RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Warszawa » Podhale: Wikingowie i Słowienie zamieszkali w góralskim lesie

Podhale: Wikingowie i Słowienie zamieszkali w góralskim lesie

2011-09-25, Aktualizacja: 2011-09-26 07:49

Polska Gazeta Krakowska Tomasz Mateusiak

Tacy goście w Tatrach ostatni raz byli przynajmniej 1000 lat temu! W weekend w Bukowinie Tatrzańskiej swoje wioski rozbili przedstawiciele plemion Słowian i wikingów, którzy przez dwa dni żyli niczym ich dalecy przodkowie. Nie zabrakło więc pokazu rzemiosła, średniowiecznego jadła, a na koniec inscenizacji najprawdziwszej bitwy. Taka lekcja historii zachwyciła nawet najbardziej opornych!
Nie wiadomo czy prawdziwi wikingowie kiedykolwiek dotarli w Tatry. Pewne jest jednak, że gdyby dalej żyli, doskonale by się na Podhalu odnaleźli. Udowodnili to bowiem pasjonaci kultury słowiańskiej i celtyckiej, którzy w miniony weekend właśnie w tatrzańskim borze - tuż obok schroniska górskiego na Głodówce - rozbili swoje obozowisko. Co ciekawe, ich zlot okazał się dla miejscowych doskonałą lekcją historii.

- W tym roku spotkaliśmy się właśnie na Podhalu, bo tutejsze lasy doskonale ilustrują środowisko, w jakim nasi przodkowie żyli tysiąc lat temu - mówi nam Żebromir, wódz frakcji Słowian, który początkowo nie chce zdradzić nam swojego prawdziwego imienia ani zawodu. Po długich namowach udaje się go jednak skłonić do rozmowy

- Mam na imię Piotr i przyjechałem aż z Dublina, gdzie pracuje jako menedżer - wyjaśnia wysoki brodacz, doskonale ucharakteryzowany do roli średniowiecznego Słowianina.
∨ Czytaj dalej
- Do plemienia należę już od kilku lat, a w zeszłym roku zostałem ich wodzem. Dlatego nie mogłem opuścić tegorocznego zjazdu. Muszę pilnować swych podwładnych i wszystkich parobków.
Spacerując po rozbitej na Głodówce wiosce trudno nie zachwycić się prostotą, a zarazem pięknem życia, jaki wiedli nasi przodkowie.

- Mężczyzna był od tego, by upolować coś obiad i bronić rodziny, a kobiety prały, szyły i gotowały. Takie życie to musiała być sielanka - śmieje się Adam Piekarczyk z Zakopanego. - Ten zlot to świetna sprawa. Nietypowy sposób na lekcję historii a zarazem pobyt na łonie natury. Muszę przyznać, że w szkole nie lubiłem historii, ale teraz chyba zmienię zdanie. Taka nauka na żywo to jest to.

]Podhalański klimat bardzo odpowiadał też samym wojownikom, którzy obiecali, że za rok wrócą na Głodówkę.

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Nasze serwisy specjalne

Sonda

Co sądzisz o ścieżkach rowerowych w stolicy?

Ogłoszenia nieruchomości

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców