Bieganie z wózkiem. Z dzieckiem też możesz przebiec półmaraton!

Redakcja

Duża N. i mała N. to bohaterki bloga runwithmum.pl. Duża N. to pani Natalia Ligenza, a mała N. to jej roczna córka Nadia, która razem ze swoją mamą pokonała...Półmaraton Praski. W wózku.

Bieganie z wózkiem. Mając dziecko, też możesz być aktywna!


Jeśli jesteś zainteresowany patronatem naszemiasto.pl – napisz pod adres patronaty@naszemiasto.pl
Jeśli chciałbyś zrobić projekt niestandardowy z naszemiasto.pl – napisz pod adres projektyspecjalne@naszemiasto.pl


Pani Natalia zakochała się w sporcie już jako dziecko. Bieganie upodobała sobie jako siedmioletnia dziewczynka, kiedy kuzyn pokazał jej, na czym polega sprint. Teraz ma swój ulubiony zestaw sportów i zawsze, gdy gdzieś wyjeżdża, zabiera ze sobą buty do biegania i trenuje.

Kiedy zaszła w ciążę, nawet przez myśl jej nie przeszło, że mogłaby nie biegać ze swoim dzieckiem, choć wszyscy dookoła jej to odradzali. Nie zaczęła oczywiście od razu. Zanim wróciła do treningów, musiała odczekać kilka tygodni.
- Na początku nie ma się co spieszyć. Podejrzewam też, że mało która mama tryska w pierwszej fazie macierzyństwa energią. Polecam przeczekać zalecane przez lekarzy 6 tygodni połogu po porodzie naturalnym. Przy cesarskim cięciu okres ten się wydłuża. Dopiero wtedy można rozpocząć spokojne ćwiczenia. W przypadku biegania będzie to trucht lub wręcz marszobieg. Te z kobiet, które trenowały przed ciążą, znają dobrze swoje ciało i będą w stanie wyczuć, na co je stać i na ile mogą sobie pozwolić. Z kolei mamom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem, polecam na początek mało forsowne ćwiczenia w domu - mówi pani Natalia.

Równie ważny przy wspólnych biegach z dzieckiem siedzącym w wózeczku, jest też etap rozwoju samego malucha. - Aby bieganie było bezpieczne, należy poczekać aż dziecko będzie samodzielnie siadało, także może to być szósty, ale równie dobrze ósmy miesiąc. Odradzam wywieranie presji na dziecku i wspomaganie go przez np. sadzanie i podpieranie poduszkami. Najzdrowiej będzie cierpliwie poczekać, aż samo opanuje tą umiejętność, a wtedy pozostaje nam tylko wybór wózka biegowego i zamiana spacerów na przebieżki - poleca biegaczka.

Bieganie można rozpocząć już dużo wcześniej, ale pod warunkiem, że zaopatrzymy się w model wózka, do którego można wpiąć nosidełko samochodowe. - Jest to możliwe, choć ja sama nie testowałam tej opcji. Nadia urodziła się w sierpniu, a wspólne treningi rozpoczęłyśmy wiosną. Na początek biegałam bardzo asekuracyjnie, tylko po równych parkowych ścieżkach. Teraz zdarzają się nam również przebieżki po lesie czy wzdłuż Wisły – mała, jak każde dziecko, uwielbia wyboje - opowiada pani Natalia.

Autorka bloga Run With Mum stanowczo odradza też bieganie z klasyczną, czterokołową wersją wózka.
- Kupienie wózka do biegania do podstawa! Te przeznaczone do joggingu mają zestaw cech, które sprawiają, że trening jest zarówno bezpieczny, jak i przyjemny w użytkowaniu. Temat wyboru wózka jest bardzo szeroki, ale najważniejsze są: trzy duże koła, w tym przednie sztywne lub z opcją zablokowania, dodatkowy hamulec ręczny, szeroka budka, która chroni przed wiatrem i słońcem (zazwyczaj do joggerów oferowane są jeszcze moskitiery i folie przeciwdeszczowe), pasek na nadgarstek dla dodatkowej ochrony, 5-punktowe pasy - wylicza.

Jeśli nie chcemy od razu inwestować w taki wózek, możemy skorzystać z alternatywy, jaką jest przyczepka rowerowa - wiele jej modeli można wykorzystać również do joggingu.

Gdy mamy już odpowiedni sprzęt, do biegania trzeba też odpowiednio przygotować małego pasażera. Brzmi to przerażająco, ale tak naprawdę wystarczy pamiętać o kilku podstawowych rzeczach. To przede wszystkim odpowiednie ubranko (gdy np. biegamy dość szybko, a na dworze jest chłodno lub wietrznie, dziecko powinno mieć rękawiczki). Ja zazwyczaj ubieram małą „na cebulkę” lub zabieram jej do wózka bluzę czy chustkę na głowę. Namawiam też mamy do nie przegrzewania dzieciaczków – jeśli na dworze jest gorąco, a dziecko ma zapewniony cień pod budką, nie ma sensu zakładać mu czapeczki czy chustki. W upalne dni zabieram ze sobą cienką, dużą, bambusową pieluszkę, która odbija słońce i daje miły chłód. Przydaje się zwłaszcza, gdy dziecko zaśnie - wyjaśnia pani Natalia.

Drugą ważną rzeczą są akcesoria niezbędne dla dziecka – tak naprawdę nie różnią się one od standardowego „niezbędnika” zabieranego na spacer. - Mój wózek ma tzw. konsolę rodzicielską, czyli wąską torbę przypinaną na wysokości ręki, w sam raz na najważniejsze rzeczy. Wkładam tam zawsze wodę dla siebie, bidon z wodą dla małej, klucze, portfel, telefon. Mniej potrzebne rzeczy lądują w koszyku na dole wózka - mówi biegająca mama.

Ostatnią rzeczą, o której warto pamiętać, jest coś, czym dziecko się zajmie, jeśli oglądanie krajobrazów to już dla niego zbyt mało. - Wszystko zależy od upodobań i temperamentu maluszka. W naszym przypadku mamy ze sobą komplet poręcznych zabawek w razie, gdyby mała chciała przedwcześnie wyskakiwać z wózka - podaje przykład pani Natalia.

Zaczynając bieganie z wózkiem, musimy być gotowe na to, że ma ono też swoje wady. - Do tego typu treningów trzeba znaleźć w sobie nieco więcej determinacji - ostrzega pani Natalia. - Jedną z ważniejszych wad jest brak całkowitej kontroli nad sytuacją, bo nigdy nie wiesz, jak zachowa się Twoje dziecko. W momencie, gdy ma zły dzień lub po prostu nie chce mu się siedzieć czy biegać, trening przejdzie nam koło nosa. Z maluszkiem nie ma opcji negocjacji - podkreśla. - Dochodzi też faktycznie ciężar wózka i dziecka, co daje minimum 20 kg do pchania. Brzmi groźnie, ale w rzeczywistości tak nie jest – wózki biegowe prowadzą się bardzo lekko i są przystosowane do pokonywania dużego kilometrażu - uspokaja autorka bloga.

Pani Natalia zapewnia, że rzekomą wadę, którą jest ciężar wózka i dziecka, można przekuć w zaletę. Dzięki temu nasz trening staje się bardziej efektywny i intensywny. Nie musimy się też obawiać, że w czasie biegu nadepniemy na wózek lub zaczną nam się pocić dłonie. - Producenci dobrych wózków biegowych i na to znaleźli sposób. Używałam dotychczas dwóch joggerów i z żadnym nie miałam takiego problemu. Dlatego też, jeśli miałabym do wyboru kupić dobry wózek do biegania, ale używany lub też nowy, lecz nie spełniający biegowych kryteriów – bez wahania wybieram pierwszą opcję.

Duża N. i mała N. jednak nie tylko wspólnie trenują. Niedawno wystartowały razem w Półmaratonie Praskim i ukończyły go z całkiem niezłym wynikiem, jak na debiutantki na tym dystansie. - Decyzja o wspólnym starcie była dość spontaniczna, dlatego nie przygotowywałam się typowo pod półmaraton. Fakt, że wymarzyłam sobie wspólne pokonanie tego dystansu dużo wcześniej, ale stwierdziłam, że spróbuję dopiero za rok. To dlatego, że praktycznie 90% treningów biegowych robiłam z Nadią i tym samym mój plan treningowy odbiegał mocno od takiego typowego, pod półmaraton - opowiada pani Natalia.

Jak każde dziecko w tym wieku, Nadia miała swoje humorki. - Nigdy nie wiem, czego się spodziewać, to ona zarządza długością moich treningów. W przypadku, gdy nie spała, było to 6-7 km, z kolei w trakcie drzemki robiłam do 15 km. Nadia polubiła bieganie do tego stopnia, że gdy np. robię z nią interwały, to niecierpliwi się, gdy idę lub zwalniam i znów gaworzy zadowolona, gdy robię sprinty.

O tym, że wystartuje razem z Nadią w wózku, pani Natalia zadecydowała na tydzień przed zawodami.
- Niewiadomych było bardzo wiele i dzięki temu poziom adrenaliny przed startem miałam dużo większy niż standardowo w pojedynkę, ale myśl o wspólnym biegu tak mi się spodobała, że nie umiałam już odpuścić. Rozważałam różne scenariusze i zrobiłam wszystko, żeby zwiększyć szanse na dobiegnięcie do mety - opisuje.

Pani Natalia zabrała więc ze sobą zestaw rezerwowych ubranek, zapas picia dla siebie i małej, trzy rodzaje przekąsek do pochrupania, banany, bułeczki i przeróżne zabawki. - Byłam przygotowana na to, że mała w ogóle nie zaśnie i będę musiała uatrakcyjnić jej jakoś ponad 2 godziny. Tymczasem na 5 kilometrze odpłynęła i oczy otworzyła dopiero na mecie. W ferworze przygotowań tak bardzo skupiłam się na Nadii, że w ogóle nie brałam pod uwagę samej siebie. Nie zastanawiałam się, jak zareaguję na wysiłek związany z 21 km w upale, pchając ponad 20 kg. Tymczasem dotarłam do mety bez jakiegokolwiek kryzysu, a po wypiciu litra lodowatej wody przestałam czuć, że przebiegłam jakikolwiek półmaraton.

Na trasie Półmaratonu mama i córka spotkały się z wieloma pozytywnymi reakcjami. - Były młode mamy, z którymi biegłam około kwadrans, plotkując o sporcie. Była starsza pani na przystanku autobusowym, która głośno mnie dopingowała: „O Jezu, tam jest dzieciątko! To wspaniałe! Brawo!”. Najmilej wspominam dwóch rowerzystów, którzy podążali wzdłuż naszej trasy i dopingowali mnie na niej bodajże cztery razy. Byli tak entuzjastyczni, jakbyśmy znali się od dawna i za każdym razem, gdy tylko mnie wypatrzyli krzyczeli: „Mama!!! Mama ma moc!! Mama ma siłę!!”. Byli tak zabawni, że od razu czułam się doładowana energią - wspomina pani Natalia.

Duża i mała N. dla bezpieczeństwa wystartowały na samym końcu. Cały czas jednak kogoś wyprzedzały, więc nieustannie zmieniało im się towarzystwo. Ich wspólny bieg we wszystkich mijanych osobach wzbudzał zainteresowanie i podziw. - Część osób miała różne pytania o taką formę biegania, część życzyła powodzenia. W drugiej połowie biegu, gdy zmęczenie i upał mocniej dawały się we znaki, najczęstszym komentarzem były słowa zazdrości w kierunku Nadii: „Też bym chciał tak sobie poleżeć”, „Ona to ma dobrze” itp. Mała jest bardzo towarzyska i byłaby zachwycona, widząc tych wszystkich biegaczy, którzy zaglądali jej do wózka. Na szczęście tym razem sen wygrał - cieszy się pani Natalia.

A co zrobić, kiedy w trakcie zawodów lub zwykłego treningu, dziecko zacznie płakać? - Nadia, mimo dość kapryśnego charakteru, najwidoczniej lubi startować w zawodach, bo ma już ich za sobą kilka i zachowywała się dosłownie i w przenośni na medal. Podczas treningów to już co innego. Od dawna mam zasadę, że nie przerywam treningu w trakcie, ale dla małej robię wyjątek. Trzeba to wyczuć. Czasem zdarza się zwykłe marudzenie z nudów i wtedy wystarczy wyciągnąć inną zabawkę, zatrzymać się na chwilę, coś pokazać, odwrócić uwagę - radzi pani Natalia.
- W pozostałych sytuacjach nie pozostaje mi nic innego, jak podporządkować się małej, z dwóch powodów. Po pierwsze: nie umie jeszcze powiedzieć słowami, co jest nie tak. Może zbyt mocno jej wieje? Może ma ochotę się pohuśtać? A może po prostu chce wracać do domu? Po drugie: mamy taki mały, partnerski układ. Ona uczestniczy w mojej pasji i pozwala mi spełniać swoje biegowe marzenia. W zamian za to ja słucham, co ma mi do powiedzenia i pokazuję, że nic na siłę. W końcu to ona jest najważniejsza - podkreśla.

Autorce bloga bardzo zależy na tym, aby również inne mamy przekonały się do biegania wspólnie z dzieckiem. - Jeśli jesteś mamą i czytasz to w tej chwili, chciałabym Ci coś powiedzieć. Bieganie z dzieckiem jest cudowne! Ciekawsze, niż klasyczne spacery. Zdrowsze i bardziej efektywne pod kątem powrotu do formy. Wprowadzi do Twojej codzienności urozmaicenie i możliwość zrobienia czegoś dla siebie, będąc jednocześnie z dzieckiem. Poprawi kondycję i nauczy dobrego zarządzania czasem - wymienia pani Natalia. - A Twoje dziecko też będzie miało sporo frajdy, wyprzedzając inne wózki i oglądając szybko zmieniający się krajobraz Co więcej, dla malucha jesteś najlepszym przykładem! Biegając z nim możesz być dumna, że zarażasz go aktywnością fizyczną tak wcześnie, jak to tylko możliwe - zapewnia z zapałem.

Jeśli chcesz na bieżąco śledzić wspólne treningi dużej i małej N. lub szukasz motywacji, aby samej zacząć biegać z dzieckiem w wózku, zajrzyj na blogarunwithmum.pl lub fanpage.

Czytaj też: Jak biegać z psem, aby była to przyjemność dla was obojga?


Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

13.10.2015, 19:09

Ile kosztuje taki zawodowy wózek?

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3