Wybierz region

Wybierz miasto

    Mamy przełom w wojnie pomnikowej?

    Autor: Marek Świercz

    2008-11-04, Aktualizacja: 2008-11-03 19:31 źródło: Opole

    Na wczorajszym, zamkniętym dla prasy, posiedzeniu Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Narodu Polskiego podjęto uchwałę w sprawie "upamiętnień mieszkańców Śląska Opolskiego odnoszących się do I i II ...

    Na wczorajszym, zamkniętym dla prasy, posiedzeniu Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Narodu Polskiego podjęto uchwałę w sprawie "upamiętnień mieszkańców Śląska Opolskiego odnoszących się do I i II wojny światowej".


    Uchwałę zaproponował wojewoda Ryszard Wilczyński, który już wcześniej wielokrotnie dawał do zrozumienia, że obecną interpretację przepisów uważa za nieprzystającą do realiów, w których Polska i Niemcy są razem w NATO i Unii Europejskiej.

    - Nasza uchwała wypełnia pewną lukę prawną, poza tym ma na celu zrealizowanie wypracowanej w regionie umowy społecznej - tłumaczył nam Wilczyński po posiedzeniu.

    Co ciekawe, podobną opinię wyraził prezydent Opola Ryszard Zembaczyński, który jako wojewoda brał udział w kolejnych wojnach pomnikowych. - To roztropne rozwiązanie - mówi. - Mamy powrót do kompromisu wypracowanego jeszcze w roku 1994.

    O co chodzi? O raport komisji nazywanej "Komisją Hanicha" (ks.Andrzej Hanich był wtedy sekretarzem ordynariusza diecezji opolskiej bp Alfonsa Nossola), która została powołana do życia na początku lat 90-tych, by skontrolować pomniki stawiane przez mniejszość niemiecką na początku lat 90. Niestety, nie wszystkie zalecenia komisji zostały zrealizowane i stąd kolejne "wojny pomnikowe" z tą najsłynniejszą z roku 2004, sprowokowaną ujawnieniem na pomniku w Szczedrzyku nazwy "Hitlersee" nadanej wiosce w czasach III Rzeszy. Ostatnio okazało się jednak, że tej umowy sprzed lat nie respektuje także Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Narodu Polskiego, który uchylił zgodę komitetu przy wojewodzie na odrestaurowanie pomnika żołnierzy z czasów I wojny w Łące Prudnickiej.

    Na czym polega pomysł Wilczyńskiego? Na takim ustaleniu reguł, by część upamiętnień nie wymagała opinii Rady. Upamiętnienia (to ważne rozróżnienie, bo nie chodzi o pomniki, które stawia się, by kogoś uczcić) dotyczące okresu I wojny, także te rekonstruowane, traktowane są jako pamiątki historyczne. Z jednym zastrzeżeniem: nie mogą gloryfikować wojny. Co do II wojny, sprawa też jest jasna: jeśli chodzi o upamiętnienie członków lokalnej społeczności pozbawione symboli wojennych, to wystarczy uchwała rady gminy. Taka uchwała jest kontrolowana przez nadzór wojewody i - jeśli nie przestrzega tych reguł - może zostać uchylona.

    - Ważne jest to, by nikt nie próbował akcentować dumy z tego, że jego bliscy i współobywatele służyli w mundurze III Rzeszy - tłumaczy swoje intencje wojewoda.










    Kędzierzyńska policja sama musi sobie poradzić ze sprawą Żelaznego Krzyża

    Policja liczyła na to, że komitet zajmie się dziś także oceną Żelaznego Krzyża. Przeliczyła się, wojewoda nie zamierza policjantom pomagać.


    Przypomnijmy: gdy media napisały, że na nowym pamiątkowym głazie wzniesionym nielegalnie w Urbanowicach pojawił się Żelazny Krzyż, policja z urzędu wszczęła śledztwa. Nawet gdy wystraszeni mieszkańcy szybko krzyż odpiłowali, policja ogłosiła, że bada, czy nie doszło do przestępstwa propagowania faszyzmu. Wojewoda Wilczyński nie krył niezadowolenia, że dyskutowany od lat trudny problem upamiętnień stał się przedmiotem śledztwa.

    Dziś wiadomo już, że policja na własną prośbę wpakowała się w kłopoty. By ocenić sytuację, potrzebowała opinii biegłych. Poprosiła o taką opinię historyków z Uniwersytetu Opolskiego, ale prof.Adam Suchoński stwierdził, że to nie jest zadanie dla naukowców i odesłał pismo do Urzędu Wojewódzkiego. O desperacji - i braku orientacji - policjantów świadczy to, że poprosili o opinię...Centralne Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach. - A co my mamy z tym wspólnego? - komentuje dyrektor muzeum Edmund Nowak. - Byłem wtedy w sanatorium, ale moja zastępczyni bardzo rozsądnie skierowała pismo do Urzędu Wojewódzkiego.

    W tych warunkach policjanci liczyli na to, że będą się mogli podeprzeć opinią Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Narodu Polskiego. Jak mówi nam nadkomisarz Maciej Milewski, rzecznik KWP w Opolu, policja poprosiła nawet ostatnio o szybsze wydanie opinii. Problem w tym, że takiej opinii nie będzie, bo wojewoda nie zamierza się angażować w śledztwo, które od początku uważał za niepotrzebne.

    - Policja sama się w tę sytuację wmanewrowała, niech teraz sama znajdzie wyjście - mówi krótko. - My na pewno nie będziemy wydawać żadnej opinii, niech policjanci znajdą sobie eksperta sądowego.

    Przypomnijmy: do tej pory w regionie obowiązywała kompromisowa (ale nie podparta przepisami) reguła, że Żelazny Krzyż jest tolerowany na pomnikach z czasów I wojny, ale niedopuszczalny na upamiętnieniach żołnierzy z czasów II wojny.

    MAR

    O dziejach Żelaznego Krzyża pisze też na stronie 18 w dziale Opinie Tomasz Kamusella, naukowiec z Uniwersytetu Opolskiego i Trinity College w Dublinie.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • rower (2%)
    • inne (2%)