Napadł na bank, żeby kupić sobie samochód

Dwóch sprawców styczniowego napadu na bank zatrzymali we wtorek policjanci wydziału dw. z terrorem kryminalnym i zabójstw. To trzecia z tegorocznych spraw napadów, które udało się rozwikłać policjantom.

Dwóch sprawców styczniowego napadu na bank zatrzymali we wtorek policjanci wydziału dw. z terrorem kryminalnym i zabójstw. To trzecia z tegorocznych spraw napadów, które udało się rozwikłać policjantom.

I jednocześnie potwierdzająca ich przypuszczenia, że skoki na placówki w Wołominie, na Bemowie, i Mokotowie, nie były dziełem zorganizowanej grupy przestępczej i ciągle tych samych osób, a "partyzantów" działających z przypadku.

Na trop 21-latków Kamila Z. i Pawła L. kryminalni z "terroru" wpadli po wielomiesięcznym żmudnym śledztwie. Zapisy monitoringu bankowego i ślady zabezpieczone przez techników na miejscu przestępstwa naprowadziły ich na dwóch młodych mieszkańców podwarszawskich miejscowości. Jak ustalili, styczniowego popołudnia do banku przy ul. Zabłocińskiej na Bielanach wpadł Kamil Z.

Ubrany w kominiarkę, z atrapą broni, wszedł do środka tuż przed zamknięciem placówki, sterroryzował pracowników i zażądał pieniędzy. Paweł L. w tym czasie stał na czatach. Uciekli z całą zawartością kasy - 35 tys. zł.

Sumą podzielili się po równo. Kamil Z. za swoją dolę kupił sobie samochód. 21-latkowie czuli się bezkarni. Nie omieszkali pochwalić się swoim wyczynem najbliższym znajomym i wieść rozniosła się dalej.

Policjanci sprawdzają, czy to nie oni napadli na inne banki w ostatnim czasie. Nie wykluczają jednak, że skok Kamila i Pawła był jednorazowy. Obaj nie byli wcześniej notowani ani związani z grupą przestępczą. Nawet do żadnej nie aspirowali, więc styczniowego napadu nie można uznać za gangsterski sprawdzian.

- Uważamy, że wszystkie te napady są dziełem kilku takich "Kamilów", osób z przypadku, które napadając na bank, wzorują się na opisach podobnych przypadków w mediach - mówi policjant znający sprawę. - Poważni przestępcy nie ryzykowaliby więzienia dla kilkudziesięciu tysięcy. Wiedzą, że w bankach jest monitoring. I że w małych filiach raczej nie trzyma się pieniędzy - uważa.

Potwierdzają to przypadki 20-letniego Pawła Z., złapanego kilka dni po majowym napadzie na filię SKOK w Wołominie czy 30-letniego Damiana Ż., który napadł na żoliborską placówkę przy ul. Hanki Czaki. Obaj nie byli członkami grup przestępczych. A na bank napadli dla podreperowania budżetu.

  • Polska

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Więcej na temat:

Powiązane