Najbardziej potrzebujący mieszkańcy stolicy, wśród nich samotne matki, mogą zostać na święta bez pieniędzy. Powód? W kasie miasta nie ma dla nich środków, bo zmienił się budżet państwa. Ratusz już obciął poszczególnym dzielnicom środki przeznaczone na zasiłki rodzinne i alimentacyjne w listopadzie i grudniu. Część dzielnic zbuntowała się. Koalicja twierdzi, że nie zostawi matek z dziećmi bez chleba, a opozycja nie kryje wzburzenia.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Cięcia dotkną głównie matek samotnie wychowujących dzieci czy też niezamożnych rodzin. Według wojewody cała sytuacja jest spowodowana kryzysem i syndromem "zbyt krótkiej kołdry". - Zmniejszenie budżetu wojewody na pomoc społeczną wiąże się z nowelizacją budżetu państwa spowodowaną mniejszymi wpływami - tłumaczy Ivetta Biały, rzecznik prasowy wojewody.

Łącznie kwota na zasiłki zmniejszyła się o 11,3 mln zł. Określone przez wojewodę środki stołeczni urzędnicy musieli odjąć z budżetów dzielnicowych. - Według aktualnych analiz w listopadzie zabraknie pieniędzy dla 30 proc. osób, a w grudniu dla wszystkich, czyli ponad 35 tys. warszawiaków korzystających z zasiłków - tłumaczy Teresa Sierawska z biura polityki społecznej. I zaznacza, że ratusz zwrócił się do wojewody z prośbą o zwiększenie funduszy na wypłatę świadczeń.

Największe budżetowe zmiany dotyczą Targówka, który będzie musiał się obyć bez ponad 1,6 mln zł. Drugie miejsce zajmuje Praga-Północ. - Wiemy, że jesteśmy wszyscy w trudnej sytuacji - stwierdza Jolanta Koczorowska, burmistrz dzielnicy. - Oznacza to w praktyce brak pieniędzy dla części osób otaczanych opieką społeczną lub też znaczne zmniejszenie kwot dla wszystkich potrzebujących - dodaje.

Są też i takie dzielnice, które buntują się przeciwko cięciom. - Nasz zarząd jednogłośnie odmówił wykonania tego wniosku - mówi Iwona Jaśkiewicz-Wyrębska, naczelnik wydziału spraw społecznych Pragi-Południe. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której najbardziej potrzebujący nie będą mieli pieniędzy na chleb - dodaje. Ratusz wyliczył, że dzielnica nie dostanie w ostatnich dwóch miesiącach roku 1,4 mln zł. Ponad 800 tys. zł mniej będą miały Bielany. - Przecież nie spojrzę matkom w twarz i nie powiem, że nie ma pieniędzy dla ich dzieci na święta - mówi Marek Keller, wiceburmistrz dzielnicy.

- Jest nie do pomyślenia sytuacja, że najbardziej potrzebujący mogą nie dostać pieniędzy, które im się należą - komentuje Jarosław Krajewski, radny PiS.

Część dzielnic już szuka środków na zapomogi. - Dzisiaj na zarządzie zaproponuje dwa rozwiązania. Albo władze miasta znajdą fundusze, albo sami ich poszukamy - mówi Marek Keller.

Formalnie jednak miasto nie może wypłacać zasiłków, bo są to fundusze z budżetu państwa. Ratusz może jednak znaleźć pieniądze na inną formę wsparcia dla potrzebujących. - Nie dopuścimy do tego, żeby z powodu nieodpowiedzialności czynników rządowych cierpiała część naszych mieszkańców - stwierdza Andrzej Golimont, przewodniczący komisji polityki społecznej w radzie miasta. - Ale jeśli zajdzie taka konieczność, będziemy szukać pieniędzy w miejskim budżecie - zapowiada.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!