Wybierz region

Wybierz miasto

    Mały wiolonczelista z Krakowa podbija świat

    Autor: Joanna Weryńska

    2008-04-02, Aktualizacja: 2008-04-03 07:30 źródło: Polska Gazeta Krakowska

    Łukasz Pawlikowski to nie taki zwykły chłopiec. Chociaż mały, krakowski wiolonczelista ma dopiero dziesięć lat, sukcesów muzycznych pozazdrościć mu może niejeden dojrzały artysta.

    Łukasz Pawlikowski to nie taki zwykły chłopiec. Chociaż mały, krakowski wiolonczelista ma dopiero dziesięć lat, sukcesów muzycznych pozazdrościć mu może niejeden dojrzały artysta. A ostatnio urzekł swoją grą zarówno publiczność, jak i jurorów prestiżowego Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego w austriackim Liezen, gdzie zdobył pierwsze miejsce w grupie wiekowej do lat dwunastu, pokonując tym samym konkurentów z całej Europy i USA. Myślicie pewnie, że teraz pogrąża się w słodkim nieróbstwie upojony zwycięstwem? Otóż wcale nie.


    - Jak po każdym konkursie, tak i po tym miałem pewne zastrzeżenia, co do swojej gry - wyznaje mały muzyk, który w Austrii zagrał między innymi "Chansone Triste" Czajkowskiego i etiudę koncertową Dunklera, utwory uchodzące za bardzo trudne partie muzyczne. Zresztą, to właśnie te skomplikowane lubi grać najbardziej, na przykład tanga Piazzoli.

    - Łukasz jest wobec siebie bardzo wymagający, bo jak to sobie sam wymyślił: sztuka nie pyta o wiek, tylko oczekuje wiele. Bardzo kocha swoją wiolonczelę, o którą dba jak o człowieka, nadając jej pieszczotliwe imiona. Zawsze zakłada sobie, że utwór, który wykonuje, ma od pierwszych dźwięków być piękny. Jestem dumna, że tak do tego podchodzi. Lubimy razem występować i wymyślać wspólnie nowe koncerty - mówi Dorota Imiełowska, mama młodego geniusza, znana krakowska wiolonczelistka. Imiełowska sama uczy syna gry na wiolonczeli, od kiedy ten skończył sześć lat.

    - Mama jest moją muzą, najlepszym przyjacielem i najlepszą wiolonczelistką na świecie - wyznaje Łukasz. Ma w tym sporo racji, bo Imiełowska, absolwentka krakowskiej Akademii Muzycznej i jej obecny adiunkt, występowała jako kameralistka podczas koncertów i festiwali w Europie, USA, a nawet Azji. Prezentowała też w Polsce, w Niemczech i Włoszech utwory Krzysztofa Pendereckiego na specjalne zaproszenie mistrza. Artystka nie ma jednak swojego przepisu na to, jak wyhodować małego geniusza.

    - Pamiętam, że grałam do ostatniego momentu przed porodem. Nigdy nie miałam jednak intencji, żeby dziecko poszło w moje ślady. Myślałam raczej, żeby go wysłać do szkoły językowej. Łukasz sam dokonał wyboru, pewnego dnia mówiąc mi po prostu, że chce grać. Miał wtedy około pięciu lat, zresztą od małego lubił występować na scenie. Jako czteroletni brzdąc, w krakowskim salonie poezji pani Ani Dymnej w Teatrze im. J. Słowackiego wyrwał jej mikrofon, by z zapałem wyrecytować wierszyk - opowiada mama Łukasza. Natomiast sam dziesięciolatek nieco inaczej opisuje początki swojej "przygody z muzyką".

    - Kiedy miałem kilka lat, często podchodziłem do drzwi pokoju, w którym akurat ćwiczyła mama, wsłuchiwałem się w dźwięki i wyobrażałem sobie tę muzykę - wyjaśnia młody wiolonczelista.
    - O tak, pamiętam nawet, że Łukasz po raz pierwszy stanął na nóżkach przy akompaniamencie sonaty de moll Szostakowicza - mówi z uśmiechem Imiełowska.

    Jednak i mama, i syn, co do jednego są zgodni - wszyscy w ich krakowskim mieszkaniu żyją muzyką, łącznie z dwiema kotkami, Izydą i Ateną, które niczym rasowe melomanki wysłuchują cierpliwie wspólnych lekcji mamy i syna. A mają czego słuchać, bo jak mówi młody artysta: - Zwykle ćwiczę około trzech godzin dziennie, chociaż może trochę dłużej.

    Mimo że muzyka króluje w jego życiu, dziesięciolatek znajduje czas na rozwijanie innych zainteresowań. Pasjonują go książki. Lubi też pisać, zwłaszcza wierszyki, no i kocha zwierzęta, dlatego honoraria z wygranych konkursów przekazuje właśnie na pomoc dla nich. A najbardziej ze wszystkiego uwielbia robić sobie taki dzień "nicnierobienia" z mamą. - Możemy się swobodnie powygłupiać albo porozmawiać - wyznaje mały geniusz.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • rower (2%)
    • inne (2%)