Dominika Wójciak, zwyciężczyni MasterChefa: Moja kuchnia jest szalona [ROZMOWA MM]

Z Dominiką Wójciak, zwyciężczynią trzeciej edycji kulinarnego show MasterChef, rozmawialiśmy o modzie na gotowanie, smakach i zapachach domu rodzinnego oraz wymarzonej restauracji.

7 grudnia 2014 roku Dominika Wójciak wygrała trzecią edycję popularnego programu kulinarnego "MasterChef". Na rynku pojawiła się już jej książka „Kulinarne opowieści”. 29-latka na co dzień zajmuje się wszystkim, co związane z gotowaniem. Na swoim blogu „Kulinarne bezdroża” pisze: „Każda droga, na którą wchodzę, prowadzi mnie do kuchni”.

Co Pani jadła dziś na śniadanie?
Owsiankę ze śliwkami, cynamonem i wanilią.

Brzmi smakowicie. Woli Pani jeść, czy gotować?
Nie potrafię wybrać. Gotowanie to taka moja forma spędzania czasu ze sobą. W kuchni odpoczywam i jest ona odzwierciedleniem artystycznej części mnie, ale z drugiej strony dzielenie chwil przy posiłku z najbliższymi jest równie bezcenne.

Skąd czerpie Pani inspiracje do swoich potraw?
Z otaczającego mnie świata, z podróży, z tego, co wyniosłam z domu. Wszystkie moje doświadczenia wpływają na moje obecne podejście do kuchni. A ponieważ kocham gotować, w wolnej chwili przeglądam ulubione blogi, organizuję podróże palcem po menu, kupuję kulinarne czasopisma.

Co Pani pomyślała, kiedy pierwszy raz stanęła przed jurorami programu "MasterChef"?
Ciekawe, co teraz będzie? Okaże się, czy to, co robisz, ma sens, czy to tylko Twoja fanaberia.

I okazało się, że gotowanie ma sens. Co Pani zmieniła w swojej kuchni po zwycięstwie w programie "MasterChef"?
Częściej sięgam do polskich produktów, nauczyłam się też kilku technik, których wcześniej nie znałam.

Wskazówki, którego z jurorów okazały się najcenniejsze?
Od każdego z jurorów nauczyłam się czegoś innego. Bezkompromisowe uwagi Pani Magdy nauczyły mnie, że trzeba mieć swoje zdanie bez względu na wszystko. Ania udowadnia, że nawet w młodym wieku można być w czymś świetnym, a szef Michel nie marnuje w kuchni nawet sekundy, jest perfekcyjnie zorganizowany.

Ma Pani swój kulinarny autorytet?
Cenię wielu szefów kuchni. Aktualnie najchętniej podglądam, co tworzy Yotam Ottolengi. Niesamowite jest to, jak łączy kuchnię europejską z bliskowschodnimi przyprawami.

Pani książka „Kulinarne opowieści” ma być dla każdego, na każdą porę roku i na każdą okazje. Przeczy pani powiedzeniu: „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”. Jaki jest Pani przepis na sukces, czyli danie, które z pewnością zaspokoi wszystkie kubki smakowe?
W książce, w rozdziale „Wyniesione z domu” jest tradycyjny przepis mojej babci na duszoną kapustę z kluskami z surowych, tartych ziemniaków. Po swojemu doprawiłam kapustę kuminem, chili i indyjskim curry i to moje ulubione danie z tej książki – proste, sezonowe, ze składników dostępnych dla każdego. Przepyszne! Taka jest też moja kuchnia trochę szalona, ale oparta na sezonowych składnikach.

Sezonowo... mamy zimę. Jaki jest najlepszy sposób na „smaczne rozgrzanie” według Dominiki Wójciak?
Dobra, gęsta zupa, najlepiej z dynią, soczewicą i chili.

Polacy lubią dobrze zjeść, ale czy w Pani ocenie umieją też dobrze gotować?
Myślę, że coraz lepiej. Pokazują to chociażby takie programy jak "MasterChef", a także wiele ciekawych blogów, czy branżowych czasopism, które w nowoczesny sposób pokazują, jak gotować. Poza tym mamy coraz więcej wyróżnionych restauracji, chociażby przez przewodnik Michelin.

Czego brakuje polskiej kuchni na tle kuchni europejskiej?
Odwagi i braku kompleksów. Bardzo podoba mi się obecna moda na regionalizm i sezonowość w kuchni. Mam nadzieję, że chętniej będziemy sięgać po nasze lokalne produkty, które są wyśmienite!

Od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych istnieje trend publikowania zdjęć przygotowanych przez nas posiłków. Mówi się o tzw. food porn. Co Pani o tym myśli?
Myślę, że wszystko ma swoje granice oraz datę ważności. Taki trend być może przeminie na rzecz innej „mody”. Jeśli jednak nikomu nie robimy krzywdy, publikując codziennie wszystko, co jemy, to nie widzę w tym nic złego. W końcu trochę nakręca to nas do poszukiwań. Może coś nowego na takich zdjęciach podpatrzymy, zastosujemy u siebie.

Mówi Pani o sobie, że jest jak dziecko w piaskownicy. Jak smakował i czym pachniał Pani dom rodzinny?
Był przede wszystkim głośny, wychowałam się z trzema młodszymi siostrami, później dołączył do nas braciszek, zawsze w domu ktoś miał coś do powiedzenia. Razem jedliśmy większość posiłków. W moich wspomnieniach dom pachnie cynamonem, pieczonymi na blasze gołąbkami (takie grzyby z blaszkami na spodzie) albo świeżym koperkiem. Smakuje kwaśno-słodkimi knedlami, babcinymi kluskami albo domowym kwaśnym mlekiem i masłem.

Jaka mama taka córka. Podobno obie świetnie gotujecie. Kto dowodzi, kiedy razem przygotowujecie posiłek?
W domu rodzinnym z radością oddaję pałeczkę mamie, to jej kuchnia. Czasem przygotowuję tam swoje eksperymenty, wtedy mama tylko patrzy i zapisuje, co ja tam sobie tworzę.

Skończyła Pani geodezję, ale o pomiarach terenowych chyba Pani nie marzy. Jak na taką zmianę planów życiowych zareagowali bliscy?
Chyba już zaakceptowali, że geodety ze mnie nie będzie. Pomogłam im trochę wygraną w "MasterChefie".

Nie od dziś znane jest powiedzenie „przez żołądek do serca”. W Pani przypadku też się sprawdza?
Zdecydowanie! Na moim „M” testuję wszystkie swoje szalone pomysły. Największą nagrodą jest usłyszeć wtedy, że przygotowane przeze mnie danie jest tak dobre, że nie można zjeść go bez kieliszka wina.

A jakie danie skradło Pani serce i pozostanie tam już na zawsze?
Jest ich mnóstwo. Pieczone bakłażany faszerowane soczewicą i miętą, humus, lobsterlinguini (włoska pasta z homarem i pomidorami), zupa boulliabaisse (rybna), babcine szare kluski….

Oprócz miłości do gotowania w Pani życiu istnieje też miłość do podróży. Jaki jest najbliższy cel?
Już za miesiąc ruszamy do Ameryki Południowej. Lądujemy w Rio de Janeiro, a miesiąc później wracamy z Buenos Aires. Co będzie po drodze – zobaczymy! Marzy mi się, żeby dotrzeć do Ziemi Ognistej.

Może nie ognistą, ale na pewno "obiecaną" ziemią być może okaże się dla Pani Kraków. Jak wyobraża sobie Pani swoją restaurację?
Chciałabym, żeby było to niewielkie miejsce, żebym mogła zapamiętać wszystkich swoich gości. Marzy mi się krótkie menu, najchętniej jednodniowe. Dania byłyby oparte na prostych, tanich, sezonowych składnikach, przygotowane według przepisów z całego świata.

Rozmawiała: Agnieszka Gałczyńska

Rozgrzewająca zupa dynia i soczewicą według Dominiki Wójciak: przepis

Składniki na około 4 porcje:

1 puszka pomidorów
2 szklanki pokrojonej w kostkę dyni (świeżej lub mrożonej)
2/3 szklanki czerwonej soczewicy
1 cebula
2 ząbki czosnku
1-2 papryczki chili (świeże lub suszone)
2 cm świeżego imbiru
2 łodygi selera naciowego
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka ziaren kuminu (można zastąpić łyżeczką indyjskiego curry)
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
natka pietruszki lub kolendra do podania

Soczewicę zalej wodą i odstaw. Na oliwie zeszklij posiekaną drobno cebulę, dodaj starty czosnek i imbir i podgrzewaj 2 minuty. Kumin upraż na suchej patelni i utrzyj w moździerzu lub zmiel w młynku. Dodaj do podsmażonych warzyw posiekane papryczki, kumin i podsmażaj aż przyprawy zaczną pachnieć, wtedy dodaj posiekany seler i dynię w kostkach. Wlej pomidory z puszki i 2 szklanki wody. Zagotuj posól i gotuj na wolnym ogniu 30 minut aż warzywa zmiękną, wtedy zmiksuj zupę blenderem. Dolej jeszcze szklankę wody i na koniec dorzuć opłukaną soczewicę. Soczewica sprawi, że zupa znacznie zgęstnieje, więc w razie potrzeby rozcieńcz zupę dodatkową wodą. Dopraw zupę świeżo zmielonym pieprzem i solą według upodobań. Zupę podawaj gorącą z mnóstwem posiekanej natki lub kolendry.

Zobacz jak Anna Starmach komentuje MasterChefa:

Wideo

AG

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3