Dziwne zachowanie lekarza na Mokotowie. Pacjenci alarmują Dziwne zachowanie lekarza na Mokotowie. Pacjenci alarmują

Dziwne zachowanie lekarza na Mokotowie. Pacjenci alarmują (© Pixabay.com/Zdjęcie ilustracyjne)

Mieszkańcy Mokotowa alarmują nas, że w przychodni przy ul. Malczewskiego 47 pracuje pediatra, który bardzo dziwnie się zachowuje. Według relacji kilku osób, lekarz przeklina przy kilkuletnich dzieciach oraz nęka je swoimi wulgarnymi uwagami.

Kilka osób napisało do nas w sprawie sytuacji, do której doszło w sobotę 7 października na wieczornym dyżurze. Jeden z czytelników oczekiwał z dzieckiem na swoją wizytę u pediatry półtorej godziny, jednak gdy już wszedł do gabinetu, pomocy się nie doczekał.

- Po półtorej godziny oczekiwania, w końcu przyszła nasza kolej. Wizyta przed nami trwała długo, jednak w pewnym momencie drzwi się otworzyły, a z gabinetu wybiegło dziecko, które nie wyglądało na chore, bo bawiło się i biegało po korytarzu. Lekarz nie prosił jednak kolejnych pacjentów, tylko uciął sobie dłuższą pogawędkę z rodzicami. Zapytałem, czy możemy już wejść, bo widzę, że pacjent wyszedł, a dorosłych przecież nie leczy. On wypalił "a co pan myśli, że ja tutaj kur*a dla przyjemności siedzę?". Wszystko słyszały siedzące na korytarzu dzieci - opisuje sytuację mieszkaniec Mokotowa.

To był jednak dopiero początek tej nietypowej wizyty. Wulgaryzmów nie brakowało, kiedy do gabinetu weszło chore dziecko.

- Maluch miał ponad 39 stopni temperatury, cierpiał i płakał. Lekarz powiedział mu "płacz więcej, to jeszcze bardziej będzie cię bolało". W trakcie wizyty cały czas leciały przekleństwa. Lekarz pytał mojej partnerki, czy śpieszy mi się dlatego, że "mąż chce spier***ać na piwko z kumplami". Wszystko w obecności dziecka. Dziecko zostało zbadane, ale lekarz stwierdził, że nie zamierza podejmować się leczenia, a może nam jedynie wypisać skierowanie do szpitala. Na koniec pożegnał moją partnerkę i dziecko słowami "no, spier***ajcie już. Tylko drzwi za sobą zamknijcie" - słyszymy w szokującej relacji.

Co ciekawe, w sobotę do tego samego pediatry trafili również inni rodzice, którzy zgłosili skandaliczne zachowanie pediatry. Szok przeżyła matka 11-letniej Asi, której lekarz pytał się, jak jej smakują papierosy i piwo.

- Powiedziałam, że Asia jest jeszcze za mało na takie sprawy. On z kolei odwrócił się do niej i powiedział "ja to na twoim miejscu wziąłbym winko i poszedł do jakiegoś kolegi pod kocyk lub kołderkę" - relacjonuje matka.

W innym przypadku lekarz wyśmiewał chore dziecko, które pociągało nosem i nie mogło sobie poradzić z katarem. Mieszkanka Mokotowa, która również trafiła do tego samego pediatry zdradziła, że mężczyzna w zaleceniach leczenia napisał "nie zaleca się wciągania i zjadania gilów z nosa. Smacznego". Podczas tej samej wizyty pediatra stwierdził, że skoro dziecko pociąga nosem, zamiast wydmuchiwać jego zawartość "należy dać mu talerz, kazać wysmarkać się na talerz, a następie poprosić, żeby to wylizało".

Sytuacja jest bardzo bulwersująca, a swoje przypadki wizyt u tego samego lekarza opisuje coraz więcej osób. Sprawa na pewno będzie miała swoją kontynuację.


Zobaczcie też: Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt, Warszawa. W Marysinie pomagają dzikim zwierzętom

Z miasta

Komentarze (6)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Mama (gość)

Może nie wziął swoich leków. To raczej nie jest normalne, podejrzewam, że gdyby taki był od dawna, ktoś by się zajął tym problemem wcześniej.

Mama (gość)

Facet ma chyba wstręt do swojej pracy, życia i ludzi. Czas zmienić zawód, pójść na emeryturę albo do psychiatry. Masakra, dobrze, że informujecie o takich worach, przynajmniej człowiek wie którą przychodnię omijać szerokim łukiem.

braga (gość)

Zlozcie stosowne pisma do władz przychodni a nie lećcie do plotkarzy internetowych ! Albo policję trzeba było wezwać od razu . Co za rodzice ? Użalać się i to publicznie ?! Masakra

mam (gość)

Czy ktoś wie jak się nazywa ten lekarz? Jak dla mnie sprawa powinna być zgloszona do kierownika przychodni lub rzecznika praw pacjenta. Jesli nic z tym nie zrobimy lekarz dalej zamiast leczyć nasze dzieci bedzie tracił nasz czas, oczywiście dopóki nie skończy się to tragedią.

Karina (gość)

Tego dnia rowniez bylam z dwojka dzieci u tego lekarza po godzinie 10 , oczekujac juz ponad godzine w kolejce lekarz wyjrzal z gabinetu I kazal wszystkim wypier... I czekac jak.najldalej od jego gabinetu-szok , pierwszy raz takie slowa uslyszalm od lekarza.Podczas badania dziecka tez sie zachowywal w sposob dziwny , wulgaruzmy pod nosem, teksty typu te kur..yy. w przychodni nie potrafia pokazc jak prawidlowo sie oklepuje dzieci po inhalacji.