Takiego skandalu w polskiej siatkówce nie było od dawna. W czwartym secie siatkarze Jastrzębskiego Węgla popełnili błąd ustawienia i stracili prowadzenie! - Why? Why? - krzyczał trener gości Roberto Santilli, gdy ...

Takiego skandalu w polskiej siatkówce nie było od dawna. W czwartym secie siatkarze Jastrzębskiego Węgla popełnili błąd ustawienia i stracili prowadzenie!

- Why? Why? - krzyczał trener gości Roberto Santilli, gdy sędziowie zabierali punkty jego drużynie. I zamiast prowadzić 10:9, jego zespół przegrywał 5:10. Przez moment wydawało się nawet, że drużyna z Jastrzębia-Zdroju zastrajkuje i zejdzie z boiska, ale kapitan zespołu Robert Prygiel uspokoił i swoich kolegów, i trenera.

- To moja wina - tłumaczył po meczu w studiu Polsatu Sport drugi sędzia Robert Dworak. - Za późno zauważyliśmy, że zespół z Jastrzębia popełnił błąd ustawienia. Jastrzębski Węgiel na pewno będzie się odwoływał, ale nie ma szans na zmianę wyniku. Konsekwencje poniosę tylko ja.
∨ Czytaj dalej



Winny jest też Santilli, który podał sędziom błędne ustawienie. Gracze Jastrzębskiego Węgla wrócili na boisko wyraźnie podrażnieni i postanowili gonić Skrę. Bełchatowianie są zbyt dobrym zespołem, by sobie na to pozwolić, ale sportowa złość i ambicja gości zasługuje na najwyższe uznanie. Zupełnie inaczej niż błąd w ustawieniu, bo to przecież abecadło siatkówki.

- Cieszę się, że sędziowie zrobili wszystko prawidłowo i naprawili błąd - mówił po meczu libero Skry Piotr Gacek.
Nerwów w czasie rywalizacji bełchatowian z jastrzębianami nie brakowało także w innych sytuacjach. Po czwartkowej przegranej siatkarze Jastrzębskiego Węgla mieli bowiem niezapowiedzianą wizytę w szatni szefów klubu, którzy usiłowali wytłumaczyć im, że powinni bardziej się starać.

Trener Santilli zdecydował się na jedną zmianę w wyjściowej szóstce. Słabo grającego Prygla zastąpił Australijczyk Igor Yudin. - Nie zaskoczyło to nas - mówił drugi trener mistrzów Polski Jacek Nawrocki. - Już w czwartek spodziewaliśmy się, że trener Santilli będzie chciał dokonać tej zmiany.

Yudin zagrał lepiej niż Prygiel dzień wcześniej, ale to było za mało na bełchatowian.W ich szeregach do wielkiej formy wrócił Mariusz Wlazły, który znów atakuje z całej siły, a piłka przelatuje nad blokiem rywali i trafia w boisko. Trenera mistrzów Polski Daniela Castellaniego cieszy z pewnością również forma pozostałych graczy. Asy serwisowe zagrywał nie tylko Wlazły, ale także Dawid Murek. Gra tego ostatniego jest największym zaskoczeniem, bo w większości meczów tego sezonu spisywał się bardzo przeciętnie.

- Cieszę się, że trafiłem do Skry, bo to w pełni profesjonalny klub, w przeciwieństwie do Jastrzębskiego Węgla - mówił już przed tym sezonem Murek.

Po świętach oba zespoły zagrają po raz trzeci w Jastrzębiu. Mistrzom Polski do awansu do finału brakuje już tylko jednego zwycięstwa.

Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:22, 25:19, 23:25, 25:21)


PGE Skra: Falasca, Antiga, Możdżonek, Wlazły, Murek, Pliński, Gacek (libero) oraz Kurek, Wnuk, Bąkiewicz.
Jastrzębski: Łomacz, Hardy, Jurkiewicz 4, Yudin, Samica, Czarnowski, Rusek (libero) oraz Prygiel, Nowik, Rafa.
Stan: 2:0.

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij