Policjanci wyjaśniają przyczyny ciężkiego pobicia, którego doznał 27- letni mężczyzna. Został on zaatakowany w środku nocy przez własnego brata. Był bity prętem po głowie i całym ciele tak mocno, że nieomal nie ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Policjanci wyjaśniają przyczyny ciężkiego pobicia, którego doznał 27- letni mężczyzna. Został on zaatakowany w środku nocy przez własnego brata. Był bity prętem po głowie i całym ciele tak mocno, że nieomal nie stracił życia. Sprawcę tego czynu, 24-letniego Pawła P. stróże praw zatrzymali kilkanaście minut po przyjęciu zgłoszenia o całym zdarzeniu. Wobec podejrzanego sąd zastosował tymczasowy areszt.

W sobotę nad ranem policjanci z Wawra zostali zaalarmowani przez mieszkańców ulicy Pomiechowskiej, że doszło tam do tragicznego zdarzenia. W środku nocy w jednym z domów brat napadł brata.

Funkcjonariusze natychmiast udali się na miejsce. Na posesji zastali jedynie młodą kobietę i mężczyznę. Było to rodzeństwo zarówno pokrzywdzonego, jak i sprawcy. Z ich relacji wynikało, że 24-letni Paweł P. zaatakował w nocy o 3 lata starszego od niego, spokojnie śpiącego w tym czasie Piotra P. Bił go metalowym prętem oraz innymi przedmiotami po głowie i całym ciele. Kiedy brat krwawił napastnik wyciągnął go po schodach na zewnątrz domu i usiłował zapakować do bagażnika samochodu, żeby przewieźć do szpitala. Hałasy usłyszała matka obu mężczyzn. Kiedy zobaczyła, co się dzieje, bezradna zaczęła wykonywać polecenia oprawcy, który to nakazał jej najpierw zmyć ślady krwi ze schodów, a potem jechać z nim do szpitala. Kiedy pobity Piotr P. znajdował się już pod opieką lekarzy, sprawca całego dramatu dyskretnie oddalił się ze szpitala.

Na szczęście, w międzyczasie pozostali członkowie rodziny powiadomili o wszystkim policjantów. Dzięki temu sprawca ciężkiego uszczerbku na zdrowiu został zatrzymany dosłownie po kilkunastu minutach od przyjęcia zgłoszenia. 24- letni Paweł P. prawdopodobnie zamierzał spokojnie wrócić do domu. Prosto ze szpitala udał się na przystanek autobusowy. Tam wpadł w ręce funkcjonariuszy.

Został natychmiast zatrzymany. Trafił do komisariatu, a w dalszej kolejności do policyjnego aresztu. W toku czynności, które wykonali kryminalni i dochodzeniowcy z południowopraskiej komendy wyszło na jaw, że napastnik nie po raz pierwszy jest zatrzymywany. Zeznania świadków zdarzenia dowiodły, że był on człowiekiem nieprzewidywalnym, od pewnego czasu korzystającym z pomocy specjalistów z zakładu psychiatrycznego.

Policjanci wyjaśnią przyczyny nocnego napadu na brata i ciężkiego go pobicia. Paweł P. usłyszał zarzut w prokuraturze. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Grozi mu do 10 lat więzienia.


Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!