Wybierz region

Wybierz miasto

    "Lista Wildsteina" pod lupą prokuratury

    Autor: Anna Kulik, Anna Rokicińska

    2005-02-04, Aktualizacja: 2005-02-04 16:50

    Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła wczoraj postępowanie sprawdzające w sprawie "listy Wildsteina". Ma zbadać, czy nie doszło do złamania przepisów o ochronie danych osobowych.

    Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła wczoraj postępowanie sprawdzające w sprawie "listy Wildsteina". Ma zbadać, czy nie doszło do złamania przepisów o ochronie danych osobowych. Prokurator krajowy Karol Napierski
    powiedział, że nie jest jeszcze przesądzone, czy ktoś zostanie pociągnięty do odpowiedzialności w tej sprawie. "Sprawca" zamieszania dotyczącego wyniesienia listy nazwisk z IPN Bronisław Wildstein określił decyzję prokuratury jako absurd.

    O tym, że prokuratura zamierza wszcząć postępowanie w sprawie wyjaśnienia okoliczności wyniesienia z Instytutu Pamięci Narodowej listy inwentarzowej, mówił naszej redakcji już trzy dni temu Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratora generalnego. Na liście, którą Bronisław Wildstein, były dziennikarz "Rzeczpospolitej" miał uzyskać w IPN, znajduje się na 240 tys. nazwisk tajnych współpracowników i funkcjonariuszy PRL-owskich służb
    bezpieczeństwa i osób typowanych do współpracy oraz tych, którzy zgodnie z ustawą o IPN mogą mieć status pokrzywdzonych. Lista została umieszczona w Internecie – można ją znaleźć pod kilkoma adresami. Niektóre wersje zostały zmienione. Nie wiadomo, kto umieścił listę w sieci.
    - Chodzi o zbadanie, czy doszło do złamania przepisów mówiących o ochronie danych osobowych za co grozi do 2 lat więzienia. Ustalimy, czy któryś z pracowników IPN nie przekroczył swoich uprawnień. Chcemy też zapoznać z
    procedurami udostępniania informacji w IPN - powiedział nam rzecznik prokuratury Maciej Kujawski. Wyjaśnił, że prokuratura zbada, czy listę skopiował i przekazał byłemu publicyście "Rzeczpospolitej" ktoś z IPN. Jest to tzw.
    przestępstwo urzędnicze, za które grozi do 3 lat więzienia. Prokuratura ma na to 30 dni, potem zdecyduje czy wszcząć śledztwo. W ramach postępowania sprawdzającego nie planuje przesłuchania Wildsteina.

    Skąd sugestia, że listę mógł przekazać dziennikarzowi ktoś z IPN? - "Dotychczas nie stwierdziliśmy włamania do czytelni, ani innych pomieszczeń Instytutu. Może
    to wskazywać na to, że listę pomógł wynieść ktoś z IPN. Niezależnie od prokuratury prowadzimy wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Jego wyniki chcielibyśmy poznać do 9 lutego" – powiedział nam Jan Ciechanowski, zastępca
    dyrektora sekretariatu prezesa IPN. Zapewnił, że Instytut będzie współpracował z prokuraturą. Powtórzył, że IPN nie
    opublikuje w Internecie oryginalnej listy.

    Tymczasem od czterech dni w IPN trwa kontrola Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. – "Na tym etapie nie można mówić jeszcze o jakichkolwiek wnioskach. W przypadku, gdy materia sprawy jest tak skomplikowana, kontrola może się przedłużać. Nie jesteśmy ustawowo
    ograniczeni terminem jej zakończenia" - wyjaśniła nam rzeczniczka Inspektoratu Małgorzata Kałużyńska - Jasak. Dodała, że jeśli kontrola GIODO wykryje jakiekolwiek nieprawidłowości, to niezwłocznie powiadomi o nich prokuraturę.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.