znów pojawił się bardzo niebezpieczny dla ludzi barszcz Sosnowskiego - roślina, którą próbowano niegdyś w Polsce uprawiać (wzorem sąsiadów z ówczesnego ZSRR) na paszę, okazała się jednak bezużyteczna, za to groźna.
Człowiek może dotkliwie się poparzyć (leczenie jest długie i uciążliwe) , kiedy dotknie łodyg i rozłożystych, baldachowatych liści barszczu. W upalnych miesiącach letnich zagrożeniem jest nawet przebywanie w pobliżu tych roślin, bowiem w powietrzu unoszą się drażniące i parzące opary.
Barszcz Sosnowskiego występuje w rejonie zbiorników wodnych Bałtyk-Adriatyk na Lisińcu, ulic: Wręczyckiej, Wyszyńskiego i Łódzkiej, także na leżących odłogiem terenach na Parkitce i Grabówce.
Miejscy urzędnicy podpisali wprawdzie umowę z firmą, która ma wycinać i niszczyć barszcz, który wyrośnie na terenach komunalnych, ale to nie zamyka sprawy. Roślina pojawiła się także na gruntach prywatnych i nieużytkach. Stamtąd nikt jej nie usuwa.