"Kamienie na szaniec", wersja poprawiona. Recenzja filmu Roberta Glińskiego

Film „Kamienie na szaniec” jeszcze przed oficjalną premierą wzbudził wiele kontrowersji. Czy słusznie? Przeczytaj naszą recenzję najnowszego filmu Roberta Glińskiego.

1/10
materiały prasowe

"Kamienie na szaniec".

"Kamienie na szaniec", wersja poprawiona. Recenzja filmu Roberta Glińskiego



Środowiska prawicowe i związane z harcerstwem zarzuciły „Kamieniom na szaniec”, wyreżyserowanym przez Roberta Glińskiego, szarganie pamięci o bohaterach narodowych (m.in. z powodu scen łóżkowych i braku posłuszeństwa bohaterów wobec dowództwa) i brak dbałości o realia historyczne.

Co ciekawe, oskarżenia padły jeszcze przed oficjalną premierą "Kamieni na szaniec", która miała miejsce w miniony wtorek w Teatrze Wielkim. I może dlatego nie są specjalnie adekwatne do finalnego efektu. Bo o ile z tymi ostatnimi zarzutami można się zgodzić – sceny pogoni za więźniarką z Pawiaka na Szucha i chaos akcji pod Arsenałem nie mają przełożenia na historię – to w czasie seansu raczej trudno się zgorszyć.

Mamy za to bardzo dobre aktorstwo nieznanych dotychczas szerszej publiczności młodych absolwentów szkół filmowych, świetne zdjęcia Pawła Edelmana, dobre tempo i odpowiednio dawkowane napięcie, które czyni z „Kamieni na szaniec” atrakcyjne dla młodych ludzi współczesne kino akcji.

Legendy "Kamienie na szaniec" schodzą z cokołu

Pierwsze sceny adaptacji powieści Aleksandra Kamińskiego mogą trochę zbić z tropu. Oto bowiem widzimy grupę młodych chłopaków, którzy w rytm ostrej muzyki przemierzają Warszawę niczym drobne złodziejaszki z filmów o Robin Hoodzie. – Chciałem odbrązowić pomnikowych bohaterów „Zośkę”, „Rudego” i „Alka” – mówi o swoim filmie Gliński.
∨ Czytaj dalej

I to mu się na pewno udaje, bohaterowie z krwi i kości postawieni w miejsce nachalnego moralizatorstwa sprawiają, że młodzież szkolna z pewnością nie będzie się na „Kamieniach” nudzić. A dzięki sugestywnie zagranym przez Tomasza Ziętka i bardzo przejmującym scenom przesłuchań „Rudego” w siedzibie gestapo na ulicy Szucha może nawet zrozumieją, co tak naprawdę w wojennej Polsce znaczyły takie słowa, jak: przyjaźń, patriotyzm i lojalność. I odpowiedzialność, która coraz bardziej ciąży w momencie wchodzenia w dorosłość, co doskonale obrazuje spotkanie po śmierci „Rudego” „Zośki” (w tej roli Marcel Sabat) i matki „Rudego” (Danuta Stenka).

Zobacz: Premiera "Kamieni na szaniec" w Teatrze Wielkim

Pewne jest jedno. „Kamienie na szaniec” to nie jest po prostu kolejna nudna, filmowa lekcja historii. „Kamienie na szaniec” od piątku można oglądać we wszystkich kinach.




Komentarze (12)

avatar
avatar
Muret (gość)

Świetny film. Obejrzałem go już dwa razy i nadal mnie zaskakuje i przyciąga. Udało mi się go pobrać z http://www.filefox.pl Dzięki temu też ominąłem wszelkie limity.

avatar
Korko (gość)

Dla mnie to kino wielkich emocji.Nie tylko mi było ciężko na sali kinowej opanować łzy. Naprawdę, ekipa filmowa wykonała kawał świetnej roboty.

avatar
Norby (gość)

Najlepiej wyrażać swoją opinię zanim się jeszcze cokolwiek zobaczyło.. Ja widziałem i wykonanie Galińskiego jak najbardziej pochwalam. Starał się ukazać wszystko w sposób realistyczno uwspółcześniony. Dziki takiemu obrazowi odnosiłem wrażenie, iż bohaterzy zaprezentowani filmie to ludzie tacy jak ja.

avatar
Kawa (gość)

To naprawdę dobrze zrobione kino. Nie tylko ogromne wzruszenia są 'zaletą' ale po prostu zwykłe obcowanie ze świetnym filmem.Gliński postawił wiele niestandardowych pytań, bardzo inteligetnie opowiada o historii.to jest duża zaleta. ucieka od ideologicznych kategoryzacji a zachowuje autentyzm

avatar
Iguana (gość)

Ja byłam wczoraj i jestem pod największym wrażeniem gry młodych, debiutujących aktorów. Reżyser z doborem trafił w "10":)

avatar
ewuśka89 (gość)

Byłam na filmie już na pokazie przedpremierowym i szczerze mówiąc jestem pozytywnie zaskoczona jakich mamy młodych, w moim wieku, aktorów! brawo brawo!!

avatar
Krystopher (gość)

Wyszło lepiej niż się spodziewałem. Zamiast sztucznego potasu, były podniosłe sceny, ale ich podniosłość wynikała sama przez się. I tak to właśnie powinno wyglądać. Taką mamy historię, że jak się ją pokaże zwyczajnie, to jest ona niezwyczajnie przejmująca.

avatar
Kamil (gość)

I dobrze, że jednak film powstał, bo dla mnie nie zszargano w nim niczyjej pamięci. Bo mały wątek miłosny (wręcz marginalny) raczej dodawał im niż odejmował, bo też niby dlaczego miałoby tego nie być? Ludzie szukali w sobie wparcia i tych dosłownie okruchów normalności.

avatar
Wini (gość)

Ponownie okazuje się, że najgłośniej krzyczeli ci, którzy filmu nie widzieli oraz krytykowali jeszcze przed samym pojawieniem się filmu w kinach. Po premierze krytyka cichnie, bo okazuje się, że film jest bardzo dobry, zrealizowany bez zbytniego patosu, a sami bohaterowie pokazani zostali jako ludzie, a nie jak jeszcze żywe pomniki.

avatar
Gonia (gość)

Rewelacyjny film, w kinie byłam w sobotę a nogi mam jak z waty do tej pory. Chętnie obejrzałabym go jeszcze raz.

avatar
Kacha (gość)

Jak dla mnie film jest świetny, jest zarówno dramatyczny, trzyma w napięciu, ale i wzrusza. Do tego prawdziwość bohaterów, dzięki której młody widz może w jakiś sposób utożsamić się z nimi, co także zachęca do samodzielnego poznawania historii.

avatar
mikser (gość)

Dobry film, chyb jeden z lepszych filmów wojennych jakie widziałem a w Polskim kinie to już na pewno. Brawa za inne podejście do tematu!

Wybierz kategorię