Wybierz region

Wybierz miasto

    Beksiński zamordowany

    Autor: Anna Kulik, Katarzyna Borowska

    2005-02-22, Aktualizacja: 2005-03-08 11:11

    Światowej sławy malarz Zdzisław Beksiński został zamordowany we własnym mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Ciało artysty znaleźli krewni, zaalarmowani przez jego znajomego.

    Światowej sławy malarz Zdzisław Beksiński został zamordowany we własnym mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Ciało artysty znaleźli krewni, zaalarmowani przez jego znajomego. Beksiński miał jutro obchodzić swoje 76 urodziny.

    - "Bliski znajomy artysty otrzymał od niego sygnał przez telefon. Bezskutecznie próbował oddzwonić, wreszcie zaniepokojony powiadomił rodzinę malarza. Kiedy krewni dostali się do mieszkania, artysta już nie żył. Na jego klatce piersiowej było kilkanaście ran kłutych zadanych najprawdopodobniej nożem. Na miejsce natychmiast pojechała ekipa dochodzeniowa i prokurator" – powiedziała nam
    Anna Kędzierska z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Dodała, że komendant stołeczny policji powołał do zbadania sprawy specjalny zespół funkcjonariuszy z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw.
    Ze wstępnych informacji wynika, że do tragedii doszło w poniedziałek późnym wieczorem. Niewykluczone, że malarz sam wpuścił oprawcę do mieszkania na III piętrze bloku, niewykluczone, że znał mordercę. Jak się dowiedzieliśmy, miał system monitoringu, dzięki któremu mógł zobaczyć, kto próbuje wejść do mieszkania. Beksiński był znany ze swojej ostrożności, nie wpuszczał do domu nieznajomych osób. Wieloletni znajomy Beksińskiego – Krzysztof Kupiec, który
    pomagał mu nieraz w prowadzeniu domu, powiadomił krewnych malarza, że ten nie odbiera telefonu. Poprosił, by sprawdzili co się dzieje. Sam także wybrał się do jego mieszkania. Ciało artysty znaleziono na balkonie, ale ślady wskazują, że został zamordowany wewnątrz mieszkania. Sąsiedzi artysty nie słyszeli niczego podejrzanego. Policja nie odkryła śladów włamana ani walki, a w mieszkaniu panował prawie idealny porządek. Zdaniem policji, nic nie wskazuje na charakter rabunkowy zbrodni.

    Malarz Edward Dwurnik przyznaje, że nie był wielbicielem Beksińskiego, ale nie ukrywa żalu z powodu jego tragicznej śmierci: - "Nigdy za nim nie przepadałem, ale przykro mi z powodu jego śmierci. Szkoda artysty. Dla mnie był on postacią zabawna i tragiczną. Co do okoliczności jego śmierci, nie zdziwiłbym się, gdyby sam ją zaaranżował. Ta śmierć, to albo przypadek, albo zabił go jakiś chory gość – przyjaciel albo znajomy. To oznaczałoby, że Beksiński stał się ofiarą własnej sztuki".

    Andrzej Matynia, krytyk sztuki i znajomy Zdzisława Beksińskiego, nie przypuszcza, by przyczyną zbrodni były jakieś konflikt. Jego zdaniem, zmarły nie był osobą, która wywoływałaby negatywne emocje. Sam zmarły powiedział kiedyś o sobie w jednym z wywiadów: "Jestem życzliwy ludziom, mimo wrodzonej ironii i złośliwości".

    Wiesław Banach, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku i przyjaciel zmarłego mówi o nim, jako o człowieku niezwykle inteligentnym i dowcipnym, trochę w sobie zamkniętym, ale nie stroniącym od dziennikarzy. W wywiadach nie lubił pytań o prywatne sprawy.

    Agnieszka Morawińska, dyrektor warszawskiej Zachęty, która poznała Beksińskiego przy okazji wystawy jego fotografii wspomina go jako sympatycznego, inteligentnego rozmówcę. – "Jego prace powodowały, że niektórzy odbiorcy spodziewali się człowieka posępnego i ponurego, a spotykali pogodnego artystę. Nie zaliczam się do grona wielbicieli jego malarstwa. Uważam natomiast uważam, że był wybitnym, awangardowym fotografem, który przejdzie do historii".

    Zdzisław Beksiński urodził się 24 lutego 1929 r. w Sanoku. Od śmierci żony Zofii mieszkał samotnie. Żył skromnie, nie był przesadnie towarzyski. W 1999 roku przeżył kolejną tragedię - wybrał się z wizytą do mieszkającego kilka bloków dalej syna Tomasza – znakomitego tłumacza i dziennikarza muzycznego. W mieszkaniu znalazł zwłoki syna, który - jak wykazało śledztwo - popełnił samobójstwo.

    Zdzisław Beksiński jest uznawany za jednego z najwybitniejszych malarzy współczesnych. Ukończył Wydział Architektury Politechniki Krakowskiej (1952). Zajmował się fotografią artystyczną i rysunkiem, później malarstwem i rzeźbą. W jego pracach przeplatały się motywy erotyzmu i śmierci. Pierwszym poważnym sukcesem artystycznym Beksińskiego stała się wystawa zorganizowana w Starej
    Pomarańczarni w warszawskich Łazienkach w 1964 roku. Już kilka lat później jego obrazy były wystawiane w prestiżowych galeriach na całym świecie, m.in. we Włoszech, Niemczech, Francji i Belgii. Beksiński jako jedyny Europejczyk ma stałą ekspozycję w muzeum sztuki w japońskiej Osace. Wpływu jego prac można dopatrzyć się w nominowanej do Oskara "Katedrze" Tomasza Bagińskiego.

    Kolekcje prac Beksińskiego znajdują się w zbiorach m.in. Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Narodowego w Warszawie oraz Muzeum Historyczne w Sanoku. Ta ostatnia placówka zgromadziła około 300 obrazów, rzeźb, rysunków i grafik artysty, które pokazywane są w ramach stałej
    ekspozycji - Galerii Beksińskiego. Także sanockiemu muzeum Beksiński zapisał w testamencie cały swój dorobek artystyczny.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.