Po każdej kolejce tego sezonu trener Legii Jan Urban słyszy narzekania na temat słabej formy Marcina Mięciela. - Nie ma dnia, by ktoś mnie o to nie pytał. Jasne, że wolałbym, aby strzelał więcej bramek.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Po każdej kolejce tego sezonu trener Legii Jan Urban słyszy narzekania na temat słabej formy Marcina Mięciela.

- Nie ma dnia, by ktoś mnie o to nie pytał. Jasne, że wolałbym, aby strzelał więcej bramek. Żeby w ogóle strzelał. Często jest tak, że gdy zawodnik wraca do Polski z zagranicy, to wydaje mu się, że wszystko pójdzie jak z płatka. Tak może być właśnie w przypadku Marcina [Mięciel wrócił latem do Legii z VfL Bochum - red.]. Tymczasem wchodzi na boisko i jest zaskoczony, że trzeba dać z siebie więcej, niż mu się wydawało - komentuje Urban.

- W meczu z Broendy w Warszawie Marcin był najlepszym naszym zawodnikiem. Jestem z niego zadowolony, ale... Ale wiadomo: brakuje bramek - dodaje szkoleniowiec Legii.

34-letni Mięciel jest w wieku, w którym przygodę z Legią kończył inny znany napastnik tego klubu Cezary Kucharski.

- Marcin nigdy nie ukrywał, że wrócił do Warszawy ze względu na sytuację rodzinną. I że jest bliżej zakończenia kariery niż dalej. Znam go jednak doskonale, graliśmy przecież razem, i wiem, że będzie wykonywał swoje obowiązki sumiennie - analizuje w rozmowie z "Polską" Kucharski.

- Czy zdrowie pozwoli mu, by strzelać kilkanaście bramek w sezonie? Jak ja byłem w jego wieku, to skończyłem grać w Legii, ale nie z własnej woli. Byłem gotowy, czułem się świetnie i jestem pewien, że jeszcze dużo bym wniósł do zespołu. Władze klubu uznały jednak, że mogę być zagrożeniem dla młodych piłkarzy i delikatnie mi to zasugerowali. Ambicji na pewno mi nie brakowało - dodaje "Kucharz", który w Legii rozegrał ponad 200 meczów i strzelił 80 bramek.

Kucharski nie zgadza się z trenerem Urbanem, który w każdym meczu deleguje do gry jednego napastnika. Szkoleniowiec Legii twierdzi, że w takich spotkaniach jak choćby w sobotę z Cracovią, nie ma sensu, by obok siebie występowali Adrian Paluchowski i Mięciel. Bo są za mało kreatywni.

- Twierdzę od dawna, że Legia skorzystałaby na grze dwoma napastnikami. Skoro kontuzjowani są Takesure Chinyama i Bartek Grzelak, Urban powinien stawiać na Paluchowskiego i Mięciela. Byłoby to z korzyścią dla obu. Marcin łatwiej mógłby znaleźć się w dobrej sytuacji, a Adrian wykorzystywać wielkie doświadczenie "Miętowego" - tłumaczy były napastnik Legii i reprezentacji Polski.


- Z argumentacją Urbana się nie zgadzam. Każdy trener, żeby obronić swoją tezę, będzie starał się uzasadnić, że to mądre posunięcie. Ja uważam natomiast, że im więcej napastników w polu karnym, tym większe prawdopodobieństwo strzelenia bramki. Nawet w takim meczu jak z Cracovią. Proste - stwierdza Kucharski.

Zamiast wzmacniać atak, Urban chce oprzeć grę Legii na, jak twierdzi, kreatywnych pomocnikach.

- To super, ale najważniejsza jest skuteczność, a dopiero potem powinniśmy mówić, czy zespół gra efektownie. Faktycznie, Legia prezentuje może widowiskowy styl, ale w przeciwieństwie do Lecha czy Wisły czyni to 30-40 m przed bramką rywali. Bliżej pola karnego nie ma już takiej spontaniczności. Brakuje momentu przyspieszenia. Mam wrażenie, że właśnie w takich sytuacjach drużynie brak jakości i luzu - mówi "Kucharz", który w ostatnim spotkaniu z Cracovią dopatruje się też błędów taktycznych.

- Upieram się, że bardziej przydałby się Paluchowski niż defensywny Ariel Borysiuk. W końcu w takich meczach trzeba atakować - argumentuje.

Wiele wskazuje na to, że Urban stracił jeszcze jedno ogniwo gry ofensywnej. Roger, który wciąż desperacko szuka nowego klubu, coraz częściej powtarza, że traci serce do występów w Warszawie.

- Jeśli tak, będzie mu ciężko wnieść coś jeszcze do zespołu. Gdyby miał inny charakter, to grałby do końca. Ale Roger musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jeszcze chce pomóc drużynie. Pomyśleć muszą też działacze: czy Roger przez te parę miesięcy, które zostały mu do końca kontraktu [upływa w grudniu - red.], jest na tyle niezbędny, by go trzymać. Moim zdaniem Legia da sobie radę bez niego - kończy Kucharski.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!