Wybierz region

Wybierz miasto

    Miejska Placówka Muzealna w Mikołowie ma już około tysiąca eksponatów

    Autor: Katarzyna Grygierczyk

    2009-02-20, Aktualizacja: 2009-02-18 16:26 źródło: Dziennik Zachodni

    Przychodzą nieraz do nas uczniowie, a ja ich pytam, czy mają pojęcie, co w gwarze śląskiej znaczy cyja. Rzadko się zdarza, żeby któryś z nich wiedział, że chodzi o akordeon.

    Przychodzą nieraz do nas uczniowie, a ja ich pytam, czy mają pojęcie, co w gwarze śląskiej znaczy cyja. Rzadko się zdarza, żeby któryś z nich wiedział, że chodzi o akordeon.


    Coraz mniej z nich zna podstawowe zwroty w gwarze, nie mówiąc o nazwach instrumentów - zwierza się Mariusz Dmetrecki z Miejskiej Placówki Muzealnej. - Razem z językiem przepada także w naszej pamięci sporo nawyków oraz zwyczajów, które jeszcze sto lat temu należały na tych ziemiach do codzienności. Stąd chcieliśmy ocalić dla przyszłych pokoleń przynajmniej ich namiastkę - dodaje.

    Razem z Michałem Pientą i Grzegorzem Manderą stworzył nową część wystawy stałej "Mikołów przez wieki". By móc pomieścić najciekawsze eksponaty, których z roku na rok wciąż ich im przybywa, wygospodarowali specjalny zakątek na sprzęty, stroje i meble śląskie, ukazujące w pełnym splendorze niegdysiejsze cuda.

    - Przenieśliśmy część wystawy stałej do salki, która dotąd była słabo wykorzystywana - wyjaśnia Michał Pienta. - Zyskaliśmy w ten sposób nieco miejsca, choć nadal musimy się sporo namęczyć, by wszystko pomieścić i wyeksponować jak najwięcej z naszych nabytków.

    Na nowej wystawie można zobaczyć m.in. powiększone kserokopie starych fotografii grupowych, do których pozowały rodziny oraz lokalne stowarzyszenia i związki, najczęściej w tradycyjnych strojach ludowych. Niektóre z tych ubrań można ujrzeć z bliska wystawione na manekinach. Bardzo uważnie można się także przyjrzeć meblom - zachowanym w lepszym bądź gorszym stanie - sprzed kilkudziesięciu (jeśli nie kilkuset) laty.

    - Mamy tu na przykład starą spiżarkę, w której kiedyś przechowywano tzw. weki, czyli naczynia po prostu i słoiki z kompotami - wymienia Grzegorz Mandera. - Z wyposażenia kuchennego otrzymaliśmy także od różnych osób bonclok, to jest gliniany garnek, w którym kiszono np. ogórki czy kapustę oraz nieco przerdzewiałą maszynkę do krojenia mięsa... na korbkę. Podobno jest lepsza od tych współczesnych - dodaje pół żartem, pół serio.

    Oprócz tego mikołowianom udało się w salce zgromadzić starą maszynę do szycia, żelazko i wagę szalkową. Znalazło się miejsce nawet na tzw. konkastlę, tj. trzymany przy piecu pojemnik na węgiel.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • rower (2%)
    • inne (2%)