Smoliński będzie musiał udowodnić, że jest lepszy od Gizy

Smoliński będzie musiał udowodnić, że jest lepszy od Gizy (© Wojciech Barczyński/POLSKA)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Bez Dicksona Choto, Takesure'a Chinyamy i Bartłomieja Grzelaka wyjechała Legia Warszawa na dzisiejsze spotkanie 1/16 finału Remes Pucharu Polski z GKP Gorzów Wielkopolski.

- Dickson ma lekko naciągniętą pachwinę, Chinyama narzeka na delikatny ból w kolanie. Bartkowi też pozwolę odpocząć - uzasadniał w serwisie Legia.com trener Legii Jan Urban.

Szkoleniowiec wicemistrzów Polski zapowiedział, że w spotkaniu z pierwszoligowcem (początek o godz. 15) szansę dostaną ci, którzy rzadziej występowali ostatnio w lidze. Od pierwszej minuty zagrają więc najpewniej Artur Jędrzejczyk, Marcin Komorowski i Adrian Paluchowski.

- Zobaczymy, czy będą potrafili wykorzystać okazję, którą dostaną - mówił Urban.

To pierwsze w historii Legii spotkanie z klubu z Gorzowa. Tym ciekawsze, że w barwach 6. drużyny I ligi występuje Paweł Kaczorowski, który w przeszłości grał w Warszawie. Przy Łazienkowskiej wytrzymał tylko kilka miesięcy. Nie zaakceptowali go kibice, którzy nie mogli mu zapomnieć zachowania z czasów, gdy był jeszcze piłkarzem Lecha. Po zwycięstwie Kolejorza na stadionie Legii w finale Pucharu Polski Kaczorowski wraz z kilkoma kolegami z Lecha śpiewał obraźliwe piosenki pod adresem warszawskiej drużyny. I choć wielokrotnie za to przepraszał, winy nie zostały mu wybaczone. Kibice wywiesili ogromny transparent z przekreśloną twarzą Kaczorowskiego. Obok widniał napis: "Chórzysto, nigdy nie będziesz legionistą".

W zespole z Gorzowa występuje też kilku innych piłkarzy znanych z występów w ekstraklasie, m.in. Adam Czerkas, David Topolski czy Artur Andruszczak. Drużynę prowadzi trener Adam Topolski.

- Wiadomo, że Legia będzie faworytem. Nam pozostaje silna wola. Chcemy się pokazać, gramy na własnym stadionie. Stać nas na niespodziankę - mówił szkoleniowiec GKP, który w przeszłości długo grał w Legii.

Urban zapowiada, jak zresztą każdy trener w takiej sytuacji, że jego piłkarze nie zlekceważą rywala. - Przecież Śląsk Wrocław odpadł z Dolcanem. Moi zawodnicy muszą mieć to na uwadze - przestrzega trener Legii.

Gracze z Warszawy jak jeden mąż zapowiadają, że podejdą do meczu skoncentrowani. Można im wierzyć, bo kilku z nich walczy o miejsce w podstawowym składzie. Jak choćby Marcin Smoliński, który dostał szansę w ostatnim spotkaniu ligowym z Lechem Poznań. Nie zagrał źle, ale nie zaprezentował też fajerwerków. Dziś znów powinien wybiec w podstawowym składzie i będzie musiał pokazać, że jest w lepszej formie od Piotra Gizy.

Wiele do udowodnienia ma też Komorowski, kadrowicz w reprezentacji Leo Beenhakkera, który przegrywa rywalizację z Tomaszem Kiełbowiczem. Kilkadziesiąt minut rozegra też prawdopodobnie Tomasz Jarzębowski, który uporał się już z kontuzjami i trenuje z pełnym obciążeniem.

Legia do sensacyjnych porażek w Pucharze Polski zdążyła się przyzwyczaić. Duch Sanoka gdzieś się jeszcze nad Łazienkowską unosi...

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!