Wybierz region

Wybierz miasto

    Morderca Beksińskiego aresztowany

    Autor: Anna Rokicińska

    2005-02-25, Aktualizacja: 2005-03-08 11:11

    Policja i prokuratura nie ma już wątpliwości, kto i dlaczego zabił sławnego, polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego. Syn jego znajomego, Robert K. chciał pożyczyć od artysty pieniądze.

    Policja i prokuratura nie ma już wątpliwości, kto i dlaczego zabił sławnego, polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego. Syn jego znajomego, Robert K. chciał
    pożyczyć od artysty pieniądze. Pożyczki nie otrzymał, więc zabił. W zbrodni pomagał mu 16-letni krewny.

    Zabójca przyznał się do zbrodni. Sąd nakazał go wczoraj aresztować. - "Jesteśmy poruszeni bezsensownością i bezwzględnością tej zbrodni" - mówił wczoraj wyjaśniając dziennikarzom okoliczności zabójstwa szef stołecznej
    policji nadkomisarz Ryszard Siewierski.

    Policja i mokotowska prokuraturą ustaliły, że Robert K. i jego nastoletni krewny Łukasz K. wpadli na pomysł by pożyczyć pieniądze od malarza 21 lutego. Z ustaleń policji wynika, że zostali wpuszczeni do domu przez artystę. Mieli
    poprosić go o pieniądze, bardzo im na nich zależało. – "Byli zdecydowani na ostateczne rozwiązanie, łącznie z zabójstwem" – mówił szef mokotowskiej prokuratury Zbigniew Żeleźnicki. Tak też się stało.

    Robert K. skorzystał z tego, że jego ojciec miał klucze do mieszkania ofiary. Zadał mu kilkanaście ciosów niewielkim nożem. Policja nie ustaliła jeszcze, w jakim stopniu odpowiedzialny za tę zbrodnię jest kompan zabójcy - Łukasz K. Obaj zabrali z domu Beksińskiego dwa cyfrowe aparaty fotograficzne. Podczas gdy dokonywali zbrodni, do domu artysty miał dzwonić ojciec Roberta K., zaniepokojony krótkim sygnałem telefonicznym od ofiary. Policja czeka na
    bilingi, żeby ze stu procentową pewnością ustalić, kto do kogo i kiedy dzwonił.

    Robert K. i jego wspólnik ukryli zrabowane przedmioty oraz narzędzie zbrodni w domu jednego z nich. Po dokonaniu zbrodni, Łukasz K. wyjechał z Warszawy do Pisza. Dalszy scenariusz wydarzeń jest już znany. Ojciec zabójcy Krzysztof K. znalazł na balkonie ciało Beksińskiego. Policję zdziwiło, dlaczego Krzysztof K. wszedł do mieszkania Beksińskiego wybijając dziurę w ścianie, zamiast otworzyć drzwi z pomocą powierzonych mu kluczy. W środę wieczorem policjanci zatrzymali trzech podejrzanych: Krzysztofa K., jego syna, a po Łukasza K. musieli jechać aż do Pisza. W laboratorium kryminalistycznym trwały badania licznych pozostawionych przez przestępców śladów.

    Podczas czwartkowego, wielogodzinnego przesłuchania w prokuraturze Robert K. przyznał się do winy. Jego ojciec został zwolniony. - "Brak jest podstaw, by łączyć osobę Krzysztofa K. z tą zbrodnią. Jednak czynności wciąż trwają" - mówił Żelaźnicki. Nie wiadomo, jaki zarzut zostanie przedstawiony Łukaszowi K.

    Ta sprawa jeszcze się waży. Robertowi K. prokuratura postawiła zarzut zabójstwa. Grozi mu dożywocie. Wczoraj sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.

    Policjanci, którzy w tak krótkim czasie od momentu popełnienia zbrodni, wykryli jej sprawców, mogą liczyć na nagrody. - "Pracowali non stop. Widziałem ich
    zmęczenie, niemal piasek pod oczami" - doceniał wysiłek podkomendnych Siewierski.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.