Z Sofią Carson i Booboo Stewartem, odtwórcami głównych ról - Evie i Jaya w filmie "Następcy", rozmawialiśmy o tym co wydarzyło się na planie, jakie są ich rady dla tych, którzy jeszcze nie widzieli filmu, a także o sposobach na zachowanie świetnej formy i o tym, czy zamierzają przyjechać do Polski... Premiera filmu "Następcy" już 18 września o godz. 18.30 w Disney Channel.


Źródło: naszemiasto.pl

Sophie, po pierwsze zazdroszczę ci tak wielu pięknych kreacji... Na twoim Instagramie widziałam, że oglądałaś „Następców” już kilka razy. Jakie to uczucie, oglądać siebie w roli czarnego charakteru?
Sofia: Naprawdę super. Wiesz, jako mała dziewczynka zawsze kochałam księżniczki Disneya i nie myślałam zbyt dużo o czarnych charakterach, ale rola Evie, zwłaszcza jako czarnego charakteru, była bardzo fajna. Właściwie to niesamowite doświadczenie, bo ten film tak jakby wywraca zło do góry nogami, a cała nasza czwórka ma być czarnymi charakterami. Mamy być źli, ale powiedzmy sobie szczerze: jesteśmy tacy, bo nie znamy żadnej alternatywy. Tak naprawdę nie wiemy, że moglibyśmy być lepsi, a Evie, najdziwniejsza z naszej czwórki, mimo tego, że jest zła, bo jest córką Złej Królowej, to myślę, że jej zło bierze się z próżności – to ona jest źródłem jej zła. Ale Evie zawsze była tą dobra, tą słodką i grzeczną z naszej czwórki. Więc podobało mi się odnajdowanie równowagi pomiędzy szorstkością Złej Królowej i jakby, chyba delikatności Królewny Śnieżki. Poza tym ciuchy Evie były cudowne, więc naprawdę było bardzo fajnie.

Booboo, jakie to uczucie, przemienić się z wilkołaka (znanego ze „Zmierzchu”) w syna jednego z najstraszniejszych postaci naszego dzieciństwa?
Booboo: Świetne uczucie. Jedna I druga rola były cudownymi doświadczeniami. Możliwość odgrywania różnych ról to coś, o czym marzy każdy aktor. Myślę, że jeśli grasz tylko jedną rzecz, to po pewnym czasie staje się to trochę [Sofia: monotonne] monotonne. Wcielanie się w tę postać, w Jaya, było naprawdę interesujące. To było bardzo fizyczne doświadczenie. On jest zupełnie inny niż ja, jest naprawdę nietypowy i … [Sofia: dużo kradnie] ta, kradnie dużo rzeczy, ja tego nie robię. Nie, było bardzo fajnie, świetne doświadczenie.

Booboo grasz od 10-ciu lat. Wyobrażasz obie życie bez aktorstwa? Co byś robił bez tej możliwości?
Booboo: O, Jezu… jejku, kocham grać. Nie wiem, nie wiem, co bym robił, chyba nic bym nie robił. Bo chodzi o normalną pracę? Serio nie…
Sofia: To byłby straszne!
Booboo: Myślę, że zdecydowałbym się na pracę w sklepie magicznym.
Sofia: Co to sklep magiczny? Ja nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić innej pracy.

Sophie, czy jest cokolwiek, co byś zmieniła, gdybyś mogła zagrać w tym filmie jeszcze raz?
Sofia: Chyba zmieniłabym… Nie wiem! To świetne pytanie! Nie sądzę, bym cokolwiek zmieniła. Nie zamieniłabym tego doświadczenia za nic w świecie. Było cudownie. Dla mnie to jak spełnienie marzeń. Jakby… wiesz, kręciliśmy film-bajkę I właściwie to było tak, jakbyśmy żyli w tej bajce, patrząc jak spełniają się nasze marzenia. Więc nie sądzę, żebym zmieniała cokolwiek… Może jadłabym trochę mniej pączków. Tak, tak bym zrobiła.

A co było najtrudniej zagrać?
Sofia: Hmm, jako, że był to mój pierwszy film, pierwszy raz pracowałam też na zielonym ekranie. A pierwsza scena, którą graliśmy, była jednocześnie tłem do ostatniej sceny filmu na zielonym ekranie. Poza tym to bardzo dramatyczna scena, bardzo mocne przeżycie dla całej naszej czwórki. Evie była w końcu dobra po całym życiu bycia tylko złą. Więc to było duże wyzwanie, a ja powtarzałam sobie: „Sofia, proszę, nie schrzań tego!” i „daj z siebie wszystko!”. Naprawdę niesamowicie dużo mnie to nauczyło. W ciągu tych dwóch dni sporo się nauczyłam o sobie jako o aktorce, a gra na zielonym ekranie była, jak mówił Booboo, bardzo „emocjonalnie wyczerpująca”. Ale dużo na niej też skorzystaliśmy.
Booboo: No i cała ta nowoczesna technologia. Sophie, byłaś na zielonym ekranie, a wszystkie te monitory, i oni kręcili, a my widzieliśmy, co ma się wydarzyć.
Sofia: Widzieliśmy, co się wokół nas działo na ekranie. To było bardzo dziwne.
Booboo: Jakby wcześniejszy typ… wcześniejsza wizualizacja..

Jesteście gotowi na wielki sukces? A może odczuwacie już jego pierwsze znaki?
Booboo: Zdecydowanie odczuwam to w Stanach, ale tak, jesteśmy gotowi, by reszta świata obejrzała ten film i nie mogę uwierzyć, że wy go jeszcze nie widzieliście. Jesteśmy bardzo podekscytowani.
Sofia: Tak bardzo! I jesteśmy bardzo wdzięczni za cały feedback, jaki do tej pory otrzymaliśmy i mamy nadzieję, że wszystkim w Europie się spodoba.
Sofia: Jest bardzo europejska, tak, bardzo zainspirowana Europą. Mamy więc nadzieję, że wszystkim wam spodoba się muzyka i piosenki i że każdy z was znajdzie kawałek siebie w naszych postaciach.


Źródło: naszemiasto.pl


À propos muzyki. Co to właściwie znaczy, że jesteście “zepsuci do szpiku kości”?
Booboo: To znaczy, jesteśmy całkiem jak jabłka, które są zepsute aż po ogryzkę.
Sofia: Ale myślę, że dla nas, że każda z naszych postaci jest jakby popularne dzieciaki, do których reszta ma jednak dystans, w pewnym sensie, byłam jak… byliśmy jak dzieciaki, które nie znają po prostu lepszej alternatywy i byliśmy “zepsuci”, bo to jest zapisane w naszym “szpiku”, tego nas nauczyli rodzice. Znaliśmy tylko zło, ale gdybyśmy tylko wiedzieli, że my wszyscy… Myślę, że wielu nas nie rozumiało.
Booboo: Tak, byliśmy dość zagubieni.
Sofia: Bardzo zagubieni, bardzo nierozumiani. To właśnie prowadzi nas do „zepsucia”!

Byliście w Madrycie I Amsterdamie. Zamierzacie odwiedzić też Polskę?
Sofia: Mamy taką nadzieję! Bardzo bym chciała! Ale wydaje mi się, że to Dove pojedzie do Polski.
Booboo: Tak?
Sofia: Tak, wybiera się tam. Wiem, bo pakowała walizkę.

Sofia traktujesz Mal jak przyjaciółkę też w prawdziwym życiu?
Sofia: Tak, całkowicie! Cała nasza czwórka naprawdę się zaprzyjaźniła. Wiesz, kiedy spędzasz tyle czasu z ludźmi i dzielisz z nimi tak emocjonalne przeżycie, nie masz innego wyjścia. Mamy nasz grupowy czat i zawsze wysyłamy sobie głupie selfie, różne zdjęcia i utrzymujemy cały czas kontakt. A ostatnio znów często się spotykaliśmy, co było bardzo fajne.
Booboo: Tak, w związku z promocją filmu.
Sofia: Naprawdę się zżyliśmy.

Gdzie was znajdziemy? Na Instagramie, Twitterze, a może Facebooku? Gdzie?
Sofia: Tak, znajdziesz mnie na wszystkich trzech jako Sofię Carson: s-o-f-i-a-c-a-r-s-o-n.
Booboo: Czemu tak robisz?
Soofia: „Obserwuj mnie na…” też brzmi głupio…

Booboo porozmawiajmy o postaci, którą grasz w następcach. Jak blisko ci do niej? Jakiekolwiek wspólne cechy?
Booboo: Och, nie ma ich wiele. To znaczy, jak oglądasz film, widzisz, że Jay jest trochę… nie postępuje za mądrze.
Sofia: Bardzo głupio. Jest złodziejem.
Booboo: Cóż, różnimy się, ale naprawdę podziwiam go za hmm, serio, staranie się być jak najlepszym, za to co robi. Uważam, że to super. Stara się być najlepszym złym charakterem, rozumiesz. Naprawdę stara się spełnić oczekiwania ojca, więc zawsze stara się na maksa, daje z siebie wszystko I to mi się w nim podoba.

Sophie, a może masz jakieś wskazówki, jak być piękną? Wyglądasz tak dobrze!
Sofia: Och, dziękuję! To zasługa włosów i makijażu. Naprawdę mam szczęście, że mam tak cudownych charakteryzatorów. Cudownie mnie czeszą i malują. Nie wiem, jeśli chodzi o ciuchy, to po prostu bądź szczera z samą sobą, noś, co chcesz i baw się tym. A jeśli chodzi o makijaż, to nie lubię mieć na twarzy zbyt wiele. Wystarczy błyszczyk, róż… Wydaje mi się, że sztuka polega na ciągłym uśmiechaniu się, nie ma nic piękniejszego, niż uśmiech. Po prostu się uśmiechaj, a odniesiesz sukces, prawda?

Pamiętacie może jakieś zabawne sytuacje z planu?
Sofia: Zabawne… W sumie przez cały czas, nie ważne, co się działo, był…
Booboo: Jeden wielki…
Sofia: Śmiech.
Booboo: Śmialiśmy się.
Sofia: Śmialiśmy! Codziennie się z czegoś śmialiśmy! Najzabawniejszym momentem była dla mnie jednak scena z limuzyną.
Booboo: O, Boże… To było…
Sofia: Jedliśmy, zjedliśmy... limuzyna była wypełniona słodyczami, bo taka była ta scena, ale chyba nigdy nie zjadłam tylu słodyczy w całym moim życiu. [Booboo: Kochamy słodycze!] Kochamy słodycze! Tak dużo ich zjedliśmy!
Boboo: Ja chyba przedawkowałem cukier.
Sofia: Byliśmy jakby na cukrowym głodzie i nawet nie wiem, jak udało nam się nakręcić tę scenę, bo byliśmy jakby na haju i w takiej histerii, że po limuzynie już myślałam, że to koniec.
Booboo: A później mieliśmy już wzywać karetkę.
Sofia: Ach, powinniśmy byli to zrobić! To była w sumie całkiem fajna scena.
Booboo: Tak.

Macie jakąś wiadomość dla waszych widzów, dzieci, które was oglądają?
Booboo: Ojejku, mam nadzieję, że spodoba wam się film. Mam nadzieję, że obejrzycie go i wam się spodoba, posłuchacie muzyki… i dziękujemy!
Sofia: Tak, dziękujemy wam za całą waszą miłość i wsparcie, także to w przyszłości, już nie możemy się tego doczekać i naprawdę jest to dla nas bardzo ważne. Mamy tylko nadzieję, że spodoba wam się ten film, tak jak nam i jakby, wiecie, znajdziecie odrobinę siebie w naszych postaciach, bo za całą tą bajką, całą magią, jesteśmy Booboo: Prawdziwymi ludźmi.] prawdziwymi ludźmi, którzy dorastają i odnajdują siebie.

Jakie to uczucie, być złym charakterem, zwłaszcza gdy wiecie, że dzieci będą was naśladować.
Sofia: Świetne pytanie!
Booboo: Myślę, że nasze postaci, jak mówiliśmy wcześniej, nie są tak naprawdę złe. Są trochę jak psy. Jak tresujesz psa, by był zły, to taki będzie. Wiesz, oni urodzili się na Wyspie Potępionych, nawet nie wiedzą, co zrobili, nie mają nawet pojęcia, jak to wygląda.
Sofia: Czym jest dobro.
Booboo: Czym jest dobro. Myślą…
Sofia: Że dobrem jest bycie złym.
Booboo: Bycie złym, jakby kradzież była dobra, i tym podobne rzeczy. Więc ciężko mówić nich, jak o złych, to po prostu wszystko, co znali.
Sofia: Tak! I uważam, że to dobra lekcja dla dzieciaków, żeby nie oceniać książki po okładce, bo wiesz, my jako złe dzieciaki, myśleliśmy, że robimy dobrze, bo tego właśnie oczekiwali od nas rodzice.
Booboo: I myśleliśmy, że bycie dobrym jest złe.
Sofia: Złe! To nawet nie tak, że byliśmy łobuzami, bo byliśmy po prostu złymi dziećmi, byliśmy tacy, bo tylko takie życie znaliśmy. Tak to było. Więc myślę, że to bardzo silny przekaz dla dzieci, bo poza całą ideą czarnych charakterów czy baśniowej magii, to uczy nas, że każdy tak naprawdę ma w sobie po trochu dobra i zła. Bo nawet jeśli tego nie chcemy, jesteśmy źli, jesteśmy złośliwi! Mamy więc w sobie i dobro i zło, a to naprawdę piękna historia pokazująca, że możemy wybrać dobro, co robią nasze postaci.

Bycie aktorem oznacza częste podróże. Jak reaguje na to wasza rodzina, a jak wy?
Booboo: Wydaje mi się, że rodzina musi się z tym pogodzić, musi zrozumieć. Wiesz, o co mi chodzi?
Sofia: Tak!
Booboo: Moja rodzina nie ma z tym problemu, nie ma mnie w domu już jakiś czas i jest O.K. Więc dla mnie nigdy nie był to problem. Co innego, kiedy jesteś w związku itp., wtedy jest zdecydowanie trudniej, ale moja rodzina wykazuje się zrozumieniem.
Sofia: To jest coś nowego dla mojej rodziny, jak i dla mnie, ale tak już jest w tym biznesie. Siostra mieszka ze mną w Los Angeles, a zarówno mama, jak i siostra starają się jeździć ze mną, na tyle na ile mogą, co jest super. Ale kiedy nie jestem z nimi, jest ciężko, ale wiem, że mnie zawsze wspierają i zawsze jesteśmy w kontakcie. Kochają mnie i cieszą się, że robię to, co kocham. Są naprawdę super. Ale czasami jest ciężko, zwłaszcza jeśli chodzi o znajomych, czy o związki.
Booboo: Tak, zwłaszcza o znajomych, bo to nie tak, że ich unikam, po prostu mnie nie ma.

Sophie, potrafisz grać, śpiewać i tańczyć. Czy te umiejętności przydały się podczas zabiegania o rolę Evie?
Sofia: Zdecydowanie tak! Moje ulubione sceny, to te, w których śpiewam i tańczę, bo to jest właśnie to, co robię od kiedy byłam małą dziewczynką, robię to całym sercem. Kiedy usłyszałam na początku muzykę i miałam śpiewać i tańczyć, byłam przeszczęśliwa. A tańczyć z Kennym Ortegą i tymi wszystkimi ludźmi było całkiem fajne.

A co ze szkołą? Z planami na przyszłość?
Sofia: Ja właśnie zaczynam. Na wydziale komunikacji Uniwersytety w Los Angeles.
Booboo: Ja nie mam żadnych planów. Chciałbym zająć się fotografią, ale poza tym nie mam chyba żadnych planów. Chciałbym nauczyć się obchodzić z aparatem, zrobić z tego kurs.

Wolelibyście mieszkać w Auradonie, czy na Wyspie Potępionych?
Sofia: Wolałabym wyspę. Jest tam po prostu fajniej!
Booboo: Jest ciekawsza.

Auradon jest nudne?
Sofia: Myślę, że Auradon jest zbyt idealne. Jest super, ale jest jakby zbyt perfekcyjne.
Booboo: Jest szpanerskie.
Sofia: Tak, istny szpan. A wyspa ma tak niesamowity charakter i historię. I myślę, że wolę Wyspę, kiedy już nie ma muru i możemy tam złapać Wi-Fi. Bo tam nie było Wi-Fi, poznaliśmy go dopiero w Auroadon i nie mogłabym sobie wyobrazić powrotu na Wyspę bez Internetu. Teraz jak nie ma już muru, z pewnością uda nam się doprowadzić sygnał na Wyspę. Caorlos jakoś to zrobi. Carlos jest geniuszem, jeśli chodzi o technikę.

A co z książkami, płytami i innymi rzeczami do filmu? Co to będzie? Czy będzie to coś w stylu np. Violetty?
Sofia: Cóż, jest książka pt. „The Isle of the Lost”, która właśnie wyszła, a ja nagrywałam audiobook, co było ogromną frajdą. [szmery] I jest też serial animowany „The Wicked World”, który wyjdzie po filmie, a my będziemy podkładać głos. Nagrałam też teledysk do mojej wersji „Rotten to the core”, która ma być główną piosenką serialu. Nagrywaliśmy tutaj w Londynie, było bardzo fajnie.
Boooboo: Widziałem też trivię z Sofią Carson.
Sofia: Wygralibyśmy, ja bym wygrała też trivię Booboo. Po tych wszystkich wywiadach. Tak, a poza tymi wszystkimi dodatkami, kto wie, trzymamy kciuki za sequel, ale możemy jedynie mieć nadzieję i się modlić.

Booboo, a co z twoją postacią? Dalej wykonujesz jakieś ćwiczenia, chodzisz codziennie na siłownię?
Booboo: Tak, nadal trenuję. Karate zacząłem trenować właściwie w wieku 3 lat. Jest naprawdę fajne i trenuję co piątek.

Jakbyście mogli wymienić trzy rzeczy, których aktor potrzebuje, by znaleźć się na waszym miejscu.
Booboo: Jejku, to ciężkie pytanie. O.K., musisz uprawiać jakiś sport, potrafić walczyć o swoje…. Nie wiem nawet, czy to dobre rady… nie wiem, czy powinniśmy je dawać… Potrafić walczyć, by…
Sofia: Się przebić. I to nie jest złe, tzn. trzeba być aktywnym fizycznie.
Booboo: Tak, aktywnym fizycznie. Wyjść z domu, wyjść z domu i….
Sofia: Zeskoczyć z… Nie, nie skaczcie z dachu…
Booboo: Nie róbcie tego w domu. Poskaczcie na łóżku.
Sofia: Poskaczcie na łóżku! Nawet teg… By być Evie, myślę, że musisz kochać modę, musisz być urocza, ale też być… mądra. I lubić niebieski. Nosić dużo niebieskich rzeczy.

W prawdziwym życiu też lubisz niebieski?
Sofia: To mój ulubiony kolor, jeszcze zanim byłam Evie, tak.

Sofia a maż może osobę, której możesz powiedzieć wszystko, co byś chciała? Tylko jedną osobę.
Sofia: Moja siostra. Moja młodsza siostra Pau. Kocham cię, Pau!

Macie jakąś wiadomość dla osób, które jeszcze nie widziały „Następców”? Mam na myśli widzów z Polski.
Booboo: Ja bym powiedział, żebyście zwracali uwagę na szczegóły, naprawdę zwracali na nie uwagę. Nie wiem, co jeszcze. Oczywiście, proszę, polubcie piosenki, śmiejcie się i w ogóle, ale film sam w sobie jest dobrym przekazem, więc oglądajcie go uważnie.
Sofia: Bawcie się dobrze! Mam nadzieję, że odczytacie ukryte w filmie wiadomości.

Dziękuję za rozmowę.
Sofia, Booboo: Dziękujemy!

Tłumaczenie: Andrzej Sosnowski

Zobacz też: Naszemiasto.pl w Londynie. Odwiedziliśmy Wielką Brytanię [ZDJĘCIA, WIDEO]

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!