RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Warszawa » Taksówkarze dali ministrowi 40 dni

Taksówkarze dali ministrowi 40 dni

2010-03-04, Aktualizacja: 2010-03-04 11:04

Polska Metropolia Warszawska Marta Sułkowska

Centrum stolicy na dwie godziny zablokował wczoraj protest taksówkarzy. W kondukcie przemieszczającym się Al. Ujazdowskimi, al. Szucha, ul. Bagatela i pl. Na Rozdrożu jeździło około 400 taksówek. Kierowcy domagali się likwidacji tzw. przewozu osób, który jest - ich zdaniem - "taksówkowym piractwem".
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
- Niech urzędnicy wreszcie zrobią porządek z tym bandytyzmem- mówi pan Andrzej, kierowca w jednej z korporacji.

Samochody przystrojone jak do żałobnych konduktów symbolizowały nieuchronny upadek licencjonowanych korporacji. Na lawecie taksówkarze wieźli także trumnę oraz wieńce.

Część protestujących podeszła pod kancelarię premiera złożyć petycję z żądaniem likwidacji przewozu osób, który według obecnego prawa nie wymaga licencji. Z taksówkarzami spotkał się minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, który obiecał m.in. wnikliwe kontrole przewoźników. Na podjęcie działań taksówkarze dali urzędnikom 40 dni.

- Jesteśmy zadowoleni, że nas wysłuchano, ale kiedy minie ustalony termin i nie będzie żadnych zmian, wrócimy na ulice - mówi Paweł Biedrzycki ze Zrzeszenia Transportu Prywatnego.
∨ Czytaj dalej


- Interesy taksówkarzy powinny być chronione - dodaje Krzysztof Szeniawski z kancelarii Chałas i Wspólnicy. - Fakt powstania "przewozu osób" to pewnego rodzaju skutek luki w prawie. Korporacje nie wiedzą, że chronią je przepisy. Licencjonowani taksówkarze mogą pozywać prywatnych przewoźników o nieuczciwą konkurencję, bo jeśli podobne podmioty świadczą te same usługi na różnych warunkach, to jest to nieuczciwe - tłumaczy.

Warszawscy przewoźnicy korporacyjni od lat walczą z prywatnymi przewoźnikami, którzy podszywają się pod taksówki. Samochody jeżdżące z szyldem "Taki" czy "Taksi" nie posiadają licencji i nie wszędzie mogą dojechać. Zamknięte są dla nich m.in. Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat. Ceny ich usług najczęściej są bardzo wygórowane. Trasa z Dworca Centralnego na Okęcie może kosztować w "Taki" nawet 300 zł.

- Prywatni przewoźnicy używający w swoich szyldach nazwy podobne do słowa "taxi" są jak firmy podrabiające towary. To jak różnica między Nike i Niki - mówi Szeniawski. - Oznaczenie "taxi" powinno podlegać ochronie. Warto także wyraźnie zaznaczyć, czym różnią się licencjonowane korporacje od prywatnych przewoźników, tak, by klient dobrze wiedział, z czyich usług korzysta - dodaje.

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Nasze serwisy specjalne

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Ogłoszenia nieruchomości

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców