Krakowskie Przedmieście i inne reprezentacyjne ulice Warszawy, mają też swoje ciemne strony. W międzywojniu były to miejsca pełne tzw. „domów schadzek”. Nawet uczniowie stołecznych szkół wiedzieli, że ciemnymi uliczkami Starego Miasta chadzało się „na panienki”.

O popularności „domów schadzek” zaświadczają liczby. Wacław Zalewski zbadał, że w 1927 roku w Warszawie było prawie czterysta takich miejsc, w każdym po kilkadziesiąt prostytutek. Przypomnijmy, że w mieście żyło wtedy milion osób. Jeden lupanar (tak dawniej nazywano miejsce świadczenia usług seksualnych za pieniądze) wypadał więc na 2,5 tysiąca mieszkańców. To jednak dane oficjalne, część ustronnych miejsc funkcjonowała potajemnie, lub „zeszła pod ziemię” gdy w połowie lat 30. policja rozbiła i doprowadziła do zamknięcia ponad trzystu tego typu przybytków.

Skąd brały się międzywojenne prostytutki? Okazuje się, że zawód ten otrzymywał ciche przyzwolenie społeczne. Józef Macko, również w 1927 roku wydaje broszurę „Prostytucja”. Piszę w niej, że: „Córka ludu warszawskiego w dwunastym roku życia jest już całkowicie uświadomioną kobietą, obeznaną ze wszystkim brudnymi tego życia, a jeżeli się jeszcze nie oddaje, to stoi temu na przeszkodzie nie zakończony rozwój fizyczny, lub też sam wiek młody.” Dalej czytamy: „W tym czasie [około 14 lat] dziewczyna przestaje być głupią, (...); uświadamia sobie, iż można i należy ciągnąć korzyści materialne za przyjemność udzielną swoim towarzystwem i oddawaniem swego ciała.” Mieszkańcy przedwojennej Warszawy byli dużo bardziej bezpruderyjni, niż nam się to wydaje.

Towarzyskie zagłębie


- Gdy Marszałek Piłsudski spacerował po Alejach Ujazdowskich dumając nad losami kraju, jego żołnierze nierzadko szukali ukojenia w ramionach „kobiet upadłych”. Podobnie robili urzędnicy, aktorzy, lekarze i inni szanowani obywatele – tłumaczy Paweł Rzewuski, który jest autorem książki „Warszawa miasto grzechu. Prostytucja w II RP”. W publikacji podaje nawet stosowną mapę stołecznego nierządu. Okazuje się, że najwięcej domów publicznych było w Śródmieściu. Nie tylko Krakowskie Przedmieście, ale także Marszałkowska czy Chmielna. Niektóre z miejsc miały swoje lokalne nazwy, jak choćby „siedzący bajzel” przy Kruczej. Po wymówieniu tej nazwy taksówkarz od razu wiózł w stosowne miejsce. Poza uznanymi miejscami zdarzały się też pseudo hotele z „pokojami na godziny.”

Oficjalnie policja dążyła do likwidacji domów publicznych. W praktyce okazywało się, że sytuacja była bardziej skomplikowana. Po pierwsze burdelmamy płacił za czynsz, a po drugie sami pracownicy komisariatów nierzadko korzystali z dobrodziejstw pań lekkich obyczajów. Podobno tajny dom schadzek mieścił się nawet „ściana w ścianę” z komisariatem policji przy ul. Poznańskiej.

Jednym z ulubionych zakamarków miłośników miłości za pieniądze był Ogród Saski. Po zmroku centralny park zamieniał się w miejsce szemranych transakcji. Różne nietypowe akcje były szeroko komentowane przez ówczesną prasę. Ilustrowany Kurier Codzienny z 1925 roku relacjonował: „Niemiła przygoda spotkała wczoraj wieczorem w znanym domu „schadzek” Jadwigi Bitnerowej przy ulicy Widok nr. 11 kupca Jankla Herszla Zyskinda (Wronia 11). Ponieważ Z. w ostatniej chwili rozmyślił się i nie chciał zostać w osławionym domu rzuciły się na niego, oprócz Bittnerowej, jeszcze trzy jej pensjonarki: bojąc go pięściami i pogrzebaczem. Napadnięty zdołał wyrwać się, po czym stwierdził brak 1 dolara.”

Domy publiczne miały też wielkiego sojusznika. Był to warszawski półświatek, który kontrolował wszystkie transakcje i nierzadko handlował także "żywym towarem". Wpływy w mieście sięgały jeszcze czasów rosyjskich z początku wieku. Policja zaczęła walczyć z gangsterami i sutenerami przede wszystkim w latach 30. Wtedy zaczęły się wspomniane naloty (największy w 1933 gdy zamknięto 388 domów publicznych), jednak proceder w dużej mierze ograniczyła dopiero wojna.


Zobaczcie też: Bitwa pod Olszynką Grochowską

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!