Gol, który nie został uznany, czerwona kartka, a także żółta, która wykluczyła Miroslava Radovicia z rewanżu. Słowem - szalony mecz. Ale też taki, w którym Ajax Amsterdam nie zrobił nadzwyczajnego wrażenia. Ot, zespół jak Legia Warszawa, która przy odrobinie szczęścia w ofensywie, a którego nie zabrakło w defensywie, mogła strzelić niejedną bramkę. Czego jeszcze dowiedzieliśmy się po bezbramkowym remisie przy Łazienkowskiej?

Legia Warszawa remisuje bezbramkowo z Ajaxem Amsterdam i zachowuje szanse na awans do 1/8 Ligi Europy. - To dopiero pierwsze 90 minut dwumeczu. Zarówno my, jak też Ajax mieliśmy swoje sytuacje. Przed meczem powiedziałem, że chcemy wygrać. A jeśli nie, to zremisować 0:0. To się udało. Mieliśmy wiele dobrych momentów. Z każdym dniem nasza gra będzie lepsza. Do Amsterdamu pojedziemy, by zagrać dobry mecz i awansować. W najbliższych dniach najważniejszy będzie dla nas jednak mecz ligowy z Ruchem - podkreśla Magiera.

W zestawieniu wyjściowej jedenastki "Magik" nie eksperymentował z wyciąganiem królików z kapelusza. Zagrał ten sam skład co w sobotę z Arką - z wyjątkiem Artura Jędrzejczyka, który jesienią grał w Lidze Europy w barwach Krasnodaru i nie mógł zostać zgłoszony do rozgrywek. Zastąpił go Łukasz Broź, który w środę trenował już na pełnych obrotach. Na ławce rezerwowych znalazł się m.in. Jakub Rzeźniczak, który wraca do formy po złamaniu kości śródręcza podczas przygotowań.



Na trybunach jeszcze przed gwizdkiem było gorąco, kibice obu drużyn nie szczędzili sobie złośliwości. Fani z Holandii przyswoili sobie podstawy języka polskiego, zwłaszcza pięcioliterowe słowo na "k", którym obrażali Legię. Mecz rozpoczął się jednak jak walka bokserska, od badania rywala. Legioniści błysnęli kilkoma niezłymi podaniami, ale zagrożenia pod bramką Andre Onany nie stworzyli.

Pierwszy w tarapatach znalazł się Arkadiusz Malarz, który z dużym trudem wybronił soczysty strzał Davy'ego Klaasena. Po obejrzeniu powtórek można mieć jednak bardzo duże wątpliwości, czy piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Sędzia bramkowy, który obserwował sytuację z bliska, nie zareagował, ratując skórę legionistom.

Po kwadransie inicjatywę przejęli gospodarze. Sam na sam z bramkarzem wychodził Vako Kazaiszwili, jednak Onana powstrzymał Gruzina z pięcioletnim stażem w Eredivisie wyjściem poza pole karne. Chwilę później pamiętną akcję z meczu z Realem chciał powtórzyć Vadis Odjidja-Ofoe, lecz tym razem Belgowi nie udał się tak doskonały strzał i piłka padła łupem golkipera. Bardzo groźną sytuację goście stworzyli sobie w 32. minucie. Zaczęło się od straty Tomasza Jodłowca na własnej połowie. Przejętą piłkę Amin Younes błyskawicznie podał do Hakima Ziyecha, ale temu nie udało się pokonać Malarza. Chwilę później cios mogła wyprowadzić Legia, lecz Tomasowi Necidowi nie udało się uciec obrońcy i pod dużą presją ratował się strzałem z dystansu (niecelnym).

Minęło kilkadziesiąt sekund i znów musiał wykazać się bramkarz Legii, który złapał uderzenie Bertranda Traore. W końcówce pierwszej połowy pięknie przywitać się z milionami telewidzów (i kompletem publiczności przy Łazienkowskiej) mógł przywitać się Necid. Strzał z woleja czeskiego napastnika nie był jednak na tyle precyzyjny by pokonać Onanę. Półtorej minuty przed przerwą powinno być 1:0 dla Ajaksu. Kasper Dolberg w idealnej sytuacji z kilku metrów przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką.

Po przerwie z dużym animuszem zaczęli goście, ich wymiany podań sprawiały jednak wrażenie sztuki dla sztuki. Naprawdę gorąco zrobiło się z kolei pod bramką Ajaksu w 53. minucie, kiedy po składnej akcji Odjidja-Ofoe uderzył z linii pola karnego obok słupka. Sporo ożywienia w szeregach Legii wniosło też wejście Michała Kucharczyka (zmienił Necida) i Guilherme (za Kazaiszwilego). "Kuchy" już w jednej z pierwszych akcji przedryblował dwóch rywali i wyłożył piłkę w pole bramkowe, a tam blisko bramki samobójczej był jeden z obrońców Ajaksu.

Kolejne minuty obfitowały w walkę na boisku i dyskusyjne decyzje sędziego Davida Fernandeza Borbalana. Hiszpan zlitował się choćby nad Kennym Tete, który za "wycięcie" wychodzącego na czystą pozycję Jodłowca zobaczył tylko żółtą kartkę. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Siedem minut przed końcem meczu Tete sfaulował w środku pola Guilherme i musiał opuścić boisko.

W końcówce grająca w przewadze Legia zwęszyła szansę na zwycięstwo i przycisnęła jeszcze mocniej. Mimo kilku prób pokonać Onany Wojskowym się jednak nie udało. Osiągnęli cel minimum, nie stracili bramki. A w ostatnich 50 meczach Ajaksowi zero z przodu przytrafiło się po raz drugi. Gol przed rewanżem znacznie ułatwiłby jednak ich sytuację.

Za siedem dni w Amsterdamie (czwartek, godz. 19., transmisja na antenie Eurosportu) legioniści będą walczyć o zwycięstwo lub bramkowy remis. Drużyna Magiery będzie musiała radzić sobie bez Radovicia, który dostał żółtą kartkę eliminującą go z gry. Serb, podobnie jak dwa lata temu, kiedy po informacji o jego transferze do Chin Henning Berg posadził go na trybunach, nie pomoże kolegom w stolicy Holandii. Czy bez niego legionistom uda się awansować? Przekonamy się za tydzień.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!