Tego, co wydarzyło się wczoraj popołudniu, na długo nie zapomni pewna mieszkanka Warszawy. Gdy tuż przed 17.00 zostawiła na chwilę swoje mitsubishi przy ul.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Tego, co wydarzyło się wczoraj popołudniu, na długo nie zapomni pewna mieszkanka Warszawy. Gdy tuż przed 17.00 zostawiła na chwilę swoje mitsubishi przy ul. Inflanckiej, nawet nie przypuszczała, że zostanie ono skradzione, razem z … jej 5-letnią córeczką. Na szczęście wezwani natychmiast stołeczni policjanci już chwilę później odnaleźli dziecko przy pobliskim szpitalu, a na jednym z praskich podwórek znaleźli porzucone terenowe auto. Trwają poszukiwania sprawców.

Do tego dramatycznego zdarzenia doszło około godziny 16.30. Na telefon alarmowy zadzwoniła zrozpaczona kobieta z informacją, że przed chwilą skradziono jej samochód, a w środku była jej pięcioletnia córeczka. Z jej relacji wynikało, że do kradzieży doszło, gdy wyszła na chwilę ze swojego samochodu przy ulicy Inflanckiej. Kobieta zostawiła w stacyjce pojazdu kluczyki. Gdy po chwili wróciła, niestety nie było ani auta, ani jej dziecka.

Informacja o kradzieży i poszukiwaniach dziewczynki trafiła natychmiast do wszystkich załóg policyjnych w terenie. Zaledwie kilka minut po zgłoszeniu jeden z patroli odnalazł dziecko kilkadziesiąt metrów od miejsca kradzieży. Na szczęście dziewczynce nic się nie stało. Funkcjonariusze odnaleźli też terenowe auto. Samochód został porzucony na jednym z praskich podwórek. Trwają poszukiwania sprawców.

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!