Aż 4,5 mln ton śmieci mogło nielegalnie trafić na wysypisko w Łubnej pod Warszawą w latach 1997-2004. Tak twierdzą przedstawiciele stowarzyszenia Partnerstwo dla Ekologii.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Aż 4,5 mln ton śmieci mogło nielegalnie trafić na wysypisko w Łubnej pod Warszawą w latach 1997-2004. Tak twierdzą przedstawiciele stowarzyszenia Partnerstwo dla Ekologii. Wczoraj złożyli w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia przez Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Miasta i współudziale w procederze marszałka województwa mazowieckiego.

Według Jana Konopki ze stowarzyszenia MPO nie miało prawa wwieźć na wysypisko kilkutonowej nadwyżki. Wczoraj na biurko prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz trafiło pismo radnej Stronnictwa Demokratycznego Katarzyny Munio. Radna pyta w nim, ile ton odpadów MPO wywiozło na wysypisko Łubna od 2004 r. Chce też wiedzieć, kto poniesie koszty ewentualnej rozbiórki wysypiska, jeśli jego wielkość okaże się niezgodna z pozwoleniem na budowę, gdzie zostaną przeniesione odpady po zamknięciu wysypiska i kto odpowie za ten cały bałagan.

MPO broni się, że śmieci chce składować w Łubnej wyłącznie do 2010 roku, kiedy chłonność tamtejszego środowiska zostanie przekroczona. Spór pozostaje nierozwiązany, bo brak odpowiednich przepisów wykonawczych. Sporną kwestię najprawdopodobniej wyjaśni dopiero sąd.

W 1997 r., decyzją ówczesnego burmistrza gminy Góra Kalwaria, wysypisko zostało zamknięte i nastąpiła wówczas zgodna z prawem rekultywacja odpadów, czyli przykrycie jednych śmieci drugimi. W jej ramach składowane śmieci muszą zostać uformowane w bryłę, którą wcześniej trzeba dowieźć na wysypisko. Do tego potrzebne jest pozwolenie zintegrowane, umożliwiające firmom oczyszczającym miasto składowanie substancji lub zużytych źródeł energii przy zachowaniu wymogów ochrony środowiska. Według polskiego prawa firma, która nie posiada autoryzacji władz, a składuje odpady na wysypiskach, robi to nielegalnie. Samej rekultywacji odpadów zabrania ustawa z 2007 roku. Jak dowiedziała się "Polska", MPO wnioskuje o możliwość składowania odpadów do marszałka województwa mazowieckiego. Decyzji wciąż nie ma, bo minister środowiska wstrzymał zgodę marszałka w celu wyjaśnienia sytuacji i uzupełnienia potrzebnej dokumentacji. Kwestia sporną jest sprawa opłat, jakie wnosi się za składowanie i rekultywację.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!