Kraków: mieszkańcy dawnego kościoła chcą remontu

Budynkowi grozi katastrofa budowlana. Kamienicą interesują się inwestorzy.

Józefa Ogrodnik nie może być pewna, czy sufit nie zawali się jej na głowę
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Józefa Ogrodnik nie może być pewna, czy sufit nie zawali się jej na głowę (© Adam Wojnar)

Mieszkańcy dawnego gotyckiego kościoła pw. św. Jadwigi Śląskiej przy ul. Stradomskiej 12 - 14 mówią, że żyją jak na wulkanie. Ich nietypowa kamienica grozi zawaleniem, a z przybudówek bucha para, huczą wentylatory. Na domiar złego zalewają ich śmieci z całego Stradomia. Tymczasem administrator ignoruje ich prośby o interwencje.

- Jak ostatnio była kontrola, to panowie stwierdzili, że tu jest katastrofa budowlana. Mimo tego nic nie remontują, pewnie czekają, aż się wszystko zawali - obawia się Krystyna Michalska, lokatorka III piętra. Pani Krystyna wylicza kosmetyczne prace, które były wykonywane w budynku jeszcze w latach 90. Od tego czasu mieszkańcy radzą sobie sami, wykonując poprawki wnętrz z własnej kieszeni.

- Kiedyś tu było czysto, drzwi się nawet nie zamykało, a teraz jak te ściany wyglądają? - uskarża się Józefa Ogrodnik, lokatorka absydy. Mieszkanka skarży się też na śmietnisko w bramie. - Jak to jest, że my płacimy za wywóz śmieci, a do bramy przynosi je cały Stradom - dodaje.

Parter kamienicy zajmuje firma garmażeryjna "U Jędrusia", która nie ze wszystkimi sąsiadami żyje w zgodzie. - "Jędruś" zdewastował naszą wspólną przestrzeń! Najpierw miał małą restaurację, a potem się rozpanoszył. Na dole jak włączy chłodnie i wentylatory, to wszystko drga - denerwuje się Krystyna Michalska.

- Żadna komisja nie stwierdziła, że moja działalność jest uciążliwa - mówi ze stoickim spokojem Andrzej Krupiński, właściciel firmy "U Jędrusia".
∨ Czytaj dalej

- Jak komuś nie drga od jeżdżących tramwajów, to wątpię czy drga od agregatorów, które mają uregulowane decybele - dodaje.
Tyle mieszkańcy i użytkownicy, a co na te skargi właściciel obiektu - gmina Kraków? Robi ekspertyzy.

Ostatnia z marca 2008 r. wykazała, że istnieje możliwość wystąpienia zagrożenia bezpieczeństwa ludzi oraz konieczność opróżnienia budynku z lokatorów. Karta zarejestrowanego zabytku również potwierdza jego zły stan. Dowody widać gołym okiem. Wystarczy popatrzeć na wykruszone parapety, ubytki w okładzinie kamiennej i zniszczone okna.

- Wniosek z ekspertyzy sugeruje, że zamiast prowizorycznych wzmocnień najbardziej racjonalne jest wykonanie remontu kapitalnego połączonego z wymianą stropów - mówi Katarzyna Bury, Dyrektor Wydziału Mieszkalnictwa. W tym wypadku będzie to wymagało całkowitego opróżnienia budynku z najemców. Takie rozwiązanie wymaga jednak znalezienia lokali zastępczych dla ok. trzydziestu rodzin, a to na razie graniczy z cudem.

- Tylko wielka wola ze strony miasta i potencjalny inwestor mogą uratować ten budynek - twierdzi Jan Janczykowski, Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Niewykluczone, że właśnie inwestor uratuje kamienicę. Jak nieoficjalnie dowiedziała się "GK", są biznesmeni zainteresowani kamienicą. Proponowali przystosowanie wnętrz na hotel, Wydział Konserwacji Zabytków albo sale Akademii Sztuk Pięknych. Przyszłość zależy od ugody miasta z lokatorami.

- Mogłaby być to filia Muzeum Czartoryskich - twierdzi Janczykowski.
Elżbieta Wadowska Elżbieta Wadowska
źródło: Polska Gazeta Krakowska

Komentarze (0)

avatar
Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię