Pomnik nagrobny Aleksandra Graybnera

Pomnik nagrobny Aleksandra Graybnera. (© Fot. Marcin Obara/Polska)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W weekend po raz 35. aktorzy, artyści i ludzie zasłużeni dla kultury będą kwestować na Powązkach. Z zeszłorocznej rekordowej zbiórki udało się uratować 18 pomników. W tym roku przypada też 10. rocznica śmierci inicjatora akcji Jerzego Waldorffa.

Spośród blisko 2 tys. nagrobków w tym roku udało się odnowić 18. Najcenniejszy z nich to XIX-wieczna neogotycka kaplica grobowa rodziny Wilczan (kwatera 34). Od ścian odpadał tynk, piaskowiec się kruszył, a krata nie domykała. Komitet Powązkowski na jej renowację wydał 124 tys. zł. Renowacja pozostałych 17 pomników była już dużo tańsza - od 30 do 40 tys. zł.

Odnowiono także pomnik nagrobny Cecylii Krysińskiej z połowy XIX w. autorstwa znanego warszawskiego rzeźbiarza Jaku_ba Tatarkiewicza. Przedstawia półnagą postać zmarłej pod neogotyckim baldachimem. Nagrobek był tak zniszczony, że zastanawiano się, czy nie wykonać go od nowa, ostatecznie podjęto decyzję o renowacji.

Pięknie prezentuje się po remoncie grób rodziny Korwin-Szymanowskich. To właśnie Melchiorowi Korwin--Szymanowskiemu zawdzięcza my powstanie Powązek - w 1972 roku przekazał działkę pod nekropolię królowi polskiemu. Wśród odnowionych w tym roku pomników są też nagrobek prezydenta Warszawy Aleksandra Graybnera oraz grób rodzinny Jeziorańskich.
Dziś na Powązki przychodzą nie tylko ci, którzy mają tu bliskich. Spacery stały się tradycją
- Odnowionych pomników jest tak dużo, bo w zeszłym roku udało się nam zebrać aż 257,7 tys. złotych, i to mimo kryzysu. To rekord - podkreśla Marcin Święcicki ze Stołecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami.

- Zrobiliśmy się bardziej wrażliwi na ślady przeszłości, za naszą historię czujemy się odpowiedzialni - tłumaczy Jerzy Kisielewski ze Stołecznego Komitetu. - Kiedyś na Powązki przychodzili tylko ci, którzy mieli tam bliskich, teraz jest to element tradycji.

Zebrane w tym roku pieniądze pójdą nie tylko na odnowę najcenniejszych nagrobków, ale również na inwentaryzację. Jest ona konieczna, ponieważ napisy na nagrobkach zacierają się, rzeźby kruszeją, a metalowe elementy są kradzione. - Przez ostatnie 20 lat straciliśmy już blisko 15 proc. metalowych fragmentów nagrobków. Jeszcze trochę i nie będziemy wiedzieli, jak Powązki naprawdę wyglądały - mówi Jerzy Kisielewski.

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!