Wybierz region

Wybierz miasto

    Józef Golec - w Sopocie znają go wszyscy

    Autor: opinie@prasabalt.gda.pl

    2008-04-22, Aktualizacja: 2008-04-22 10:29

    O Józefie Golcu, najsławniejszym nauczycielu rysunków w Trójmieście i śjego "Sopockim albumie biograficznym", pisze Barbara Szczepuła W Sopocie znają go wszyscy.


    O Józefie Golcu, najsławniejszym nauczycielu rysunków w Trójmieście i śjego "Sopockim albumie biograficznym", pisze Barbara Szczepuła


    W Sopocie znają go wszyscy. Przez lata uczył najpierw w Trójce, potem w Ósem- ce. Najbardziej dumny jest z ucznia Macieja Świeszewskiego, dziś profesora ASP, autora budzącej kontrowersje "Ostatniej Wieczerzy". Do jego uczniów należał też Bogdan Borusewicz. Obecny marszałek Senatu uczęszczał także na zajęcia kółka plastycznego i w 1959 roku zdobył nagrodę w wojewódzkim konkursie "Lecimy na Księżyc", a po skończeniu podstawówki poszedł do Liceum Plastycznego. Józef Golec uczył też przyszłych prezydentów Sopotu i inne znane osobistości tego miasta.

    ***

    Uczył rysunków, uczył bardzo dobrze. Nie jest jednak z wykształcenia plastykiem, lecz pedagogiem. Dobry pedagog potrafi - jak się okazuje - czynić cuda. Rysunki jego uczniów znane były w całej Europie. Wykonali je w 1981 roku podczas zjazdu Solidarności. Dzieci siedziały w sali obrad, rysowały i malowały. Zainteresowali się nimi korespondenci zagraniczni, co zaowocowało zaproszeniem wystawy do Francji i Niemiec.
    Tyle tylko że generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny i rysunki uczniów musiały być przemycane kanałem dyplomatycznym - przez francuską ambasadę. Żeby zmylić przeciwnika, Józef Golec pojechał prywatnie do Niemiec, a dopiero stamtąd do Francji. Mógł to zrobić tym łatwiej, że przestał być dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 8. To zrozumiałe, bo nauczyciel, który prowadzi uczniów na zjazd Solidarności, zaufania władz mieć nie mógł. - Po moim trupie wróci Golec do gabinetu dyrektora! - krzyczał sekretarz KM PZPR w Sopocie, towarzysz Janiszewski. Ale rysunków Józef Golec nadal uczył. Namówił dzieci do utrwalenia na papierze stanu wojennego. Są to dramatyczne akwarelki. Jedna , cała w szarościach, szczególnie chwyta za serce: szare domy, szarzy ludzie, szary wielki czołg i po oczach bije tylko czerwony napis na czołgu: PZPR. Żadne z dzieci nie doniosło, nie poskarżyło w domu, co jest tematem rysunków, choć w jednej z klas był syn komendanta miejskiego MO.

    ***

    Pojechał więc Józef Golec w 1982 roku do Paryża, by tam przypilnować wystawy składającej się z 700 prac jego uczniów, którzy polskie losy dokumentowali. Jacques Chirac, wówczas mer Paryża, tak się wystawą zachwycił, że polecił przenieść ją na Champs Elysees do lokalu Pierre'a Cardin, by więcej osób mogło obejrzeć rysunki. Potem pokazywano je w Marsylii, wreszcie wystawę przeniesiono do Niemiec. Wszędzie cieszyła się wielkim zainteresowaniem, bo oczy Europy zwrócone były wówczas na dzielnych Polaków.

    ***

    Po powrocie z trudem znalazł pracę. Pozwolono mu uczyć rysunków, ale… w Nowym Porcie. Znowu jego uczniowie zdobywali laury w międzynarodowych konkursach.
    Jak to robił? Jak wydobywał z dzieci zdolności? Trzymał się tego, co powiedział Pablo Piccaso: dziecko jest skończonym artystą. Kardynalna zasada jest więc taka: rysunek musi być na miarę psychiki dziecka, nie nauczyciela. Dziecko musi chcieć rysować, nie można go przymuszać.

    ***

    Od lat Józef Golec jest już emerytem. Co może robić człowiek na emeryturze? Osoba ciekawa świata zawsze znajdzie sobie jakieś zajęcie. Józef Golec mieszka w Kamiennym Potoku, nieopodal cmentarza. Lubi tam spacerować, bo nie boi się duchów, a wręcz przeciwnie. Właśnie spacerując po cmentarzu wpadł na pomysł, by zebrać biogramy sopocian, którzy zostawili swój ślad na…, no nie na piasku, ale jakiś bardziej trwały. Chodził więc po alejkach z notatnikiem i ołóweczkiem, i notował nazwiska. Podjął nawet korespondencję z rodzinami zmarłych, którzy go zainteresowali, zostawiając karteczki pod zniczami na grobie. I tak powstała część pierwsza "Sopockiego albumu biograficznego" - "Odeszli w cień". I są to biogramy fascynujące. Podam tylko jeden przykład.
    Krystyna Adolph. Nauczycielka historii. Do 1944 roku przechowywała w swoim majątku koło Trok dwie swoje uczennice - Żydówki. Odznaczona potem medalem "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata". Wyrzucona z Wilna przez Sowietów. Od 1946 roku mieszkała z córką w Sopocie. Uczyła w liceum historii - prawdziwej. Opowiadała o pakcie Ribbentrop-Mołotow, o Katyniu. Wyrzucono ją oczywiście ze szkoły. Upokarzana i szykanowana, pracowała najpierw w Gdyni, potem na Siedlcach w Gdańsku. Co za temat na reportaż!

    ***

    W drugiej części "Sopockiego albumu biograficznego" znaleźli się ludzie żyjący. Wiele tu osób znanych, profesorów, artystów, bo Sopot to przecież miasto wykształciuchów. Są także politycy, z Lechem Kaczyńskim, prezydentem RP, na czele. Nie ma natomiast generała Jerzego Andrzejewskiego. Dlaczego? Przecież mieszkał tu przez wiele lat.
    - Ponieważ nie udało mi się znaleźć żadnego działania generała, które byłoby pożyteczne dla naszego miasta - wyjaśnia Józef Golec.

    ***

    "Sopocki album biograficzny" Józefa Golca można kupić w księgarni w Krzywym Domku przy ulicy Bohaterów Monte Cassino. Warto.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.