Uczniowie Zespołu Szkół im. Michała Konarskiego na Woli nie dają za wygraną. Mimo ostrej reprymendy ze strony dyrektor biura edukacji ratusza Jolanty Lipszyc nie rezygnują ze strajku.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Ich protest przeciwko zmianie dyrektorki z Katarzyny Dubiel na dotychczasową wiceszefową gastronomika przy Poznańskiej Małgorzatę Pruszyńską trwa już czwarty dzień. Żeby nie dawać władzom powodu do represji, postanowili strajkować czynnie. Do szkoły nadal nie wchodzą. Nie posłuchali prośby byłej dyrektor Dubiel, która rano osobiście poprosiła ich o powrót do klas. Uczą się za to... na boisku. Wczoraj na powietrzu odbyły się lekcje chemii, matematyki i informatyki.

- Uczniowie przychodzą na lekcje tak, jakby odbywały się one w salach - opowiada jeden z nauczycieli. Pogoda sprzyja protestującym. Niektórzy w czasie przerw się opalają, inni grają w piłkę nożną czy rzucają piłką ręczną, inni pokazują swoje umiejętności gimnastyczne, chwaląc się przed kolegami i koleżankami. Do budynku szkoły wchodzą tylko do sklepiku.

Lekcje toczą się zgodnie z planem. Kiedy słychać dzwonek, uczniowie zbierają w miejscu wyznaczonym dla ich klasy i otaczają siedzącego na krześle nauczyciela. Nie ma wywoływania do tablicy. - To pierwsze lekcje, dowiadujemy się, o czym będziemy się uczyć w tym roku - mówi Krystian Trzeciak z II LA. Nauczycielka informatyki o języku programowania Pascal opowiadała bez komputera.

Niektórzy z nauczycieli ulegają namowie swoich podopiecznych, prowadząc dużo luźniejsze zajęcia niż zaplanowali. Inni są surowi i z poważną miną sprawdzają listę obecności. - Panie profesorze, przecież wszyscy są - żartują sobie uczniowie. Nauczyciel, starszy pan niskiego wzrostu stawia ich jednak do pionu. - Idziemy na boisko, obowiązek jest obowiązek - mówi twardo. Kiedy odwraca się na pięcie, prowadząc klasę na boiskowe zajęcia, ma jednak uśmiech na twarzy.

Wczoraj delegacja uczniów w asyście trzech nauczycielek odwiedziła dyrektor biura edukacji ratusza Jolantę Lipszyc. - W zamian za powrót do szkoły obiecała nam nie zmieniać nazwy "Konara", zachować dotychczasową ilość klas o profilu policyjnym, wojskowym i ratownictwa medycznego oraz przeznaczyć na nie dodatkowe pieniądze - zdradza jedna z uczennic.

Czy dyrektor Lipszyc przekonała uczniów? Niekoniecznie. Licealiści nie mają zamiaru składać broni. Będą protestować, aż coś się nie zmieni. Nie chcą dyrektora z zewnątrz. Nie upierają się, aby na stanowisko została przywrócona Katarzyna Dubiel. - Może być ktoś inny, tylko żeby nas znał i był związany z "Konarem" - mówi uczennica o imieniu Paulina.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!