Wybierz region

Wybierz miasto

    Ławnicy do "oślej ławki"

    Autor: Anna Rokicińska

    2004-12-30, Aktualizacja: 2004-12-30 09:54

    Decydują przed sądem o losach ludzi. Tymczasem sami bywają na bakier z prawem, są w nieodpowiednim wieku lub z nadania politycznego. O kim mowa? O ławnikach.

    Decydują przed sądem o losach ludzi. Tymczasem sami bywają na bakier z prawem, są w nieodpowiednim wieku lub z nadania politycznego. O kim mowa? O ławnikach.

    W Warszawie prokuratura postawiła miejskim radnym zarzut niedopełnienia obowiązków przy wyborze ławników. Podobnych spraw można się wkrótce spodziewać w wielu innych polskich miastach.

    Ławnicy powinni mieć 30-70 lat, cieszyć się nieposzlakowaną opinią i być niekarani. Dostają wynagrodzenie za każde posiedzenie, w którym wzięli udział.
    Ławnik, który nie jest związany z żadnym zakładem umową o pracę, za każdą sesję otrzymuje 41 zł. Jeśli mieszka poza miejscowością, w której jest sąd, otrzymuje dodatkowo dietę i zwrot kosztów podróży. Osoby, które są zatrudnione, za każde posiedzenie otrzymują wynagrodzenie tak jak za dzień pracy.

    Nie ma wątpliwości, że bezrobotnym lub emerytom, czy rencistom opłacało się zostać ławnikami. Największe nieprawidłowości przy ich wyborze następowały w
    miastach o dużym bezrobociu, gdzie było sporo kandydatów na jedno miejsce.

    Chociaż w Warszawie stosunkowo łatwo o pracę, to radni z komisji, która decydowała o wyborze musieli przejrzeć prawie 7 tysięcy wniosków. "To była praca ponad nasze siły" - przyznaje Julia Pitera z Transparency International, która pracowała w komisji. Jej także prokuratura postawiła zarzut, mimo iż to ona powiadomiła o nieprawidłowościach podczas wyborów ławników. Ten proces reguluje ustawa o sądach powszechnych. "Przepisy dotyczące wyboru ławników są żywcem przepisane z PRL-u. Rada Miasta nie powinna wybierać ławników, bo to jest wybór polityczny" - tłumaczyła nam Pitera. "Radni nie są w stanie przewidzieć, czy w przyszłości podczas rozprawy nie zajdzie konflikt interesów i jakiś ławnik nie będzie orzekał w sprawie, która go dotyczy. Ławnicy powinni być wybierani losowo i weryfikowani przez sądy i strony postępowania" - uważa Pitera. Jej zdaniem absurdem jest obwinianie radnych za nierzetelną pracę w sytuacji, kiedy przestarzałe są przepisy regulujące ten wybór.

    Prokuratura Warszawa - Śródmieście postawiła zarzut niedopełnienia obowiązków pięciu stołecznym radnym zasiadającym w komisji rekrutacyjnej. "Trwa jeszcze
    postępowanie, które zakończy się do 30 marca. Wtedy zdecydujemy, czy wystosować do sądu akt oskarżenia" - powiedział nam szef śródmiejskiej prokuratury Piotr
    Woźniak.

    Jednak według Pitery, działając konsekwentnie prokuratura musiałaby się przyjrzeć wszystkim takim komisjom w całej Polsce. "Jestem przekonana, że wszędzie funkcjonuje to podobnie. Nadmiar podań, brak czasu, zbyt późno
    dostarczane opinie od policji na temat kandydatów i orzeczenia o niekaralności, to wszystko wpływa na nierzetelność wyboru i powoduje nieprawidłowości" - powiedziała nam radna.

    Podobnego zdania jest karnista i adwokat prof. Piotr Kruszyński. "To się może rozprzestrzenić na cały kraj. Ławnicy są zwykle osobami biernymi, nie zadają pytań i nie dociekają prawdy. Opinia o nich w środowisku prawniczym zwykle nie jest najlepsza" - mówił nam prawnik. "Znane są przypadki, że ławnicy przegłosowali sędziego i orzekli wyrok, który jest niezgodny z prawem" - mówił.

    W Krakowie sąd administracyjny musiał unieważnić wybór wszystkich ławników, bo uznał że zostali nierzetelnie wybrani.

    Sprawą wyboru ławników wyłącznie przez radnych zajmuje się też Trybunał Konstytucyjny.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.