31-letnia Lenka wystąpiła już w Polsce podczas finału ostatniej edycji "Tańca z gwiazdami"

31-letnia Lenka wystąpiła już w Polsce podczas finału ostatniej edycji "Tańca z gwiazdami". Teraz wraca, aby sprezentować fanom pełnowymiarowy show (© Materiały prasowe)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Lenka jest jak mieszanka wedlowska. Słodka, kusząca i przypomina smak dzieciństwa. Wiosną podbiła serca Polaków uroczą piosenką "The Show", teraz odkryje swe atuty na żywo - pisze Marek Świrkowicz.

Moja muzyka to w pierwszej kolejności poprawiacz nastroju. Nie mogę ścierpieć, gdy ludzie są smutni, więc robię wszystko, by ich pocieszyć - streszcza swoją filozofię sztuki sympatyczna Australijka o swojsko brzmiącym imieniu.

Może to i banalne, ale wystarczy posłuchać bijącego u nas rekordy popularności debiutu młodej wokalistki (zatytułowanego po prostu "Lenka"), aby przekonać się, że dziewczyna jest szczera w tym, co robi. Śpiewa swoje radosne, bezpretensjonalne, popowe piosenki w taki sposób, jakby wciąż była małą dziewczynką i chciała wciągnąć do zabawy wszystkich wokół. Z każdego dźwięku i każdego słowa wyziera dziecięca wrażliwość i naturalna, nie przepuszczona przez jankeską machinę promocyjną radość grania.

Pochwała infantylizmu? Być może. Ale znudzony wygibasami kolejnych księżniczek popu i spragniony takich naturalnych dzierlatek świat to kupuje. Debiut słodkiej Lenki podbił serca nie tylko naszych rodaków, ale też Amerykanów, Kanadyjczyków, Brytyjczyków i mieszkańców Azji. A jej przebój "The Show" już zdążył zrobić oszałamiającą karierę w radiu i telewizji. Trafił nie tylko do naszej reklamówki TVN-u, ale i do amerykańskiej reklamy ciuchów Old Navy i trailera "Brzyduli Betty", w Wietnamie szybko został jedną z najczęściej granych piosenek w historii tamtejszej radiofonii, a w indyjskiej telewizji Zee Cafe jego fragment służy jako dżingiel kończący każdą reklamową przerwę.

I pomyśleć, że jego autorka zaczynała swą muzyczną "karierę", śpiewając do drzew w australijskim buszu. Córka australijskiej hipiski i czeskiego imigranta (stąd swojskie imię) przyszła bowiem na świat w odludnych okolicach Nowej Południowej Walii, gdzie jej rodzice osiedlili się, aby uciec od cywilizacji. Jej ojciec był jazzowym trębaczem i często zdarzało jej się podśpiewywać wraz z nim słodkie melodie na łonie natury.

Zainteresowanie muzyką szybko w niej jednak osłabło, gdy jako siedmiolatka powróciła z rodzicami do Sydney i poszła do szkoły. Znalazła sobie bowiem nową pasję - aktorstwo. Uczyła się aktorskiego fachu pod okiem samej Cate Blanchett i jeszcze jako nastolatka zaczęła grać w australijskich serialach. Pojawiła się też w paru niezależnych filmach, m.in. w komedii "Świat na talerzu" i w horrorze "Lost Things". Największą sławę jednak przyniosła jej posada prezenterki w popularnym programie dla dzieci "Cheez TV". Jej dziecięca dusza mogła się tam w pełni wyszaleć.

Do śpiewania wróciła przez przypadek, gdy wymagała tego od niej jedna z ról. Wychodziło jej to jednak tak dobrze, że wkrótce dołączyła jako pianistka i wokalistka do jednego z najważniejszych zespołów australijskiej sceny alternatywnej Decoder Ring. Pod tym szyldem nagrała dwie płyty z klimatyczną mieszanką elektro, rocka i ambientu, zaśpiewała też na soundtracku do głośnego filmu "Salto" z 2004 r. Po czym spakowała manatki i poleciała do Los Angeles, żeby tam rozpocząć karierę solową.

Co było dalej - wiadomo. Jednak pomimo globalnej sławy i wyprzedanych koncertów w różnych zakątkach świata Lenka na każdym kroku podkreśla, że wciąż jest tą samą wrażliwą dziewczynką, która śpiewała do drzew w buszu. Przekonamy się już we wtorek.

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!