Borysiuk musi zdać piłkarską maturę
Rafał Romaniuk
2010-02-09 07:52:47
,
Aktualizacja
2010-02-09 07:53:44
Najbliższe pół roku będzie testem dojrzałości dla Ariela Borysiuka. Nie chodzi wcale o to, że 18-letni zawodnik Legii Warszawa postanowił wznowić naukę i zapisał się do szkoły średniej. Na boisku musi udowodnić, że zrobił kolejny krok, że już dziś jest w stanie być jednym z czołowych zawodników polskiej ekstraklasy.
Trener Legii Jan Urban wciąż zastanawia się nad obsadą pozycji defensywnego pomocnika. Najchętniej postawiłby właśnie na Borysiuka, który miał od kilku miesięcy wahania formy. Znalezienie odpowiedniego zawodnika na tę pozycję to priorytet, bo Urban chce, by rozgrywający Maciej Iwański, mając za plecami klasowego piłkarza, mógł skoncentrować się tylko na zadaniach ofensywnych.
- Ariel potencjał ma ogromny, w to nikt nigdy nie wątpił. Ale musi go zacząć w końcu wykorzystywać - mówił "Polsce" Urban. I dodawał, że w ostatnim czasie Borysiuk za dużo na boisku... myślał.
- Najlepiej sobie radził na tej swojej młodzieńczej fantazji, gdy dopiero wchodził do Legii. Grał wtedy odważnie i bez kompleksów. Potem jednak zaczął kalkulować, jak poważne mogą być konsekwencje, że straci piłkę. Nie mówię oczywiście, że ma przestać myśleć, ale nie może pewnych spraw wyolbrzymiać - analizował szkoleniowiec wicemistrzów Polski.
- Co ja mam na to powiedzieć? Wiadomo, że gdybym grał bliżej bramki rywali, tobym mógł sobie pozwolić na kiwkę czy inną ekstrawagancję. Ale biegam w takiej strefie boiska, że jak stracę piłkę, to konsekwencje mogą być ogromne. Nie znaczy to jednak, że fantazję, tę młodzieńczą, straciłem. Najważniejsze, że fizycznie czuję się świetnie. A to pomaga, by grać swobodnie, czasem nawet, choć nie za często, nonszalancko - komentuje Borysiuk.
Eksperci, m.in. Dariusz Dziekanowski, podkreślali niedawno, że odkąd Borysiuk debiutował blisko dwa lata temu w ekstraklasie, w pewnym momencie zatrzymał się w rozwoju.