Wszystko wskazuje na to, że białołęckie koty opanują rondo u zbiegu ul. Głębockiej i Jesiennych Liści. Jego projektanci bowiem obok róż i berberysów zaplanowali posadzenie ok. 1,5-metrowego pasa kocimiętki.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Wszystko wskazuje na to, że białołęckie koty opanują rondo u zbiegu ul. Głębockiej i Jesiennych Liści. Jego projektanci bowiem obok róż i berberysów zaplanowali posadzenie ok. 1,5-metrowego pasa kocimiętki. Eksperci komunikacyjni i kociarze pukają się w czoło. - Może tu dojść do wielu wypadków - mówią.

Budowa ronda na Zielonej Białołęce ma być wybawieniem dla mieszkańców ciągle powstających tu osiedli. Nawet przy okazji porannej podróży do pracy i wyjazdu na Trasę Toruńską tworzą się wewnątrz niego spore korki. Inwestycja, która ma powstać do jesieni przyszłego roku, może stać się jednak nie lada problemem, kiedy zasadzi się na niej kocimiętkę.

- Bardzo łatwo może tu dojść do tragedii - ostrzega Dorota Sumińska, praktykujący lekarz weterynarii i autorka wielu książek o zwierzętach domowych. - Trzeba dzielnicowym decydentom wytłumaczyć, że szczególnie bezdomne koty mogą stać się ofiarami wypadków - dodaje. 70 proc. kociej populacji bowiem jest czuła nawet na szczyptę ziaren kocimiętki. Tracą wtedy panowanie nad swoim zachowaniem i nie zdają sobie sprawy z możliwych zagrożeń. Przy takim natężeniu ruchu, jaki jest tu teraz, wypadki mogą się zdarzać nader często. - Może dzielnicy chodzi po prostu o to, by kotów było mniej - ironizuje Tomasz Kret ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. Bo kocie marcowanie może trwać w tym miejscu przez cały rok.

Czemu władze Białołęki zdecydowały się na zasadzenie kocimiętki właśnie na rondzie? - Taka decyzja została podjęta przez projektanta tego skrzyżowania przy konsultacjach z Zarządem Oczyszczania Miasta, który zajmie się późniejszą pielęgnacją zieleni w tym miejscu - tłumaczy Dorota Nowakowska z biura prasowego dzielnicy. Podobno chodzi o estetykę. ZOM, który ma dbać o kocimiętkę, może także podjąć decyzję, żeby ewentualnie zmienić późniejszy charakter flory na rondzie.

- Najlepiej, aby zdecydowano się odejść od tej absurdalnej decyzji i posadzić inną bylinę. Polecam np. miętę - mówi Tomasz Kret. - Ładnie pachnie i jest mniej niebezpieczna - dodaje. Również Dorota Sumińska jest zdania, że od pomysłu obsadzenia ronda kocimiętką trzeba jak najszybciej odejść. Bowiem estetyka miasta nie może być ważniejsza niż zdrowie i życie kotów.

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: