Mateusz Jarmakowicz: W Legii jeden za drugiego jest gotowy skoczyć w ogień [ROZMOWA]

RedakcjaZaktualizowano 
Mateusz Jarmakowicz: W Legii jeden za drugiego jest gotowy skoczyć w ogień PiotrKoperski.pl / mat. pras.
Mateusz Jarmakowicz przez większość kariery występował w klubach ekstraklasy. Początek sezonu 2016/2017 spędził w zespole Energii Czarnych Słupsk, ale nie był zadowolony ze swojej roli w drużynie i po rozwiązaniu kontraktu przeniósł się do Legii Warszawa. - Przyszedłem do Warszawy, aby przyczynić się do Odrodzenia Potęgi, czyli zrealizować konkretny cel, jakim jest awans do ekstraklasy - mówi.

Dlaczego zdecydował się Pan na przejście z ekstraklasy do pierwszej ligi? Konsultował Pan swoją decyzję z kimś z otoczenia Legii?
Decyzja była przemyślana, a mi zależało na tym, aby na parkiecie spędzać jak najwięcej minut. Bardzo dobrze przepracowałem okres przygotowawczy przed startem ekstraklasy, ale nie odpowiadała mi rola, jaką pełniłem w moim poprzednim klubie. Z Legii otrzymałem konkretną ofertę, spodobały mi się perspektywy rozwoju, dlatego uznałem, że na obecnym etapie kariery będzie to najlepsze rozwiązanie zarówno dla mnie, jak i mojej rodziny. Swoją decyzję skonsultowałem z Grzegorzem Kukiełką, który występuje w Legii już drugi sezon. Jego ocena sytuacji była pozytywna, więc nie miałem żadnych obaw przed dołączeniem do drużyny trenera Piotra Bakuna.

Jakie zadania przede wszystkim stoją przed Panem w Legii, jaka jest Pana rola? Czego oczekuje klub, trenerzy, a także koledzy z zespołu?
Przyszedłem do Legii, aby wzmocnić strefę podkoszową i to jest moje główne zadanie. Coraz lepiej odczytuję zagrania kolegów i czuję, że moja forma stale rośnie. Jestem przekonany, że drużynie mogę dać jeszcze więcej, wykorzystując m.in. rzuty z dystansu. Mamy bardzo zbilansowany zespół, każdy zawodnik wnosi na parkiet odpowiednią jakość. Ja staram się jak najlepiej realizować zadania, walczyć i przepychać się pod koszami, grać twardo w obronie oraz wykorzystywać okazje, które stwarzają mi koledzy.

A jakie są Pana oczekiwania względem pierwszej ligi? Bo występy w tych rozgrywkach są dla Pana raczej nowością.
Nie chciałbym grać na zapleczu ekstraklasy zbyt długo, ponieważ w tym roku liczy się tylko awans. Wbrew pozorom, pomiędzy rozgrywkami nie ma przepaści. W I lidze nie brakuje utalentowanych Polaków, a intensywność gry jest bardzo duża, tym bardziej że większość drużyn podwójnie mobilizuje się na mecze z nami.

Mógłby Pan porównać grę w ekstraklasie z grą w pierwszej lidze? Jakie są różnice, Pana zdaniem, w organizacji obu lig, a także poziomie grających w nich zespołów?
Każda liga ma swoją specyfikę, ale na parkiecie zawsze trzeba dawać z siebie maksimum. Legia jest zespołem, który standardami nie odbiega od ekstraklasy. Jestem przekonany, że sportowo także nie odstajemy. Na pewno w I lidze jest większe pole do improwizacji, ale akurat przez pryzmat naszego zespołu nie widzę zasadniczych różnic.

Miał Pan jakieś obawy przed zmianą klubu? Niektórzy mogliby powiedzieć, że przejście z ekstraklasy do niższej ligi jest krokiem wstecz. Jak Pan to traktuje?
W ogóle nie myślę o tym w ten sposób. Dla mnie najważniejsza były perspektywa rozwoju i regularna gra. Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Mamy na koncie dziewięć zwycięstw z rzędu i to jest dla mnie teraz najważniejsze. Chcemy zakończyć sezon zasadniczy na szczycie tabeli, dlatego zrobimy wszystko, aby ten cel osiągnąć.

Czytaj też: Puchar Polski w Koszykówce, Warszawa. Poznaliśmy pary ćwierćfinałowe

Może występować Pan na różnych pozycjach na boisku – zarówno skrzydłowego, jak i środkowego. Na której Pan czuje się lepiej i może dać więcej zespołowi? Co Pan uważa za swój największy atut w grze?
Nie lubię mówić o swoich silnych stronach. Myślę, że od ocen są eksperci, kibice, czyli obserwatorzy koszykówki. Dobrze czuję się zarówno w grze podkoszowej, jak i na obwodzie, ale to, co robię na parkiecie, jest uzależnione od założeń sztabu szkoleniowego.

Jak współpracuje się Panu z trenerem Piotrem Bakunem?
Trener Bakun jest wymagającym szkoleniowcem, a treningi pod jego wodzą potrafią dać nam się we znaki. Mogę wypowiadać się o nim w samym superlatywach, ponieważ lubię ostrą rywalizację o miejsce w składzie, oczywiście w ramach ogólnie przyjętych norm. Jego najważniejszym atutem jest jednak umiejętność dotarcia do zawodników, stworzenia świetnej atmosfery w zespole. Czujemy się dobrze we własnym towarzystwie, a jeśli jeden za drugiego może skoczyć w przysłowiowy ogień, przynosi to odpowiednie rezultaty na parkiecie.

Podpisał Pan kontrakt na jeden sezon 2016/2017 z opcją przedłużenia. Czy jeśli Legii uda się awansować do ekstraklasy, będzie chciał Pan zostać na kolejny sezon czy misja zostanie spełniona i będzie Pan poszukiwać nowych wyzwań?
Przyszedłem do Warszawy, aby przyczynić się do Odrodzenia Potęgi, czyli zrealizować konkretny cel, jakim jest awans do ekstraklasy. Jeśli uda nam się go wywalczyć, nadal będę reprezentował Legię, ponieważ tak została skonstruowana nasza umowa. Klub ma bardzo duży potencjał, nie tylko sportowy, a perspektywy na przyszłość są ciekawe, dlatego chciałbym być jego częścią jak najdłużej.

Podobno wcześniej miał Pan też propozycję z jednego z hiszpańskich klubów. Czy gdyby w przyszłości ponownie spłynęła do Pana oferta z zagranicy, zdecydowałby się Pan na grę w innym kraju?
Miałem konkretną ofertę z jednego z klubów z drugiej ligi hiszpańskiej. Zespół potrzebował mobilnego, wysokiego zawodnika z dobrym rzutem. Nie zdecydowałem się jednak na wyjazd z przyczyn prywatnych. Powiększyła mi się rodzina, dlatego uznałem, że plany o grze za granicą należy odłożyć w czasie. Niczego jednak nie wykluczam w przyszłości.

Jak podoba się Panu Warszawa? Miał Pan już okazję trochę lepiej poznać miasto?
Mam w stolicy swoje ulubione miejsca. Poza sezonami, miałem już okazję mieszkać w Warszawie. Najwięcej czasu poświęcam rodzinie, ale miasto ma swoje uroki. Będzie jeszcze lepiej, jak na stałe zagości tu koszykówka na najwyższym poziomie.


Zobaczcie też: [Czy opłaca się być sportowcem w Warszawie? Stołeczni medaliści olimpijscy myślą nad przeprowadzką

width="1280" height="720" frameborder="0" webkitallowfullscreen="" mozallowfullscreen="" allowfullscreen="">](http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/czy-oplaca-sie-byc-sportowcem-w-warszawie-stoleczni,3917015,artgal,t,id,tm.html)

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3