Łowcy skór zabijali pacjentów

Sąd Apelacyjny w Łodzi podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego w głośnym procesie tzw. łowców skór, czyli sanitariuszy i lekarzy zamieszanych w uśmiercanie - z użyciem pavulonu - pacjentów łódzkiego pogotowia ratunkowego.

Sąd Apelacyjny w Łodzi podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego w głośnym procesie tzw. łowców skór, czyli sanitariuszy i lekarzy zamieszanych w uśmiercanie - z użyciem pavulonu - pacjentów łódzkiego pogotowia ratunkowego.

Sanitariusz Andrzej N. (lat 39) został skazany na dożywocie za zabicie czterech pacjentów. Drugi sanitariusz, 41-letni Karol B., za zabicie jednego pacjenta i pomoc przy uśmierceniu czterech spędzi za kratami 25 lat.

Za narażenie życia 14 pacjentów, którzy zmarli, skazano też dwóch lekarzy: 52-letniego Janusza K. na sześć lat więzienia i 36-letniego Pawła W. na pięć lat. Wyrok jest już prawomocny. - Lektura ponad 800 stron uzasadnienia wyroku sądu niższej instancji prowadzi do wniosku, że poczynił on prawdziwe ustalenia - podkreślił sędzia Marian Baliński, uzasadniając wyrok.
∨ Czytaj dalej

- Kary dla sanitariuszy są suro-we i inne być nie mogły. Kary dla lekarzy są dość łagodne.

Sędzia Baliński przywołał słowa Andrzeja N., wypowiedziane w śledztwie, że "pogotowie żyło tym, że brało się pieniądze za zwłoki od zakładów pogrzebowych". Przypomniał też słowa Karola B., który na dziedzińcu pogotowia przy ul. Sienkiewicza w Łodzi powiedział do Andrzeja N.: "Puknąłem pacjentkę, która miała wysypkę".

Marian Baliński podkreślił, że do zgonów pacjentów dochodziło w karetkach, a nie w domach czy szpitalach. A to dlatego, że pacjentom podawano pavulon, co doprowadzało do zaniku oddechu i rychłej śmier- ci. Według sądu, oskarżeni mieli świadomość takiego działania pavulonu i ich wina jest oczywista, co zostało dowiedzione w oparciu o opinie biegłych, zeznania świadków, oskarżonych i dowody rzeczowe.

Oskarżyciele nie kryli zadowolenia z takiego wyroku. Natomiast obrońcy skazanych nie wykluczają, że skierują kasację do Sądu Najwyższego. - Mój klient odwołał swoje wyjaśnienia ze śledztwa, przez co straciły one na wiarygodności. Mimo to sąd uwzględnił wyjaśnienia ze śledztwa. Dlatego jestem zawiedziony - powiedział nam Jacek Kłosiński, obrońca głównego oskarżonego Andrzeja N.

Oskarżonych nie było w sądzie na ogłoszeniu wyroku.

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij