EUROWYBORY - Marszałka wycięto z listy PO

Marszałek Marek Woźniak chciał startować do Parlamentu Europejskiego, ale centrala Platformy Obywatelskiej wycięła go z listy. Jeszcze dwa tygodnie temu lider wielkopolskiej PO Waldy Dzikowski przekonywał, że poseł ...

Marszałek Marek Woźniak chciał startować do Parlamentu Europejskiego, ale centrala Platformy Obywatelskiej wycięła go z listy. Jeszcze dwa tygodnie temu lider wielkopolskiej PO Waldy Dzikowski przekonywał, że poseł Dariusz Lipiński potrzebny jest w polskim Sejmie, ale wczoraj udowadniał, iż jest idealnym kandydatem na europosła.

– To wygląda na walkę frakcji politycznych w samej Platformie, która wysyła wielkopolskim wyborcom niepokojące sygnały. Taka decyzja jest zaskakująca i bardzo dziwna – komentuje socjolog Krzysztof Bondyra z Zakładu Społeczności Lokalnych i Regionalnych UAM.

Waldy Dzikowski na zarządzie krajowym PO przedstawił dwie listy. Jedną z marszałkiem Markiem Woźniakiem na drugim miejscu. Na alternatywnej liście nie było już Woźniaka, za to na trzecim miejscu pojawił się poseł Dariusz Lipiński.
∨ Czytaj dalej



– Zaproponowanie dwóch list wynikało z moich wcześniejszych przemyśleń – tłumaczy Waldy Dzikowski. – Z jednej strony rozumiem aspiracje marszałka. Mimo to uważam, że tak dobry samorządowiec powinien pozostać w regionie. Zwłaszcza w okresie, kiedy do wydania mamy pokaźne środki unijne. Zarząd krajowy zgodził się z moją argumentacją.

O pośle Dariuszu Lipińskim wypowiada się także w samych superlatywach. Choć w tej kwestii zmienił zdanie. Po posiedzeniu władz regionalnych jego brak na liście tłumaczył ogromem spraw w polskim Sejmie. Nieoficjalnie działacze PO mówią o konflikcie między Dzikowskim a Lipińskim.

– Nie można nazwać tego konfliktem, co najwyżej różnicą zdań – mówi Waldy Dzikowski. – Dariusz chciał startować. Nie śmiałbym mu jednak zaproponować miejsca innego niż w pierwszej trójce.

– Poseł Lipiński miał mieć trzecie miejsce, ale w ostatniej chwili postawiono na wiceminister Sidonię Jędrzejewską. Darek uniósł się honorem i sam zrezygnował ze startu – przekonuje jeden z działaczy PO.

Poseł Dariusz Lipiński nie odbierał wczoraj telefonu. A jak zmianę na liście komentuje jej wielkopolski lider Platformy do europarlamentu?

– Zarząd krajowy partii raczej nie chciał, aby startowały osoby sprawujące funkcje wykonawcze, w tym marszałkowie – mówi eurodeputowany Filip Kaczmarek.

Taką interpretację wydarzeń przyjął także sam marszałek Marek Woźniak, który mimo wszystko nie kryje zaskoczenia faktem, że nie może kandydować w wyborach. Z decyzją władz PO wydaje się jednak pogodzony. – Przyjąłem ją i się jej podporządkowuję – zapewnia marszałek.

Opinie ekspertów są jednak bardziej złożone. – Marszałek Woźniak jest teraz w niezręcznej sytuacji, bo swoim pracownikom dał wyraźny sygnał, że interesują go inne wyzwania zawodowe. Napewno szybko żadnych decyzji nie podejmie, ale w dłuższej perspektywie nie wykluczam jego rezygnacji – podkreśla socjolog Bondyra.

Wczorajsza informacja ucieszyła m.in. wielkopolskich członków Porozumienia dla Przyszłości (PD, SdPl, Zieloni 2004), którzy rozważali złożenie marszałkowi propozycji startu z wysokiego miejsca. Wydaje się jednak, że ewentualna oferta PdP nie ma szans powodzenia. Marek Woźniak – przynajmniej oficjalnie – na swoją partię się nie obraził.

W sobotę listę musi ponownie zatwierdzić rada regionalna PO. Jednak część polityków z wielkopolskiej Platformy twierdzi, że nie jest to wcale takie oczywiste, a posła Dzikowskiego może czekać jeszcze ostra dyskusja z działaczami z regionu.

– Nie można w Poznaniu mówić jednego, a w Warszawie drugiego. To na pewno nie będzie spokojna dyskusja – mówi jeden z członków zarządu regionu. Zakładając, że lista zostanie ostatecznie zatwierdzona, a PO zdobędzie w Wielkopolsce trzy mandaty, to do Brukseli pojadą zapewne: Filip Kaczmarek, Sidonia Jędrzejewska i Dariusz Lipiński.

Choć szanse ma także poseł Michał Stuligrosz, który ma ostatnie, dziesiąte miejsce na liście. Wejście do europarlamentu przez jednego z posłów oznacza, że na Wiejską przeprowadzi się radna sejmiku Maria Grabkowska, żona starosty poznańskiego, która w wyborach w 2007 roku zajęła kolejne miejsce pod względem liczby zdobytych głosów.

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij