Cegła na odbudowę Warszawy

64 lata temu, mniej więcej o tej porze, palił się zamek Bironów, dawnych właścicieli Sycowa. Choć doszczętnie nie spłonął, już go później nie odbudowano Wiele jest fotografii ukazujących tę ogromną, zwieńczoną ...

64 lata temu, mniej więcej o tej porze, palił się zamek Bironów, dawnych właścicieli Sycowa. Choć doszczętnie nie spłonął, już go później nie odbudowano


Wiele jest fotografii ukazujących tę ogromną, zwieńczoną blankami, budowlę. Niestety, coraz mniej żyje świadków pamiętających jej piękno. Żaden z nich nie ma wątpliwości, że, gdyby zamek istniał, Syców cieszyłby się dziś o wiele większą rangą. Niestety, nikomu z powojennych włodarzy Sycowa ani województwa nie zależało na odbudowie zamku i w latach 1951-1956 przeprowadzono jego całkowitą rozbiórkę. Nie powstrzymały jej nawet interwencje i prośby księżnej Franciszki, która krótko po wojnie była zainteresowana partycypacją w kosztach odbudowy tego obiektu. - Nie otrzymała na to zgody, bo cegła z rozbiórki zamku miała trafić na odbudowę Warszawy - potwierdza Adam Kocjan, kierownik muzeum regionalnego w Sycowie.
∨ Czytaj dalej

Obiekt, a właściwie to, co z niego zostało po splądrowaniu i pożarze, stał jeszcze ok. 10 lat po zakończeniu wojny. Nie można jednoznacznie powiedzieć, kto go podpalił. Jedna wersja mówi, że uciekający Niemcy, inna, że żołnierze radzieccy, którzy dogrzewali się w nim, paląc w komnatach ogniska. Adam Kocjan skłaniałby się ku drugiej z wersji. Po wkroczeniu Rosjan w styczniu 1945 roku zamek został ponoć ograbiony przez przygraniczną, pozostałą w mieście, a także napływającą ludność. Według relacji Eleonory Doktor, która przebywała w Sycowie w tym czasie, Niemcy podpalili znajdujące się w zamku dokumenty ministerstwa Trzeciej Rzeszy.
Najdłużej stało skrzydło, w miejscu którego wybudowano później były RDT, oraz brama wjazdowa. W ruinach często bawiły się dzieci, na wagary przychodziła młodzież. Nie było to miejsce bezpieczne, o czym przekonali się chłopcy biegający po ruinach zamku, krótko przed jego rozbiórką. Był wśród nich Ryszard Kacyna. - Zerwał się jeden z balkonów, na którym stał nasz kolega. Zanieśliśmy go na pogotowie, ale upadek był śmiertelny - opowiada.
Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę książęcego zamku odbyło się 26.05.1853 r. W uroczystości tej uczestniczyli Calixt Peter Johann Biron von Curland, jego małżonka, prezydent Śląska, hrabia von Malzan z Milicza. Kolejne jego części zostały wzniesione przez Gustava Petera Johannesa Birona von Curland (1859-1941), który w roku 1886 rozpoczął rozbudowę przy ul. Szkolnej. Początek ostatniego etapu budowy datowany jest na rok 1906. Powstała tzw. nowa część zamku mieszcząca się w części, gdzie obecnie stoi były RDT. 10 stycznia 1945 książę Karol Biron zwołał zebranie, na którym poinformował, że zbliża się front i trzeba będzie wyjeżdżać. 19 stycznia w folwarku nie było już nikogo.
a Korzystałem z publikacji: "Schloss Wartenberg - Zamek w Sycowie" Adama Noczyńskiego i Izabeli Noczyńskiej-Drozd oraz "Pamiętny styczeń" Aleksandry i Krzysztofa Zielniców.


Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij