Dziewczyny chcą się zabawić - podróż w głąb lat 80. [ROZMOWA]

O magii lat 80, o tym ile kobiety są w stanie poświęcić i o tym co nam dają popełnianie błędów mówią nam autorki książki "Dziewczyny chcą się zabawić" Izabela Szolc i Adrianna Michalewska. To pierwsza część czterotomowej serii.
fot. Adrianna Michalewska Fot. Agata Różańska

Akcja powieści „Dziewczyny chcą się zabawić” rozgrywa się w latach 80. Co jest w tym okresie tak pociągającego?
Adrianna Michalewska: Lata 80. były kolejnym powiewem zmian, zarówno w znaczeniu politycznym, jak i duchowym. Proszę zobaczyć, to czasy pieriestrojki, nagle niemożliwe zaczynało być możliwe. Albo muzyka. Przemysł muzyczny nabrał rozpędu, powstało i rozwinęło się wiele trendów. Poza rockiem mamy syntezatory, wysyp zespołów, które zaczęły oddziaływać na nasze myślenie, ubrania, nawet na politykę. Ludzie chcieli wyrażać swoje przekonania w dowolny sposób, chcieli więcej wolności. Za tym szedł rozwój technologii, pojawiły się płyty CD, pierwsze telefony komórkowe, muzyki mogliśmy posłuchać na ulicy, z walkmanów. Pojawił się bunt, który miał jakiś sens. Chcieliśmy zmian.

Gdyby miała Pani wehikuł czasu i mogła przenieść się do tamtych czasów, co przeniosłaby do współczesnych?
Izabela Szolc: Odwagę. Swoją odwagę (a nawet arogancję) ówczesnych yuppies. Sama się dziwię, że z perspektywy 2018 roku postać Gordona Gekko z filmu „Wall Street” (reż. Oliver Stone, 1987 r.) wydaje mi się postacią sympatyczną i budząca podziw... Ale tak jest. Bezwzględni staliśmy się wszyscy. Tyle, że straciliśmy dynamikę.

Czy koniecznie musimy popełnić pewne błędy, aby w przyszłości wiedzieć, że czasem lepiej odpuścić?
AM: Podejmując decyzje o zmianach w życiu, zwykle nie znamy wszystkich zagrożeń. Popełnianie błędów nie jest niczym złym. Gdyby nie próby, często błędne, nauka, sztuka, technologie, wszystko stałoby w miejscu. Nadal siedzielibyśmy na drzewach albo w innym wymiarze rzeczywistości. Trzeba próbować i nie bać się porażki. Porażka jest częścią sukcesu, zawsze. Możemy się tylko starać, aby była jak najmniej dotkliwa. Nie, nie warto odpuszczać, chyba, że coś nie jest ważne, wtedy to co innego.

IS: Tak. I to nie dlatego, żeby odpuścić. Raczej, aby konstruktywniej i logiczniej podejść do problemu, który przed nami wyrasta. Jak to kiedyś powiedział mój przyjaciel: „Piłka wraca”. Wraca. I z czasem lepiej potrafimy ją przyjąć.

Kobiety potrafią wiele znieść, widzimy to chociażby na kartach powieści. W imię czego się poświęcamy?
AM: Czasami jesteśmy ofiarami źle pojętej tradycji. A to nic innego jak zespół przekonań, który kiedyś powstał i odtwarzamy go, choć zmieniają się realia. Tradycję trzeba szanować, ale nie możemy być jej niewolnikami. Myślę, że i kobiety, i mężczyźni potrafią znieść dużo więcej, niż się im wydaje. Jeżeli rozumieją sens swego poświęcenia. Proszę zobaczyć, jakich cudów dokonują polscy himalaiści, jak bohaterscy byli ludzie ratujący potrzebujących podczas II wojny światowej. Ale warto pamiętać o tym, że poza bohaterstwem jest też trud dnia codziennego i on jest najcięższy do udźwignięcia. Kobiety czasami dźwigają za dużo. Ale to się zmienia.

IS: W imię czego się poświęcamy? Miłości oczywiście. Hiszpanie mają takie powiedzenie, bardzo stare: „Miłość znaczy dla kobiety tyle, co życie”. I moim zdaniem to jest prawda.

Jesteśmy silniejszą płcią?
AM: Nie wydaje mi się. Jesteśmy bardziej krytyczne wobec siebie. Niepotrzebnie. Matki moich bohaterek są bardzo pogubione w przyznanych im przez społeczeństwo rolach. Musimy być silne, bo często nie mamy wsparcia. W zdrowych rodzinach kobiety sobie pomagają, a mężczyźni biorą na siebie więcej obowiązków. Nie można piętnować kogoś tylko dlatego, że nie uniósł roli samotnej matki. Zamiast przerzucać się oskarżeniami, bądźmy dla siebie milsi. Tego uczymy nasze dzieci od przedszkola. A potem nagle to wsparcie zanika. Zaczynamy przyznawać ludziom role. Czasami za trudne, nie do udźwignięcia. I wtedy życie robi się nieznośne.

IS: Nie. Mężczyźni są silniejsi. Lepiej zaprogramowani do walki, przetrwania, rozeznania w rzeczywistości. Zresztą wciąż rzeczywistość jest zaprogramowana przez nich i pod nich. Ja od dawna nie walczę z wiatrakami.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum.

20.02.2018, 09:58

Niedawno skończyłam książkę, jest świetna!

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:

Powiązane