Kolorowe mundurki dla sióstr i lekarzy

To nie żart. Dyrekcja Szpitala im. L. Rydygiera chce zakupić dla wszystkich pracowników jednakowe mundury. To jednak nie wszystko. Mają one być bowiem kolorowe.

To nie żart. Dyrekcja Szpitala im. L. Rydygiera chce zakupić dla wszystkich pracowników jednakowe mundury. To jednak nie wszystko. Mają one być bowiem kolorowe. Kolor jest bardzo ważny, bo ma pomóc odróżnić chorym sekretarkę od lekarza, czy pielęgniarki.


Stanisława Prokopczak, dyrektorka ds. pielęgniarskich w "Rydygierze" i pomysłodawczyni kolorowych mundurków, ma już wszystko opracowane. Według jej projektu lekarze mieliby obowiązek przychodzić do pacjentów tylko w białych fartuchach, pielęgniarki i siostry oddziałowe w niebieskich, sanitariusze w granatowych, a pracownicy administracji, którzy są na oddziałach, założyliby żółte fartuchy.
Kolory byłyby rygorystycznie przestrzegane i nie można by się zamieniać fartuchami.
Po co tyle kolorowego zamieszania w szpitalu? Stanisława Prokopczak p
∨ Czytaj dalej

rzekonuje, że sprawa nie jest banalna. Zamierza wprowadzić nową odzież roboczą w trosce o pacjentów. Twierdzi. że po tych zmianach każdy pracownik szpitala byłby wreszcie rozpoznawalny dla chorych.

Twierdzi, że od momentu, gdy pielęgniarki zdjęły czepki, chorzy są zupełnie zdezorientowani inie maja pojęcia, kto wchodzi do ich sali. Nie wiedzą, jak mają się zwrócić do personelu. Niepotrzebnie przeżywają wtedy dodatkowy stres. - A obowiązkiem dyrekcji szpitala jest zadbać o komfort psychiczny pacjentów - podkreśla Prokopczak. - Często słyszę, jak pacjenci mówią do lekarki "siostro", do salowej - "pani doktor". Totalny bałagan i chaos. Trzeba to uporządkować - dodaje.

Zdaniem dyrektor Prokopczak najlepszym rozwiązaniem i lekarstwem na problemy zdezorientowanych pacjentów są właśnie różnokolorowe mundurki. Idea jest taka, że kolor odpowiada poszczególnemu stanowisku. Stanisława Prokopczak wyobraża to sobie tak. - Pielęgniarki zakładałyby wygodną bluzę i spodnie w ciepłym kolorze blue, czyli niebieskim - zdradza szczegóły dyrektorka. - Lekarzy obowiązywałaby biel.

Sanitariusze wyróżnialiby się spośród pracowników szpitala jasnogranatowym ubraniem. Sekretarki, które pracują na oddziałach, dyrektorka ubrałaby zaś w eleganckie żółte fartuszki. I oto cała filozofia.
To - zdaniem dyrektorki - skończy męki pacjentów. Chorzy bowiem tym sposobem już z daleka zobaczą, kto do nich zmierza - lekarz, pielęgniarka czy salowa.

Tyle że chorzy nie widzą zbytniego sensu w tym pomyśle. - Czy każdy chory dostanie instrukcję przy zapisie na oddział? - ironizuje pani Maria, która leczyła się "Rydygierze". - To jakiś zastępczy problem. Nam przecież chodzi o to, by nas leczono i by ktokolwiek się pojawił, gdy potrzebujemy pomocy.

Dyrekcja jest jednak uparta i podlicza właśnie, ile szycie nowych mundurków kosztowałoby szpital. Szefowie "Rydygiera" nie ukrywają, że zależy im na najtańszym rozwiązaniu. Dlatego zastanawiają się nad tym, by zlecić prywatnej firmie i pranie, i szycie fartuchów dla sióstr. - Szukamy przedsiębiorcy zainteresowanego naszą propozycją - podkreśla Stanisława Prokopczak. - Decyzja o kolorowych fartuchach zapadnie dopiero po dokładnych obliczeniach, czy inwestycja się opłaca - podkreśla. Podobnie wygląda sprawa z wzorami mundurków. - Opracowujemy szczegóły - przyznaje dyrektorka.

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij