Dariusz Dziekanowski nie pracuje od ponad dwóch lat

Dariusz Dziekanowski nie pracuje od ponad dwóch lat (© Grzegorz Jakubowski/POLSKA)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nadal nie wiadomo, kto zastąpi Artura Kalinowskiego na stanowisku pierwszego trenera Znicza Pruszków. Jeszcze w sobotę wieczorem wydawało się, że będzie to Dariusz Dziekanowski, ale były reprezentant Polski dość niespodziewanie się rozmyślił. Przynajmniej na razie zaprzecza, że obejmie w Pruszkowie funkcję szkoleniowca.

Natomiast Kalinowski, który prowadził zespół na mocy tymczasowej sześciomeczowej licencji, w sobotę mógł zrobić to po raz ostatni. PZPN nie chciał zgodzić się na jej przedłużenie.

- Dziękuję za to, że miałem szansę na pokazanie się w tej roli. Bardzo się cieszę, że w ostatnim meczu pod moją wodzą pokonaliśmy Wartę 1:0. Dzięki temu zwycięstwu drużyna uwierzy w siebie. Strasznie potrzebowaliśmy tych trzech punktów - mówił po spotkaniu młody trener, który wraca do roli asystenta.

Gospodarze zagrali z wielką wolą zwycięstwa. Praktycznie przez całą drugą połowę grali w osłabieniu, ale potrafili wygrać. Bramkę dla Znicza po pięknym strzale z rzutu wolnego w pierwszej połowie zdobył Paweł Kaczmarek. W tej chwili to bez wątpienia najlepszy, obok bramkarza Adriana Bienka, zawodnik pruszkowskiego zespołu. Reszta podstawowych graczy jest kontuzjowana, a w pierwszym składzie występują ci, którzy wcześniej większych szans na pokazanie się nie mieli.

- Byłem pod wrażeniem wielkiego zaangażowania i determinacji wszystkich zawodników. Przecież drużyna jest bardzo osłabiona. Ich grę oglądało się z dużą przyjemnością - mówi nam Dziekanowski, który w sobotę z uwagą obserwował spotkanie Znicza w towarzystwie Cezarego Kucharskiego.

"Dziekan", niegdyś asystent Leo Beenhakkera, od ponad dwóch lat nie pracował z żadnym zespołem. W międzyczasie miał spore problemy osobiste. Mówiło się o jego kłopotach z alkoholem, a na jakiś czas trafił nawet do szpitala psychiatrycznego. Teraz wychodzi na prostą. Występuje coraz częściej w telewizji jako komentator i ekspert, a niedawno odebrał trenerską licencje UEFA Pro.

- Oczywiście teraz moim celem jest prowadzenie drużyny na jak najwyższym poziomie. Nie boję się wyzwań. W zawodzie trenera różnie bywa. Żadna praca mnie nie przeraża - zapewnia, gdy pytamy go, czy nie obawia się, że Znicz jest teraz zbyt słabym zespołem. - Były prowadzone rozmowy, ale na razie nie będę tu pracował. Może kiedyś to nastąpi - dodaje tajemniczo "Dziekan".

A kiedy coś się okaże? Nie dajemy za wygraną. - Nie wiem. Na razie nic nie powiem - kończy Dziekanowski.

To dość dziwne, bo jeszcze kilkanaście godzin wcześniej wydawało się, że to jednak były reprezentant poprowadzi Znicz.

Nie wiadomo, co miało wpływ na zmianę decyzji. Działacze mają jednak zamiar nadal namawiać go do objęcia tej funkcji, ale szanse powodzenia to 1 proc.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!