Wybierz region

Wybierz miasto

    Prokuratorzy zbadają Biedronki

    Autor: Anna Kulik

    2005-01-25, Aktualizacja: 2005-02-03 09:26

    Prokuratura Krajowa postanowiła wziąć pod lupę Biedronki. Jest niemal pewne, że badaniem tego, co dzieje się w sieci tych popularnych sklepów zajmie się specjalnie powołana grupa prokuratorów.

    Prokuratura Krajowa postanowiła wziąć pod lupę Biedronki. Jest niemal pewne, że badaniem tego, co dzieje się w sieci tych popularnych sklepów zajmie się specjalnie powołana grupa prokuratorów. Zdaniem Karola Napierskiego, prokuratora krajowego, postępowanie w sprawie powinno zakończyć się w dwa, góra trzy miesiące.

    – "Dostawaliśmy tak wiele sygnałów o łamaniu praw pracowniczych w tej sieci sklepów, że zdecydowaliśmy o wszczęciu kompleksowego śledztwa w tej sprawie" – powiedział nam Karol Napierski, prokurator krajowy. - "Z informacji tych wynikało, że łamanie praw pracowniczych odbywa się uporczywie lub złośliwie, a to jest przestępstwem. Do wszczęcia śledztwa dodatkowo zmotywowały nas interpelacje poselskie. Jedno z zawiadomień i łamaniu praw w Biedronce otrzymała Prokuratura Rejonowa Poznań-Grunwald. Sprawę przejęła od niej poznańska Prokuratura Okręgowa. Właśnie tej ostatniej powierzyliśmy prowadzenie śledztwa. W zależności od rozmiarów problemu, podejmie ona
    decyzję o powołaniu specjalnej grupy prokuratorów do zbadania sprawy" – powiedział wczoraj naszej redakcji prokurator Napierski.

    Dochodzenie ma objąć Biedronki w całej Polsce. Jest ich blisko 700. Prokurator Napierski nie wyklucza, że wkrótce zostaną przesłuchani szefowie Jeronimo Martens Dystrybucja – właściciela sieci Biedronek. Prokuratura obawia się jednak, że będzie mieć ogromny problem z uzyskaniem zeznań od pracowników Biedronek. – "Dopóki ci ludzie pracują, obawiają się składać oficjalnie zeznania.
    A z nieoficjalnymi, niewiele można zrobić" – mówi prokurator Napierski.

    Tymczasem pozwy przeciwko Biedronkom skierowali już pracownicy sklepów w Olsztynie, Warszawie i Poznaniu.
    Poseł Stanisław Gorczyca (Platforma Obywatelska), autor kilku interpelacji dotyczących wyzysku pracowników Biedronek, uważa że sprawą organy ścigania powinny zająć się z urzędu. - "Sygnały o łamaniu praw pracowników w sklepach sieci JMD otrzymywałem z Poznania, Gdańska, Elbląga, Olsztyna, Katowic, Bytomia i innych miast. Napisałem trzy interpelacje poselskie do prokuratora
    generalnego i Państwowej Inspekcji Pracy. Wszystkie dotyczyły mechanizmu wytworzonego w sieci Biedronek: zatrudniano pracowników na pół lub trzy czwarte etatu, a egzekwowano pracę jak od osoby zatrudnionej nawet na dwa
    etaty. Poszkodowanym nie pozwalano wpisywać nadgodzin. Należy z tym walczyć. Pracownicy powinni odzyskać swoje pieniądze. Nie tylko dlatego, że im się należą, ale też dlatego, że ich część trafi do budżetu państwa w formie
    podatku" – argumentuje poseł Gorczyca.

    ***


    Pierwszą pokrzywdzoną, która postanowiła szukać sprawiedliwości w sądzie była Bożena Łopacka, była kierowniczka elbląskiej Biedronki. W 2004 roku sąd
    przyznał, że należy się jej 35 tys. zł odszkodowania za pracę w nadgodzinach. W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że proces Łopackiej powinien zacząć się od nowa.

    Problem uporczywego łamania praw pracowniczych dotyczy jednak nie tylko supermarketów. – "Otrzymujemy sygnały także z innych podmiotów gospodarczych. Nie mogę wykluczyć, że i im będziemy się przyglądać" – powiedział nam wczoraj prokurator Napierski.

    Sonda

    Z jakiego środka transportu w mieście najczęściej korzystasz?

    • autobus (35%)
    • samochód (27%)
    • tramwaj (19%)
    • metro (9%)
    • na piechotę (7%)
    • inne (2%)
    • rower (2%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.