Taki może być efekt nowelizacji ustawy z 2016 roku. Zgodnie z nią na jednego nauczyciela akademickiego nie może przypadać więcej niż 13 studentów. Czy to oznacza, że na studia będzie trudniej się dostać, bo miejsc będzie mniej?

Nowelizacja rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych (Dz.U. poz. 2016) z 7 grudnia 2016 r. weszła w życie 1 stycznia 2017. Zgodnie z nią, jak podaje gazetaprawna.pl, w państwowej szkole wyższej na jednego nauczyciela akademickiego nie może przypadać więcej niż 13 studentów. Jeżeli placówka przekroczy ten limit, ministerstwo obetnie jej dotację.

Gazeta Prawna podaje, że władze Politechniki Warszawskiej informują o możliwości zmniejszenia liczby miejsc o około 10 procent. Jeszcze nie wiadomo, jakie dokładnie kierunki zostałyby objęte zmianami, wiadomo jednak, że mogą one dotyczyć takich uczelni jak Uniwersytet Warszawski, ale też innych w Polsce, czyli Uniwersytetu Gdańskiego, w Białymstoku, Politechniki Rzeszowskskiej i Gdańskskiej.

Czytaj też: Oto sześć zawodów, w których będzie wkrótce brakować specjalistów [PRZEGLĄD]

Do tej pory było tak, że uczelnie dostawały lepsze dofinansowanie za przyjęcie większej liczby studentów. Zmiana w rozporządzeniu będzie jednak odwróceniem dotychczasowego porządku. Jak więc uczelnie będą sobie radzić z nowym prawem? Albo, zatrudniając więcej osób w kadrze naukowej (do czego dąży Ministerstwo Edukacji proponując taką nowelizację), albo zmniejszając liczbę studentów. Przy dzisiejszych statystykach, gdzie często na jednego nauczyciela przypada 20-30 studentów, niektóre placówki musiałyby wstrzymać rekrutację na kilka lat, żeby dostosować się do nowych zaleceń.

Nowelizacja najbardziej może odbić się na studentach, którzy nie będą już przychylnie traktowani podczas sesji egzaminacyjnych.

Proces zmienić ma też instytucja Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego, a więc jednostki, do której niezadowoleni maturzyści będą mogli odwoływać się w celu powtórnego sprawdzenia ich arkuszy egzaminacyjnych. Decyzja KAE o finalnym wyniku ma być jednak podawana dopiero po zakończeniu pierwszej tury rekrutacji. To, niektórym maturzystom, blokuje całkowicie możliwość studiowania na tak obleganych kierunkach jak medycyna, informatyka czy prawo.

Łatwiej będzie jednak dostać się do uczelni wyższych niepublicznych, które nie są objęte nowelizacją ustawy. Za taką przyjemność studiowania będzie trzeba jednak sporo zapłacić.


Zobaczcie też: Powstało nowe miejsce w Mordorze. Można tam gotować, jeść, a wkrótce też przyjść na targ! [ZDJĘCIA]

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!