Bycie miłym to przekleństwo. W księgarniach jest już książka Jacqui Marson [wyniki konkursu]

Kinga Czernichowska

Byliście mili, uprzejmi, a i tak macie wrażenie, że wszyscy mają Was gdzieś? Okazuje się, że bycie miłym może okazać się przekleństwem. Tak przynajmniej uważa Jacqui Marson.
 Materiały prasowe

Jacqui Marson, "Bycie miłym to przekleństwo

PREMIERA: 18 lutego 2015
Wydawnictwo: MUZA
Cena detaliczna: 34,90
Liczba stron: 320
Oprawa broszurowa
Wydanie pierwsze

Marson jest autorką książki pt. "Bycie miłym to przekleństwo". Cóż, po hicie "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" autorstwa Sherry Argov nadszedł chyba czas, by kontynuować tę tematykę. tytuł " Bycie miłym to przekleństwo" może wywołać jednak mylne wrażenie. Czy Jacqui Marson każe rzeczywiście zamienić się w złośliwą zołzę. Nie. Twierdzi jedynie, że trzeba odnaleźć równowagę pomiędzy swoimi potrzebami a oczekiwaniami innych.

Gdy bliska osoba prosi o pomoc, niewyobrażalnie trudno jest jej odmówić, nawet za cenę własnych potrzeb. Wizja bycia uznanym za niemiłego często staje się niemożliwa do zaakceptowania. Każdy ma swoją historię, w której kluczową rolę odgrywa troska o innych lub potrzeba akceptacji. Podobnie jak bohaterowie tej książki, którzy nie potrafią powiedzieć „nie” i zrobić czegoś tylko dla siebie.

„Bycie miłym to przekleństwo” to odważna i pełna humoru książka, która pozwala uwolnić się od konieczności ciągłego pomagania innym, nawet wtedy gdy robi się to wbrew sobie. Autorka przedstawia przykłady z życia codziennego. Nie ocenia, lecz wyjaśnia przyczyny i mechanizmy zjawiska bycia miłym. Jacqui Marson daje liczne wskazówki, jak zmienić to, często męczące, zachowanie. Przedstawia przejrzyste techniki, pozwalające m.in. nabrać pewności siebie, ale również wskazuje, jak ważny jest ton głosu czy mowa ciała. Autorka nie narzuca harmonogramu zmian, pozwala pracować nad sobą we własnym tempie i według własnych potrzeb.

Jacqui Marson to dyplomowany i certyfikowany psycholog. Pracowała w wielu zakładach lecznictwa w Londynie, między innymi w szpitalu św. Tomasza, a obecnie prowadzi praktykę prywatną w Covent Garden. Jest ekspertem psychologicznym BBC. Publikuje w branżowych czasopismach poświęconych psychologii.

Zwycięzcy: martynella1989, marliza1, Ka-lina, Larimer, ezula

Konkurs!

Do rozdania mamy pięć egzemplarzy książki "Bycie miłym to przekleństwo".

Co trzeba zrobić:
1. Zaloguj lub zarejestruj się w serwisie naszemiasto.pl
2.W komentarzu pod tekstem opiszcie nam sytuację , w której rzeczywiście mieliście wrażenie, że "bycie miłym to przekleństwo" i napiszcie, jak z niej wybrnęliście.
3. Polub profile Książki i konkursy i Konkursy Warszawa.

Na Wasze komentarze czekamy do 12 marca do godz. 23.59. Następnego dnia, 13 marca w piątek, napiszemy w tym artykule, kto powinien uważać ten dzień za szczęśliwy.

Szczęśliwców prosimy o wysłanie maila na adres: kinga.czernichowska@mediaregionalne.pl. W tytule maila wpiszcie "ZOŁZA", w treści podajcie swoje imię i nazwisko oraz adres zamieszkania (Wasze dane podamy wydawnictwu, które prześle nagrody pocztą). Na Wasze maile czekamy do 15 marca. Prosimy również o wysyłanie maili z adresów, pod którymi jesteście zarejestrowani w serwisie Naszego Miasta.

Wideo

polecane: Flesz: Koniec świata jest blisko? Kilka już za nami...

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

12.03.2015, 23:58

Uświadomiłam sobie, że bycie miłym to przekleństwo, gdy obok mnie zrobiło się bardzo pusto. Zawsze byłam miła i uczynna wobec otaczających mnie chłopaków, a później mężczyzn. Nie chciałam nikogo urazić. Przez to jednak oni wielokrotnie to wykorzystywali, wysługując się mną w jakichś swoich prywatnych sprawach. Bywałam powierniczką ich sercowych problemów, czasem pocieszycielką. Przez to jednak nigdy nie traktowali mnie poważnie. Trafiałam do tak zwanej friendzone. Nie mogłam liczyć na nic więcej niż na przyjaźń (często nawet opacznie rozumianą) lub nawet status koleżanki, z którego nie mogłam wyjść. Często lokując swe uczucia byłam baaardzo miła, bo myślałam, że tym zaskarbię sobie sympatię osoby, w której ulokowałam uczucia, było wręcz przeciwnie. Zrozumiałam wtedy, że to przez to, że jestem przesadnie miła jestem traktowana jako osoba której można wejść na głowę, która nie ma swojego zdania lub jest po prostu nudna.

12.03.2015, 14:36

Bycie miłym to przekleństwo
Dopiero dziś dowiedziałam się, że będąc miłą dla jednej osoby zaważyłam na całym swoim życiu. A było to tak…
W zeszłym tysiącleciu chodziłam do liceum i podkochiwałam się w o rok starszym koledze. Oczywiście nie informowałam go o swoim uczuciu zachowując się w każdej sytuacji jak najlepsza przyjaciółka a nie zakochana dziewczyna. Trwało to przez całe 4 lata liceum. Byłam z nim na jego studniówce, on był na mojej. Nawet którejś nocy jego dziewczyna, która z innej miejscowości przyjechała do niego w odwiedziny, nocowała w moim domu, ponieważ on mieszkał z rodzicami. I tak przeżyliśmy myślę najważniejsze lata swojego życia. Ponieważ on zawsze powtarzał „jesteś moją najdroższą przyjaciółką” myślałam, że nie ułożymy sobie wspólnie życia. Ja wyszłam za mąż, on wyjechał do innego miasta i się ożenił.
Któregoś dnia, w zeszłym roku, odezwał się na Facebooku, że żałuje bardzo, że nie spędziliśmy ze sobą życia, że mnie kochał i myśli, że dalej kocha. I chce być ze mną. Niestety, ja już nie chciałam, chociaż nawet w dniu mojego ślubu widziałam go z czerwonymi tulipanami jak stał i wpatrywał się smutno we mnie. A wystarczyło nie być zawsze miłą, sympatyczną, ustępującą we wszystkim przyjaciółką, a otwartą na budzącą się miłość dziewczyną.

12.03.2015, 13:58

Bycie miłym to przekleństwo
Dopiero dziś dowiedziałam się, że będąc miłą dla jednej osoby zaważyłam na całym swoim życiu. A było to tak…
W zeszłym tysiącleciu chodziłam do liceum i podkochiwałam się w o rok starszym koledze. Oczywiście nie informowałam go o swoim uczuciu zachowując się w każdej sytuacji jak najlepsza przyjaciółka a nie zakochana dziewczyna. Trwało to przez całe 4 lata liceum. Byłam z nim na jego studniówce, on był na mojej. Nawet którejś nocy jego dziewczyna, która z innej miejscowości przyjechała do niego w odwiedziny, nocowała w moim domu, ponieważ on mieszkał z rodzicami. I tak przeżyliśmy myślę najważniejsze lata swojego życia. Ponieważ on zawsze powtarzał „jesteś moją najdroższą przyjaciółką” myślałam, że nie ułożymy sobie wspólnie życia. Ja wyszłam za mąż, on wyjechał do innego miasta i się ożenił.
Któregoś dnia, w zeszłym roku, odezwał się na Facebooku, że żałuje bardzo, że nie spędziliśmy ze sobą życia, że mnie kochał i myśli, że dalej kocha. I chce być ze mną. Niestety, ja już nie chciałam, chociaż nawet w dniu mojego ślubu widziałam go z czerwonymi tulipanami jak stał i wpatrywał się smutno we mnie. A wystarczyło nie być zawsze miłą, sympatyczną, ustępującą we wszystkim przyjaciółką, a otwartą na budzącą się miłość dziewczyną.

08.03.2015, 20:47

Zawsze denerwuje mnie kiedy w środkach komunikacji miejskiej (autobusach czy tramwajach w innych miastach)młodzież (a już zwłaszcza chłopcy) siedzą,a nad nimi ledwo stoją babcie czy dziadkowie.Uważam,że starszym ludziom należy się szacunek i pomoc,kiedy więc widzę,że starszy człowiek nie ma gdzie usiąść,ustępuję miejsca.Jest to dla mnie rzecz zupełnie naturalna i za każdym razem robię to z uśmiechem i radością.Zawsze przy tym spotkałam się z podziękowaniem czy po prostu odwzajemnionym uśmiechem.Zdarzyło mi się jednak raz, że pożałowałam swojej uprzejmości. Tego dnia nie czułam się dobrze-bolał mnie brzuch i kręciło mi się w głowie.Słowem-powinnam siedzieć i jakoś spokojnie doturlać się do łóżka.Mimo tego,kiedy zauważyłam,że wchodząca do autobusu starsza kobieta nie ma gdzie usiąść,wstałam i poprosiłam ją żeby zajęła miejsce.Jej reakcja totalnie jednak mnie zaskoczyła.Oburzona krzyknęła,że łaski jej nie robię i że młodzież w dzisiejszych czasach jest strasznie niewychowana.Totalnie obrzuciła mnie błotem,wytykając przy tym,że zobaczę sama jak będę stara.Z boku wyglądało to tak, jakby to babcia kazała mi ustąpić miejsca,a ja zrobiłam to z łaski.Ludzie patrzyli na mnie pełnymi pogardy spojrzeniami,a ja - choć przecież nic złego nie zrobiłam-myślałam, że spalę się ze wstydu.Wtedy zła pomyślałam,że było trzeba siedzieć i się nie wychylać.Z szoku nic nie powiedziałam.Wysiadłam na swoim przystanku.Bycie miłym nie zawsze wychodzi na dobre.Cóż jednak-nadal staram się być życzliwa :)

07.03.2015, 20:07

Ta pani pisarka, jak widać nadal jest miła i uśmiecha się, a jej uśmiech mówi :kupcie te książkę, frajerzy. I polecą kupić. Kolejny poradnik o upie maryny.

02.03.2015, 12:22

Któregoś dnia, gdy już niechętnie uznałem wyższość jesiennego przeziębienia nad moim zapałem do pracy - postanowiłem udać się do przychodni. Rzadko tam zaglądam i robię to tylko gdy naprawdę mocno przydusi mnie katar i kaszel. Jeśli nie jest tak źle to nie robię nic - udaję że to kaszel palacza albo problemy z prostatą i staram się jakoś przeczekać. Tym razem jednak była to tzw. "grubsza sprawa". W przychodni - wiadomo - kolejka. Ktoś się wydziera że ma wcześniejszy numerek, inny ktoś że jest kombatantem i wejdzie poza kolejnością... Nic przyjemnego. W kolejce przede mną były wcześniej dwie osoby, obie wyszły szczęśliwe że są już "po". Zaraz wchodzę ja. Czekam... Wtem, w korytarzu pojawia się pani która rzekomo ma silną potrzebę wejść bez kolejki bo idzie tylko "po receptę" i zajmie jej to maksymalnie minutę. Przepuściłem ją bo chciałem być miły. Mija minuta... druga... piętnasta! Po pół godzinie kobieta wyszła a zaraz za nią wyszedł lekarz oznajmiając, że już dzisiaj nikogo więcej nie przyjmie bo musi wcześniej wyjść. Byłem miły, ale jak widać nie zawsze to popłaca.

28.02.2015, 17:44

Jestem zapalonym wędkarzem. Kilka lat temu nad stawem zdarzyła mi się dość ciekawa sytuacja. Gdy zacząłem się rozpakowywać na łowisku, podszedł do mnie nieznajomy wędkarz. Powiedział, że jest tu pierwszy raz i prosi o radę gdzie i jak łowić. Wędkarze zazwyczaj nie zdradzają swoich sekretów, ale jestem z natury miłą osobą i oprowadziłem pana pokazując dobre stanowiska, doradzając przynęty, zanęty, metody połowu. Po ponad godzinie nowo poznany wędkarz postanowił rozłożyć wędki zaraz obok mnie. Gdy jestem na rybach, staram się wyciszyć, ale stwierdziłem, że może warto przekonać się do towarzystwa podczas łowienia. Niestety, ciągłe narzekania nowego towarzysza nie pomogły go polubić. Z coraz większym trudem starałem się jednak prowadzić konwersację. Miarka się przebrała, kiedy stwierdził, że ryby, które łowię są niewymiarowe i nie mogę ich zabrać. Przez cały czas wydawało mi się jednak, że to on zostawia w siatce małe rybki, które ja wypuszczałem. Nasłuchałem się o tym,że łamię regulamin i nie powinienem wcale łowić. Nie wytrzymałem i wezwałem straż wędkarską. Panowie przyjechali i sprawdzili mój sprzęt do łowienia i ryby. Wszystko było w porządku. Ale skoro przyjechali, poprosiłem, żeby skontrolowali mojego towarzysza. Skończyło się to dla niego mandatem za złamanie regulaminu połowu i zakazem łowienia na naszym łowisku.

27.02.2015, 09:45

Bycie miłym to przekleństwo, kiedyś zaproponowałem pomoc niewidomemu, chodziło o przejście przez pasy. W zamian za to dostałam po głowie łaską. No cóż po tym porostu poszłam w swoją stronę.

27.02.2015, 08:47

Byliśmy ostatnio z moim partnerem u najprawdopodobniej moich przyszłych teściów i jak zawsze zaczął się temat pt. "kiedy będziecie mieli dzieci", to pytanie powraca jak bumerang za każdym razem jak się widzimy, ale ile można?? na początku uśmiechałam się i mówiłam, że kiedyś będą, później zaczęłam udawać, że nie słyszę pytania i uśmiechałam się tylko, ale przyszła teściowa nie dawała za wygraną i dopytywała się, więc uprzejmie jej wytłumaczyłam, że jak tylko będziemy coś na ten temat wiedzieć to damy jej znać, ale widać nie pasowała jej ta odpowiedź, bo pytanie nadal się pojawiało, więc wytłumaczyłam jej spokojnie i z uśmiecham na twarzy, że zrobimy wszystko co w naszej mocy żeby została babcią, ale i to nie zadziałało więc po kolejnym pytaniu przestałam na nie reagować, ale ona nadal drążyła temat i dopiero kiedy bez uśmiechu na twarzy i totalnie poważnie poinformowałam ją, że już tysiąc razy jej mówiłam że jak będzie babcia to się o tym dowie i jej pytania nie przyspieszą tego procesu, to w końcu dała nam spokój czyli rzeczywiście powiedzenie czegoś bez uśmiechu, stanowczym głosem może zdziałać cuda. Bycie trochę mniej miłym pomaga w życiu.

27.02.2015, 08:24

Trzeba po prostu przyjąć zasade traktuj innych tak jakbyś Ty chciała/ chciał być traktowany oraz/lub zainteresować się tematyką aserywności :)

26.02.2015, 19:15

... JUŻ TO ZROBIŁAM

26.02.2015, 15:19

lodzianka, przypominam, że trzeba się zarejestrować :) Inaczej nie będziemy mogli wziąć Twojego komentarza pod uwagę

26.02.2015, 13:15

Hej !!! Jestem sprzedawcą w sklepie z torebkami. Pewnego dnia przyszła starsza pani. Była bardzo rozmowna , zadawała wiele pytań i bardzo jej zależało na czapce zielonej. Powiedziałam jej, że takiej czapki nie ma. Jednakże chciałam być miła, usadziłam ją na środku sklepu na krzesełku przed lusterkiem i podawałam jej do przymiarki czapki w różnych kolorach, w nadziei, że może coś jej podpasuje. Wizyta pani przedłużała się,opowiadała jakies historię o młodości, a ja podtrzymywałąm rozmowę. Staruszka użalała się ciągle, przymierzając kolejne czapki : "och ! żaluje, że nie ma w tej kolorze zielonym". Po jakimś czasie poczułam nieprzyjemny zapach w sklepie. Klientki wychodziły przeganiane smrodem, ja nie umiałam odprawić pani siedzacej na krzesle. Chciałam byc przeciez miła !!!!
Zorientowałam się , że to była osoba bezdomna. Na moje nieszczęście w niektórych czapkach, które pani przymierzyła , zalęgły się wszy. Zobaczyłam to na drugi dzień. Bałam się powiedzieć szefowej o całym zdarzeniu. Pracowałam tam dopiero kilka dni, to było pewne, że mnie wyrzuci. Dzięki Bogu kierowniczka nie zorientowała się, bo zapłaciłam z własnej kieszeni za te zainfekowane czapki. I tak oto bycie miłym stało się przekleństwem !

26.02.2015, 13:02

" Bądź miła i grzeczna, dla wszystkich serdeczna, a zawsze i wszędzie dobrze ci będzie. " Ten wierszyk do " sztambucha", to właśnie moje przekleństwo. Stek bzdur wpisywany ku pamięci młodemu człowiekowi, który nijak ma się do otaczającej nas rzeczywistości. " Dobre" słowa, które skrzydeł człowiekowi nie dają, ale je podcinają:(((

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3