POZNAŃ - Polacy walczą o olbrzymi spadek po Napoleonie

Trzy kancelarie prawne, w tym jedna z Poznania, spróbują odzyskać spadek po Ludwiku Napoleonie Dębickim. Olbrzymi majątek jest szacowany nawet na 40 miliardów dolarów.

Trzy kancelarie prawne, w tym jedna z Poznania, spróbują odzyskać spadek po Ludwiku Napoleonie Dębickim. Olbrzymi majątek jest szacowany nawet na 40 miliardów dolarów. Obecnie tereny w Teksasie są eksploatowane przez amerykańskie koncerny naftowe. Prawnicy twierdzą, że istnieje szansa na odzyskanie majątku. To i tak niewiele, jeśli wziąć pod uwagę długą historię spadku.

Zaczęła się ona w pierwszej połowie XIX wieku. Dębicki, po klęsce powstania listopadowego, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Wstąpił tam do teksańskiej armii prowadzącej wojnę z Meksykiem. W 1836 roku został pojmany i rozstrzelany w Goliad. Teksas wygrał wojnę, a władze nie zapomniały o swoich bohaterach. Aktem nadania przekazały Dębickiemu, a konkretnie jego spadkobiercom, liczne grunty.
∨ Czytaj dalej

Łącznie około 2 tysięcy hektarów. Część ziemi jest teraz eksploatowana przez koncerny naftowe, inne do dziś leżą ponoć odłogiem.

Sprawą od kilku lat zajmuje się poznańska kancelaria adwokacka. Na życzenie krewnych Dębickiego nawiązała współpracę z prawnikami z Niemiec specjalizującymi się w postępowaniach spadkowych. Prawników z Europy wspomagają od niedawna adwokaci amerykańscy. Mają oszacować dokładną wartość majątku oraz określić szansę na jego odzyskanie.

– Z naszych ustaleń wynika, że po śmierci Dębickiego pojawiły się osoby, które fałszywie podały się za jego spadkobierców. Poszkodowanymi stali się nie tylko prawdziwi krewni, ale także stan Teksas. Zakładamy, że po tym, jak został wprowadzony w błąd, to on wystąpi z roszczeniem wobec obecnych właścicieli – mówi osoba zaangażowana w wyjaśnianie sprawy.

Prawnicy ustalili, iż w drugiej połowie XIX wieku do urzędu w Teksasie zgłosiło się małżeństwo o nazwisku Petrowicz. Przejęli majątek. Twierdzili, że rodzice Ludwika po jego śmierci właśnie im przekazali prawo do spadku. Petrowiczowie mieli także zapewniać urzędników, że sześcioro rodzeństwa Ludwika zmarło bezpotomnie. Oświadczenie było nieprawdziwe. Przedewszystkim dlatego, że rodzice żołnierza zmarli wcześniej niż ich syn. Nie mogli więc wiedzieć, iż Napoleon dostał jakikolwiek majątek, a co za tym idzie, nie mogli komukolwiek go przekazać. Poza tym, bracia i siostry Ludwika mieli liczne potomstwo. I to właśnie ich wnukowie dziedziczą wielki spadek. Na potwierdzenie tej tezy prawnicy mają dokumenty z General Land Office w Austin w Teksasie oraz dane z ksiąg parafialnych. Na ich podstawie można dokładnie odtworzyć drzewo genealogiczne Ludwika Dębickiego. Według szacunków adwokatów prawo do spadku ma kilkuset spadkobierców. Część z nich pochodzi także z Wielkopolski. – Opowieściami o wielkim spadku żyje cała rodzina – mówi Olgierd Wernik, spadkobierca z Warszawy. – Ja o tej historii słyszę od lat sześćdziesiątych, czyli od dziecka. Wciąż mam nadzieję na jej pomyślny finał.

Prawnicy zajmujący się sprawą nie chcą ujawniać swoich nazwisk. Między innymi ze względu na przypadek Władysława Ryńcy, adwokata z Warszawy. Przez kilkadziesiąt lat, również w okresie PRL, gromadził niezbędne dokumenty. Bez wątpienia współpracował z SB, dzięki czemu mógł często podróżować do USA. Władze liczyły na uzyskanie znacznej część fortuny, dla rodziny przewidziano niewielką resztkę.

Ryńca zgromadził siedem tomów akt z najważniejszymi dokumentami. Odtworzył drzewo genealogiczne Ludwika Dębickiego. Gdy w 1975 roku miał poraz kolejny wylecieć za ocean, by finalizować starania o spadek, został zatrzymany przez SB. Syn adwokata oraz spadkobiercy twierdzą, że Ryńca planował zostać w USA. Pieniądze miała otrzymać tylko rodzina i adwokat. Gdy władze dowiedziały się o tych zamierzaniach, mecenas i jeden ze spadkobierców zostali aresztowani. Wkrótce obaj zmarli. Sprawa spadku przycichła. Osoby obecnie zaangażowane w odzyskanie majątku sugerują, że po tamtych wydarzeniach polskie władze porozumiały się z amerykańskimi firmami. Za zaniechanie starań strona polska mogła dostać bardzo wysokie odszkodowanie.

Czy tak było? W tej chwili nie ma na to żadnych dowodów. Teczki Ryńca skonfiskowała SB. Do dziś dokumenty się nie odnalazły. Nie oznacza to jednak, że zostały zniszczone.

Wydarzenia sprzed lat stały się kanwą powieści sensacyjnej zatytułowanej „Spadek”. Jej autor Grzegorz Mathea miesza fikcję z rzeczywistością. W jego książce można przeczytać, że testament Dębickiego – faktycznie nieistniejący – został wykradziony przez agenta amerykańskiej kompanii naftowej. W książce trup ściele się gęsto, ale nie brakuje w niej również prawdziwych informacji.

– Sprawę spadku znam z opowiadań przyjaciółki, której rodzina stara się o odzyskanie majątku – zaznacza Grzegorz Mathea. – Moim zdaniem istnieje spora szansa na jego odzyskanie. Najlepszym wyjściem wydaje się zawarcie ugody z firmami z USA. Dziwię się jedynie, że polskie media poświęcają sprawie tak mało miejsca. Przy odpowiednim nagłośnieniu spadkobiercy mogliby liczyć na jej szybsze zakończenie.

Nasze serwisy specjalne

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

Zamknij