Oto następca Pudziana!

Pod okiem najsilniejszego człowieka na świecie wyrósł jeden z jego największych konkurentów. Choć 32-letni supersrongman Mariusz Pudzianowski nie wybiera się jeszcze na sportową emeryturę, już czuje na plecach oddech ...

Pod okiem najsilniejszego człowieka na świecie wyrósł jeden z jego największych konkurentów. Choć 32-letni supersrongman Mariusz Pudzianowski nie wybiera się jeszcze na sportową emeryturę, już czuje na plecach oddech młodego wilka.

Jest nim 28-latek z Głowna Krzysztof Radzikowski, zwany Kaczorem, triumfator V Pojedynku Gigantów w Łodzi.

Wujek Mariusz

W sukcesie Radzikowskiego w Łodzi duży udział ma Pudzianowski. Nie chodzi jednak o kontuzję pięciokrotnego mistrza świata, która ułatwiła głownianinowi zwycięstwo, lecz o rady, których przed laty udzielał początkującemu strongmanowi.

- Historia zatoczyła koło, bo Mariusza poznałem pięć lat temu podczas pierwszego łódzkiego Pojedynku Gigantów - wspomina Radzikowski. - Dopiero raczkowałem w tej trudnej dyscyplinie sportu i spytałem, czy mógłbym trenować pod jego okiem.
∨ Czytaj dalej

W końcu mieszkaliśmy zaledwie 50 km od siebie.

Przez pierwsze pół roku młody siłacz bywał u Pudziana codziennie.

- Wspólne ćwiczenia były bardzo ciężkie i inne od tych, które wykonywałem do tej pory. Mariusz otworzył mi oczy, pokazał, co w tym sporcie jest najważniejsze. Nie liczy się tylko siła, równie ważna jest wytrzymałość, wydolność i dynamika. Opłaciło się go słuchać, bo w eliminacjach do Pucharu Polski strongmanów w 2005 roku zająłem trzecie miejsce, a później przyszły kolejne sukcesy.

Teraz obaj siłacze najczęściej spotykają się na zawodach, na których wychowanek "Dominatora'' coraz częściej myśli o utarciu nosa mistrzowi. - W niektórych konkurencjach już z nim wygrywam, ale w całych zawodach trudno przechytrzyć mistrza - mówi. - To oznacza, że mam jeszcze nad czym pracować.

Sposób na życie

Kiedy Radzikowski zaczął pracować na własny rachunek, w starej hali pod Głownem skompletował sprzęt (m.in. ogromne, ważące 320 kg opony, 170-kilogramowe walizki czy kule o wadze 120 kg) niezbędny do odpowiedniego przygotowania się do startu w zawodach siłaczy. Bo dla triumfatora V Pojedynku Gigantów to obecnie główne źródło utrzymania. Wcześniej, po skończeniu studiów, przez kilka miesięcy pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego w Bratoszewicach.

- Z nauczycielskiej pensji w Polsce trudno jednak wyżyć, z dźwigania ciężarów zdecydowane łatwiej, ale pod warunkiem, że zajmuje się czołowe lokaty - tłumaczy Radzikowski. - Do tego trzeba być dobrze przygotowanym.

"Kaczor" każdego dnia poświęca na morderczy trening przynajmniej cztery godziny.

- Połowę tego czasu spędzam w swojej hali, a połowę na siłowni - mówi strongman. - Ile przerzucam ciężarów? Kilkanaście ton! Przecież jedna seria martwego ciągu to 300 kg, a trzeba ich zrobić ponad dziesięć. Do tego raz w tygodniu jeżdżę na basen, bo pływanie poprawia wytrzymałość.

Jedzenie kosztuje

To co uda się zarobić na zawodach, trzeba później rozsądnie zainwestować. Najwięcej kosztują specjalistyczne odżywki, ale tak naprawdę ogromną część budżetu pochłania jedzenie. - Nie ma się co oszukiwać, taka masa nie bierze się z samych treningów. Podstawą jest odpowiednie odżywianie, kanapka z masłem już nie wystarczy - tłumaczy Radzikowski. - Nie mam specjalnej diety i jem wszystko, na co mam ochotę. Bazuję głównie na mięsie, ale na obiad nie zjadam pół kotleta, tylko ze cztery, pięć. Jem co najmniej dwa razy więcej niż przeciętny człowiek, a to kosztuje.

Radzikowskiego wspiera Bank Spółdzielczy w Głownie, a o kuchnię dba mama Zuzanna. - Nikt na świecie tak nie gotuje - podkreśla siłacz.

Tajemnica "Kaczora"

Rodzice i 8-letni chrześniak Miłosz to najwierniejsi kibice Krzyśka. - Wspierają mnie na niemal wszystkich zawodach - podkreśla siłacz. Dla nich Krzysztof to po prostu "Kaczor". - Tak wołają na mnie od dziecka, ale nie wiem, skąd wziął się ten pseudonim - mówi. - Wszyscy strongmani mają jakieś ksywki, więc nie było sensu jej zmieniać.

Zmaganie się z ogromnymi ciężarami to niejedyna pasja głownianina. Niewiele mniejszą są szybkie motory. W swoim garażu trzyma hondę CBR 1100 XX. - Wreszcie zrobiło się cieplej i mogłem ją wyciągnąć - cieszy się Radzikowski. Najczęściej jeździ jednak sam, bo podobnie jak Pudzian nie znalazł jeszcze drugiej połówki, choć wokół tak silnych mężczyzn kręci się wiele kobiet.

- Tym na razie nie zaprzątam sobie głowy. O żonie pomyślę, kiedy uda mi się zrealizować sportowe cele. W tym roku będzie to zajęcie medalowego miejsca w lipcowych mistrzostwach Europy strongmanów, a w przyszłości awans do mistrzostw świata. No i pokonanie Pudziana...

Nasze serwisy specjalne

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

Zamknij