W 15. kolejce Lotto Ekstraklasy mistrz Polski zdominował Cracovię i wygrał 2:0 po golach Nemanji Nikolicia i Miroslava Radovicia.

Po remisie 3:3 z Realem Madryt, największą zagadką było, jak legioniści zareagują na ten sukces. Pierwsza opcja – że da on kopa, po którym zespół rozpędzi się i będzie grać na mniej więcej takim poziomie, jak w środę. Druga – w drużynie nastąpi błędne przekonanie, że każdego kolejnego rywala będzie gromić na stojąco. Ponadto zwykle bywało tak, że gdy Legia uzyskiwała dobry wynik i na następnym meczu na trybunach meldowało się więcej kibiców, to zwykle zawodziła.

Drużyna Jacka Magiery wybrała opcję numer jeden. Dodajmy, że drużyna ustawiona bardzo ofensywnie. Właściwie Legia zaczęła mecz z Cracovią tak, jak Real w środę. Ultraofensywnie. Z przodu Nemanja Nikolić i Aleksandar Pijović. Na skrzydłach Miroslav Radović i Guilherme. W środku ofensywnie grający Vadis Odjidja-Ofoe i wszędobylski Thibault Moulin. Na efekty trzeba było jednak czekać do końca pierwszej połowy, choć gospodarze od początku nie dawali spokoju przeciwnikowi. W 43. minucie dobrze dysponowany od kilku tygodni Bartosz Bereszyński niemal z linii końcowej podał do Nikolicia, a Węgier zdobył swoją piątą bramkę w czwartym meczu z Cracovią.

Nie tylko Węgier ma dobre statystyki w starciach z Pasami. Niedzielna wygrana był ósmym zwycięstwem z rzędu nad Cracovią w lidze. Ostatnią porażkę legioniści ponieśli wiosną sezonu 2004/2005 w Krakowie. Przed golem Nikolicia legionistom brakowało wykończenia albo byli łapani na spalonych. Po zmasowanych atakach na początku spotkania, do głosu doszła Cracovia, ale defensywa gospodarzy spisywała się bez zarzutu. Podobnie było w drugiej połowie. Legia grała na dużym luzie, dominowała, oddając inicjatywę jedynie na kilkanaście minut, by złapać oddech. Zapędy liczącej na uzyskanie remisu Cracovii rozwiał w doliczonym czasie Radović, a piłka nim wpadła do siatki, obiła słupek. Okazje do wykazania się miał też Radosław Cierzniak, który doczekał się ekstraklasowego debiutu w barwach Legii.


Źródło: Agencja TVN/x-news

Bramkarz sprowadzony na początku tego roku z Wisły Kraków zagrał dlatego, że Arkadiusz Malarz leczy kontuzję stawu skokowego, której doznał w starciu z Realem. Cierzniak co miał wybronić, wybronił. Choć duże piwo powinien postawić Jakubowi Czerwińskiemu, który zastępował pauzującego za nadmiar żółtych kartek Michała Pazdana. W pierwszej połowie obrońca wybił piłkę z linii bramkowej. Pod koniec drugiej Cierzniaka uratował słupek. W trakcie przerwy na mecze kadry Legia w czwartek zagra sparing w Siedlcach z Pogonią. Rywalizacja w Lotto Ekstraklasie zostanie wznowiona w piątek 18 listopada. Wtedy mistrz Polski zmierzy się w Białymstoku z Jagiellonią. Będzie to pierwsza seria drugiej rundy. Pierwszą Legia ukończyła na piątym miejscu.


Zobaczcie też: Plecak Google w centrum Warszawy. Wkrótce Dworzec Centralny trafi na wirtualną mapę [ZDJĘCIA,WIDEO]

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!