Wybierz region

Wybierz miasto

    Adwokaci bronili oskarżonych i siebie

    Autor: Anna Kulik

    2005-02-28, Aktualizacja: 2005-03-08 11:11

    Uniewinnienie, umorzenie lub wznowienie i przeprowadzenia rzetelnego procesu – o to wnieśli wczoraj w swoich mowach końcowych adwokaci Grzegorza Żemka i Janiny Chim - głównych oskarżonych w procesie FOZZ.

    Uniewinnienie, umorzenie lub wznowienie i przeprowadzenia rzetelnego procesu – o to wnieśli wczoraj w swoich mowach końcowych adwokaci Grzegorza Żemka i Janiny Chim - głównych oskarżonych w procesie FOZZ. Obrońcy upiekli wczoraj dwie pieczenie na jednym ogniu, bo swój czas przed sądem wykorzystali też na obronę... adwokatury.

    Mecenas Grzegorz Majewski reprezentujący Grzegorza Żemka mówił, że jego klient jako dyrektor generalny FOZZ był "ubezwłasnowolniony" przez służby specjalne. Prosił sąd o uniewinnienie swojego klienta lub umorzenie sprawy.
    Rozwiązanie współpracy Żemka i służb miało (według mec. Majewskiego) nastąpić dopiero w 1989 roku. Zdaniem obrony, Grzegorz Żemek został wplatany w aferę FOZZ przez służby specjalne, kiedy zaczął być dla nich niewygodny. Z mowy adwokata wynikało, że Żemek jako absolwent Szkoły Głównej Planowania i Statystyki podpisał w latach 70-tych zobowiązanie do współpracy z peerelowskimi wojskowymi służbami specjalnymi. Zaczął robić karierę - wyjechał do Brukseli, potem rozpoczął pracę w Banku Handlowym w Warszawie, a następnie w banku w Luksemburgu, wreszcie został szefem Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

    Adwokat przekonywał, że Żemek starał się "dla dobra kraju" wykupywać dług zagraniczny PRL i robił to w ramach "eksperymentu gospodarczego", który miał przynieść Polsce wielkie zyski. Transakcje, jakie prowadził FOZZ, były jak na tamte czasy "operacjami niekonwencjonalnymi".

    Mecenas Majewski przekonywał sąd, że jego klient chciał zajmować się skupem długu i odzyskaniem pieniędzy wywiezionych z Polski przez Centralę Handlu Zagranicznego. "Robił to bałaganiarsko, ale miał misję" – bronił swojego klienta.

    Kończąc prawie trzygodzinną mowę i prosząc o uniewinnienie Żemka, mecenas Majewski zaznaczył, że to nie adwokaci opóźniają proces w sprawie FOZZ. Jego zdaniem, na to, że sprawa największej afery gospodarczej III RP może się
    przedawnić wpływ może mieć raczej niepotrzebne przetrzymywanie sprawy w prokuraturze, chaotyczne gromadzenie dokumentów, a nawet zmiana sędziego.

    Także wczoraj swoja mowę wygłosił adwokat Janiny Chim, byłej wiceszefowej FOZZ. Mówił znacznie krócej niż poprzednik, bo zaledwie kilkanaście minut. Domagał się uniewinnienia oskarżonej lub przeprowadzenia rzetelnego
    procesu "zgodnego ze standardami Konstytucji, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka". Zrzekł się też swojego honorarium za obronę Chim z urzędu.

    Kolejna rozprawa w środę. Maja wówczas zabrać głos oskarżeni, własne wystąpienie już zapowiedział Grzegorz Żemek. Wczoraj w sądzie zapowiedział, że nie będzie mówił zbyt wiele. W sprawie FOZZ, określanej mianem największej afery III Rzeczpospolitej jest oskarżonych sześć osób. Z aktu oskarżenia wynika, że mieli oni działać na szkodę Skarbu Państwa. Według prokuratury, dyrektor generalny FOZZ Grzegorz Żemek i wicedyrektor Janina Chim, przez przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, dopuścili do milionowych uszczerbków w majątku Funduszu, którego pieniądze były wydawane na inne cele niż wykup
    zagranicznego długu zaciągniętego przez PRL. Straty szacuje się na 354 miliony złotych. Nie jest tajemnicą, że w procesie FOZZ trwa wyścig z czasem, bo część zarzutów może się lada dzień przedawnić. Wyrok jest spodziewany już w lutym.

    Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.