Wybierz region

Wybierz miasto

    "Lista Wildsteina" pod lupą prokuratury

    Autor: Anna Kulik

    2005-02-25, Aktualizacja: 2005-03-08 11:11

    Warszawska prokuratura zdecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie tzw. listy Wildsteina. Na razie nikt nie jest oskarżony. Prokuratura zbada, kto w Instytucie Pamięci Narodowej skopiował listę katalogową oraz kto ...

    Warszawska prokuratura zdecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie tzw. listy Wildsteina. Na razie nikt nie jest oskarżony. Prokuratura zbada, kto w Instytucie Pamięci Narodowej skopiował listę katalogową oraz kto odpowiada za
    niezabezpieczenie jej przed takim skopiowaniem.

    - "Ustalenia, które uczyniliśmy w toku postępowania sprawdzającego uzasadniają podejrzenie, że doszło do popełnienia przestępstwa. Śledztwo będzie prowadzone
    w zakresie ujawnienia tajemnicy państwowej i niedopełnienia obowiązków służbowych przez urzędnika" – powiedział nam Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratora generalnego.

    Prokuratura zbada, kto w IPN skopiował listę katalogową i udostępnił ją Bronisławowi Wildsteinowi, byłemu publicyście "Rzeczpospolitej". Jednocześnie prokurator będzie próbował wyjaśnić, kto w IPN jest odpowiedzialny za
    niezabezpieczenie listy przed kopiowaniem. Za te czyny zwane potocznie "przestępstwem urzędniczym" grozi do 3 lat więzienia.

    Dwa tygodnie temu Leon Kieres, prezes Instytutu Pamięci Narodowej zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu bezprawnego skopiowania i przekazania bazy danych ewidencyjnych z archiwum IPN. Właśnie tę listę nazwisk udostępnił dziennikarzom Bronisław Wildstein (dlatego potocznie nazywa
    się ją "listą Wildsteina"). Indeks nazwisk błyskawicznie zaczął krążyć w Internecie. Prof. Kieres powiedział wówczas dziennikarzom, że podejrzewa iż listę inwentarzową IPN zawierającą 240 tys. nazwisk funkcjonariuszy PRL-owskich służb bezpieczeństwa, jej tajnych współpracowników, osób typowanych na współpracowników oraz pokrzywdzonych pomógł skopiować i wynieść
    niezidentyfikowany pracownik IPN. Zapewnił, że jeśli zostanie zidentyfikowana, będzie zwolniona.

    Setki osób, które odnalazł swoje nazwisko na "liście Wildsteina" ruszyło do IPN z wnioskami o wgląd do swoich teczek. IPN zwrócił się do rządu o pomoc finansową. Rząd zdecydował o przekazaniu Instytutowi 2 mln zł. Dzięki temu,
    czterdziestu nowych archiwistów usprawni dostęp do teczek osobom umieszczonym na tzw. liście Wilsteina.

    Śledztwo prokuratury prowadzone jest na razie nie przeciwko konkretnym osobom, lecz w sprawie wycieku bazy danych z IPN.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.