Wybierz region

Wybierz miasto

    Brak ostrzeżeń o opryskach traw chemikaliami

    Autor: Magda Szrejner

    2008-05-31, Aktualizacja: 2008-05-31 02:51 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    - Kto zapłaci rachunek za leczenie mojego psa, otrutego toksynami wylewanymi na trawnik przed blokiem? - pyta nasza Czytelniczka, właścicielka boksera, któremu weterynarze uratowali życie.

    - Kto zapłaci rachunek za leczenie mojego psa, otrutego toksynami wylewanymi na trawnik przed blokiem? - pyta nasza Czytelniczka, właścicielka boksera, któremu weterynarze uratowali życie. Pies ponad tydzień temu trafił do lecznicy z ostrym zatruciem organizmu. Jego właściciele podejrzewają, że zjadł trawę spryskaną przez dozorców chwastobójczym preparatem. Na leczenie, kroplówki i specjalną dietę właściciele psa wydali już ponad 500 złotych. Twierdzą, że SM "Chojny" powinna im oddać za leczenie, bo nikt nie wywiesił informacji, że trawniki będą opryskiwane chemią.

    Ale dlaczego spółdzielnia nie poinformowała o zagrożeniu?

    - Bo nie ma żadnego niebezpieczeństwa - uważa Wiesław Kowalski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Chojny". - Około trzech tygodni temu na trawnikach, które należą do spółdzielni, zastosowano preparat randap. Ale pracownicy użyli go zgodnie ze wszystkimi wytycznymi na opakowaniu, które mówią, że nie jest to preparat zagrażający ludziom, zwierzętom ani owadom. Nie jest też konieczne stosowanie żadnego okresu karencji po użyciu środka. Skoro producent informuje, że to środek bezpieczny dla ludzi i zwierząt, to nie ma potrzeby ostrzegania mieszkańców, bo żadne zagrożenie nie istnieje.

    Co na to toksykolodzy? Państwowy Zakład Higieny potwierdza, że randap, czyli popularny środek chwastobójczy, nie ma właściwości trujących.

    - Badania na szczurach potwierdzają, że aby doszło do zatrucia, zwierzę musiałoby zjeść dużą ilość preparatu - mówi dr Bożena Wiadrowicz z pracowni ochrony roślin PZH. - Na trawnikach stosuje się roztwór wodny tego środka, dlatego prawdopodobieństwo, że to właśnie ten oprysk zaszkodził, jest w moim odczuciu bardzo niewielkie.

    Podobne zdanie mają łódzcy toksykolodzy. W Ośrodku Informacji Toksykologicznej sprawdzono dla nas skład i odziaływanie preparatu. Okazuje się że randap jest herbicydem z czwartej, czyli najniższej klasy toksyczności. Według specjalistów, raczej wątpliwe jest, by to spryskana nim trawa mogła powodować jakiekolwiek zatrucia zarówno u ludzi, jak i u zwierząt.

    Czym zatem zatruły się psy na Chojnach? Administratorzy twierdzą, że to na pewno nie oprysk trawy. Randap stosowany jest przez wiele firm odpowiedzialnych za utrzymanie zieleni na łódzkich blokowiskach. Rozpyla się go między innymi w spółdzielniach mieszkaniowych na Widzewie, choćby na osiedlach Chrobego, czy Sienkiewiczowskim. Dlaczego jednak firmy nie wywieszają ostrzeżeń, że używają chemicznych preparatów w miejscach, gdzie mieszka tyle osób? W końcu, ludzie poinformowani byliby spokojniejsi.

    - Bo przepisy nie nakazują, by ostrzegać przed substancjami, które nie są groźne dla człowieka i dla zwierząt - wyjaśnia Lidia Zapór z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy w Warszawie. - Pod warunkiem jednak, że jest on stosowany zgodnie z przepisem. Kontrolę użycia tych środków prowadzi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Roślin, Dział Ochrony Upraw w Łodzi przy ul. Siewnej 13A, po otrzymaniu zgłoszenia.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • rower (2%)
    • inne (2%)