Cenne pozycje po latach wrócą do bibliotekarzy

Cenne pozycje po latach wrócą do bibliotekarzy (© Paweł Relikowski/POLSKA)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Czytelnicy warszawskich bibliotek, którzy spóźniają się z oddaniem książek, nie mogą spać spokojnie. Coraz więcej placówek decyduje się na nawiązanie współpracy z firmami windykacyjnymi, by odzyskać swoją własność. Bibliotekom zależy na tym, żeby książki do nich wróciły. Komornicy odzyskują od spóźnialskich wydawnictwa i kary za ich przetrzymywanie.

- Pod koniec 2007 r. podpisaliśmy umowę z firmą windykacyjną - mówi Danuta Jankowska, dyrektor Biblioteki Publicznej na Targówku. Akcja przyniosła oczekiwane efekty: książki wypożyczone nawet siedem lat wcześniej wróciły na półki.

To samo rozważa Biblioteka Publiczna Dzielnicy Włochy. Póki co stosuje upomnienia nawet przy nieznacznym przekroczeniu terminu zwrotu. - Wyszliśmy z założenia, że lepiej reagować szybciej - wyjaśnia szefowa placówki Katarzyna Winogrodzka.

Choć w Bibliotece Publicznej Dzielnicy Mokotów są czytelnicy, od których prawie od 10 lat trudno wyegzekwować zwrot książek, o windykacji jeszcze tu nie myślano. - Standardową procedurą jest rozsyłanie monitów podpisanych przez mecenasów pracujących na rzecz biblioteki - mówi Beata Bubacz, pracownik biblioteki. Przyznaje, że skuteczność straszaka jest duża.

Często zdarza się, że czytelnik wypożyczy książki, a później już nigdy się w bibliotece nie pojawia. - I na takich są sposoby - przekonuje Elżbieta Bednarek, kierowniczka Biblioteki nr 27 na Mokotowie. Na pomoc bibliotekarzom przyszedł program komputerowy Mateusz. Baza informuje o tym, czy czytelnik nie zalega ze zwrotem w innej bibliotece. Jeśli tak jest, pracownik ma prawo odmówić wypożyczenia książki.

Zapominalscy czytelnicy powinni zdobyć się na odwagę i oddać książki. Dobrą okazją jest majowa amnestia dla książkowych przestępców. W sytuacjach losowych można też liczyć na umorzenie kary. - Są takie przypadki, gdzie zapłacenie 2 zł może rzeczywiście stanowić problem - mówi Anna Czechowicz z Biblioteki Publicznej na Bielanach, w której także nie korzysta się na razie z pomocy firm windykacyjnych.

Na zbytnią pobłażliwości nie ma co liczyć w Bibliotece na Koszykowej. Tu, aby anulować karę, trzeba udokumentować okoliczności, które uniemożliwiły oddanie książki. - System przypomnień o nadchodzącym terminie zwrotu jest bardzo rozbudowany - tłumaczy Ewa Raczyńska z Biblioteki przy Koszykowej. Do opieszałych czytelników zapuka firma windykacyjna. Oczywiście, zbyt wysokie kary są nieściągalne - tłumaczy Anna Czechowicz, zastępca dyrektora w Bibliotece Publicznej na Bielanach. Rekordzista z Targówka musiał zapłacić 500 zł za wieloletnie przetrzymanie książek. Bibliotekarzy najbardziej irytuje to, że czytelnicy nie chcą uznać swojej winy. Przychodzą z pretensjami i z absurdalnymi wymówkami. - Kiedyś czytelniczka wytłumaczyła, że nie zwracała książki, bo czekała na upomnienie - mówi Elżbieta Bednarek.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!