(© Materiały prasowe)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Za kilka lat ziści się jedno z największych marzeń warszawiaków i przedwojennego prezydenta stolicy Stefa na Starzyńskiego. Bulwary nad Wisłą będą tętniły życiem. Będziemy przechadzali się po nabrzeżu pełnym restauracji i podziwiali cumujące przy brzegu statki. Nie tylko latem, ale również zimą, bo miejsce ma być dostępne także, jak spadną śniegi.

Uroczy spacer wzdłuż rzeki przy wschodzącym i zachodzącym słońcu. Alejki pełne zieleni, kawiarenki z duszą, kontemplacje przy moście. Miejsce po brzegi wypełnione sztuką i inspirującą nauką. Właśnie takich bulwarów chcą warszawiacy. Za kilka lat ta wizja ma szanse się ziścić. Bulwary mają tętnić życiem już w 2012 roku. W tym tygodniu poznamy dokładną wizję tego, co będzie się działo nad rzeką między podzamczem a Powiślem. Ratusz ma bowiem podpisać umowę z firmą RS Architektura Krajobrazu, która wygrała konkurs na projekt bulwarów. Między urzędnikami a firmą przez kilka miesięcy trwały negocjacje dotyczące szczegółów i istotniejszych zmian w pierwotnej wersji architektów. Nie dotyczą one idei projektu, ale technicznych rozwiązań i pieniędzy, które ratusz chce na projekt przeznaczyć.

Wszystkie szczegóły poznamy na początku przyszłego tygodnia. - Najważniejsze kwestie zostały już uzgodnione - przyznaje Patryk Zaręba ze zwycięskiej firmy. - Teraz skupiamy się na drobiazgach - dodaje.

Wisła dzika i trudna w ujarzmieniu
Pierwotny projekt przewidywał, że teren bulwarów został podzielony na trzy strefy: rozrywki, kultury i edukacji. Te założenia wciąż obowiązują i to dyktando widać w poszczególnych partiach projektu. Zmiany dotyczą technicznych rozwiązań. To bardzo trudna część projektu, bo i Wisła nie jest rzeką łatwą do zagospodarowania. - Poziom jej wód znacznie się waha podczas ostrej zimy: częściowo zamarzają, w korycie tworzą się łachy piachu i trudno przewidzieć, gdzie się pojawią, a skąd znikną - opowiada Marek Piwowarski, pełnomocnik prezydent Warszawy do spraw Wisły.

Skutkiem właśnie takich cech królowej polskich rzek jest rezygnacja z tzw. pływających pomostów. Pierwotnie miały unosić się na falach, jednak trudno przewidzieć, czy pod spodem nie zbierałby się piach. - Takie zjawiska naraziłyby konstrukcje na częste usterki i naprawy, a z kolei kasę miasta na ogromne koszty - wyjaśnia Marek Piwowarski. Ratusz chce więc, by pomosty były konstrukcyjnie zbliżone do tych tradycyjnych osadzonych na palach.

Wizje miłe, ale nierealne
Zwycięska koncepcja projektantów z RS Architektura Krajobrazu przewidywała, że teren ma być układem połączonych placów, parków i ogrodów. Według pierwowzoru na tym terenie miało powstać 25 pawilonów ekspozycyjnych, restauracja plażowa z toaletą publiczną, siedem galerii handlowych i pięć pawilonów restauracyjnych, trzy przystanki tramwajów wodnych, pływająca restauracja, pawilon obsługujący przystań pasażerską, punkt informacji turystycznej i plac zabaw. Dużo? No właśnie. Nie wszystko uda się zrealizować. W trakcie negocjacji zrezygnowano m.in. z pływającej restauracji.

- Chcemy, by liczne punkty małej gastronomii powstały, ale na brzegu. Gdy mamy do wyboru jedną dużą albo wiele małych, to wybieramy tę drugą opcję - tłumaczy Marek Piwowarski.

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Tomek Janiszewski (gość)

I wzorem owej paryskiej Loary (chłe, chłe chłe!) wprowadził ulgi za cumowanie mniejszych łodzi w Porcie Czerniakowskim: barki mają płacić miesięcznie 500zł haraczu na rzecz miasta, łodzie rekreaacyjne i sportowe - tylko 100zł!
I co teraz, mamy oczekiwać że port rychło zapełni się łodzami? Tymczasem jedna z nich, ta najczęściej żeglujaca po tym odcinku Wisły - została już przeprowadzona do innego portu, tam gdzie płaci się za warunki do jej postoju i zabezpieczenia na zimę, czego w Porcie Czernakowskim jaki chciałby urządzić pan Piwowarski nie ma i nie będzie. Za rok urzędole z Ratusza i leśne dziadki z WTW obudzą się z rękami już nie to że w nocniku, ale w cuchnącym szlamie...

Więcej na temat: